Przejdź do treści

Asystowany Hatching (AH) – czym dokładnie jest i jakie są do niego wskazania? [EKSPERT]

asystowany hatching

Procedura Asystowanego Hatchingu – ang. Assisted Hatching – jest techniką mikromanipulacji laboratoryjnej, która ma na celu zwiększenie szans na udane zapłodnienie in vitro. Jak przebiega, jakie są wskazania do jej zastosowania i czy rzeczywiście wpływa na skuteczność IVF?

Zapisz się do newslettera

Asystowany Hatching – warto wiedzieć

Zabieg AH określany jest jako wspomagane wylęganie zarodka – doświadczony embriolog wykonuje nacięcie osłonki przejrzystej, która owy zarodek otacza. Dzieje się to bezpośrednio przed transferem, najczęściej przy pomocy lasera (znacznie rzadziej wykorzystuje się techniki mechaniczne lub chemiczne, ale również istnieje taka możliwość). 

Asystowany Hatching ma na celu ułatwienie zarodkowi wyklucia (dochodzi do niego w stadium blastocysty), co zwiększa szansę na implantację w błonie śluzowej macicy. Dostępne badania i publikacje rzeczywiście wskazują na zwiększenie owych szans i wzrost liczby uzyskanych ciąż właśnie po przeprowadzeniu procedury AH. Jest to istotne zwłaszcza w przypadku, gdy osłonka zewnętrzna zarodka jest zgrubiała i stwardniała. Samoistne, prawidłowe wyklucie się zarodka podczas implantacji jest wtedy niemożliwe – wyjaśnia ginekolog, dr n. med. Marta Kiałka.

Jakie są wskazania do AH?

Zgodnie z aktualnie dostępną wiedzą medyczną nie uważa się, aby AH był konieczny i wskazany we wszystkich przypadkach procedur zapłodnienia pozaustrojowego. Dedykowany jest głównie pacjentkom:

  • w wieku powyżej 37 lat, 
  • z wysokim FSH lub niską wartością AMH, 
  • po wcześniejszych nieudanych próbach in vitro,
  • jeśli obserwujemy zbyt grubą otoczkę zewnętrzną zarodka,
  • jeśli uzyskane zarodki charakteryzują się niską jakością. 

AH zalecany jest zarówno przy cyklach świeżych, jak i transferach zarodków mrożonych. W praktyce częściej znajduje jednak zastosowanie w drugim z wymienionych tu przypadków, ponieważ proces mrożenia i rozmrażania może powodować twardnienie osłonki.

Dr n. med. Marta Kiałka

Bezpieczeństwo AH

Jak wskazuje nasza ekspertka, jest to zabieg względnie bezpieczny – ryzyko uszkodzenia zarodka podczas AH jest minimalne, aczkolwiek całkowicie nie można go wykluczyć. 

Należy pamiętać jednak, że zabieg ten zwiększa możliwość wystąpienia ciąży mnogiej jednojajowej – podkreśla dr Kiałka. Ciąże tego typu związane są zaś ze znacznie większym ryzykiem powikłań (zarówno dla zdrowia oraz życia przyszłej matki, jak i płodów), niż obserwuje się to w przypadku ciąż pojedynczych. W ich przebiegu częściej występuje m.in. przedwczesny poród, niska masa urodzeniowa dzieci, problemy z łożyskiem – konieczna jest wtedy wzmożona kontrola medyczna.

Zobacz też: Dlaczego zarodek nie rozwija się prawidłowo?

Wsparcie merytoryczne: chcemybycrodzicami.pl

Ekspert

Dr n. med. Marta Kiałka

Ukończyła Wydział Lekarski Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Na co dzień pracownik Kliniki Endokrynologii Ginekologicznej i Ginekologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Nauczyciel akademicki w Klinice Ginekologii i Położnictwa Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tytuł doktora nauk medycznych uzyskała na podstawie obronionej pracy doktorskiej z zakresu patogenezy i leczenia zespołu policystycznych jajników. Główny obszar zainteresowań zawodowych to diagnostyka i leczenie niepłodności, którymi zajmuje się m.in. w Centrum Leczenia Niepłodności PARENS.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

PCOS – kiedy potrzebne jest in vitro?

Istnieje grupa pacjentek z PCOS u których wskazane jest leczenie niepłodności z wykorzystaniem metod wspomaganej reprodukcji – fot. 123rf

Pacjentki, które zmagają się z zespołem policystycznych jajników, nie są typowymi kandydatkami do in vitro. Większość pań, u których rozpoznano PCOS, może zajść w ciążę spontaniczną. Istnieje jednak grupa pacjentek, u których wskazane jest leczenie niepłodności z wykorzystaniem metod wspomaganej reprodukcji. Jakie to są przypadki?

Zapisz się do newslettera

Wskazania do vitro przy PCOS

Dr n. med. Monika Szymańska, ginekolog-położnik, endokrynolog z kliniki leczenia niepłodności FertiMedica wymienia grupy pacjentek, u których wskazane jest leczenie niepłodności z wykorzystaniem in vitro:

To pacjentki, które mają inne, dodatkowe czynniki powodujące niepłodność, oraz takie, które długo starają się o ciążę i pomimo owulacji nie dochodzi u nich do zapłodnienia. Są też kobiety, u których nie udaje się uzyskać owulacji z jednego lub dwóch pęcherzyków i wtedy musimy przystąpić do zapłodnienia pozaustrojowego ze względu na duże ryzyko ciąży mnogiej.

Zobacz też: Zaburzenia owulacji: jak je zdiagnozować i leczyć? Wyjaśnia ekspert

Gdy inne metody zawodzą

Z kolei dr. n. med. Tomasz Rokicki, specjalista ginekolog-położnik, dyrektor medyczny kliniki InviMed wskazuje, iż procedura in vitro wskazana jest u pacjentek z PCOS, gdy metody takie jak stymulacja owulacji czy metody laparoskopowe okazują się nieskuteczne, bądź efekt pozytywny tych zabiegów jest stosunkowo krótki.

 

W takich przypadkach rozważamy przejście do metod wspomaganego rozrodu i zwykle jest to procedura in vitro, ponieważ stymulacje u takich pacjentek są bardzo obfite, jest wzrost dużej ilości pęcherzyków jajnikowych i jedynym bezpieczną formą zakończenia takiej procedury jest po prostu zabieg in vitro.

Zobacz też: PCOS a ciąża. Właściwe leczenie zwiększa skuteczność starań [WIDEO]

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu In Vitro Online. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego.

Zanieczyszczenie powietrza a in vitro. Czy smog wpływa na powodzenie procedury?

Naukowcy z Emory University School of Medicine postanowili przeanalizować, czy i w jaki sposób smog wpływa na skuteczność zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego – fot. Canva

Zanieczyszczenie powietrza działa destrukcyjnie na płodność – obniża rezerwę jajnikową oraz parametry nasienia. Czy smog może mieć również wpływ na powodzenie procedury in vitro? Zbadali to naukowcy ze Stanów Zjednoczonych.

Zapisz się do newslettera

Jak do tej pory badaczom udało się ustalić, że ekspozycja ciężarnej na zanieczyszczenia atmosferyczne, takie jak aerozole atmosferyczne (PM2,5), tlenki azotu, tlenek węgla czy O3, może zwiększać ryzyko wystąpienia niekorzystnych skutków okołoporodowych.

Mowa m.in. o niskiej masie urodzeniowej dziecka, mniejszym obwodzie głowy, mniejszej długości ciała, czy częstej zachorowalności na zapalenie górnych i dolnych dróg oddechowych w późniejszym życiu.

Zobacz też: In vitro i sport. Czy to bezpieczne połączenie?

Zanieczyszczenie powietrza a in vitro

Naukowcy z Emory University School of Medicine postanowili przeanalizować, czy i w jaki sposób smog wpływa na skuteczność zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego. W swoim badaniu zestawili dane z zabiegów in vitro przeprowadzonych w latach 2010-2012 (253 528 cykli) z informacjami na temat średniego, dziennego stężenia zanieczyszczeń powietrza w obszarze zamieszkania pacjentek. Badacze wzięli pod lupę dzienne stężenie PM2,5 oraz O3 w trzech okresach, które uwzględniały:

  • Czas od rozpoczęcia procedury IVF do pobrania oocytów (T1)
  • Czas od pobrania oocytów do transferu zarodka (T2)
  • Czas od transferu zarodka do 14 dni po (T3)

Zgodnie z rezultatem badań, ekspozycja ciężarnej na O3 była słabo dodatnio skorelowana z implantacją zarodka czy szansą urodzenia żywego dziecka. Poziom O3 nie był istotnie związany z powodzeniem IVF.

Jak podkreślają naukowcy, potrzebne są dalsze badania, aby dokładniej ocenić wpływ zanieczyszczenia powietrza na funkcje rozrodcze.

Zobacz też: Męska niepłodność pod lupą polskich naukowców

Źródło: smogwawelski.org, https://academic.oup.com/humrep/advance-article-abstract/doi/10.1093/humrep/dez128/5560014?redirectedFrom=fulltext, termedia.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Cukrzyca ciążowa i in vitro – o ponad 50 proc. wzrasta ryzyko jej rozpoznania! Co na to eksperci?

cukrzyca ciążowa - ciąża

Ewentualne zagrożenia wiążące się z zapłodnieniem metodą in vitro wciąż poddawane są badaniom. Tym razem naukowcy bliżej przyjrzeli się cukrzycy ciążowej – okazało się, że ryzyko jej wystąpienia jest o ponad 50 proc. wyższe w przypadku kobiet, które w ciążę zaszły dzięki IVF, niż u kobiet zapłodnionych w sposób naturalny.

Zapisz się do newslettera

Analizy przeprowadzili naukowcy z Aristotle University of Thessaloniki (Grecja) – oparli je na 38 wcześniej zrealizowanych badaniach, które łącznie obserwacją objęły niemal 2 miliony kobiet. Wśród nich znalazło się 63 760 pań, u których do zapłodnienia doszło dzięki zastosowaniu technik wspomaganego rozrodu (ART), m.in. klasycznego in vitro lub ICSI.

Cukrzyca ciążowa okazała się być diagnozą postawioną łącznie u 163 302 kobiet, z czego 5000 korzystało właśnie z zapłodnienia metodami ART. Zanalizowane dane wskazują, iż odsetek tego typu rozpoznania był o 53 proc. wyższy właśnie w tej grupie (w porównaniu do kobiet, u których zapłodnienie odbyło się w sposób naturalny).

Co więcej, wnioski uzupełniono analizą kolejnych 17 badań (obejmowały 21 606 kobiet). Tym razem pozwoliły one zaobserwować, iż ryzyko zachorowania na cukrzycę ciążową u kobiet korzystających z ART jest o 42 proc. wyższe – są to dane, które rzeczywiście potwierdzają duże różnice w tym zakresie.

Cukrzyca ciążowa – co ją powoduje?

Dokładny mechanizm nie jest jasny – podkreśla dr Panagiotis Anagnostis i dodaje: – Czy ryzyko to wynika z interwencji medycznej, czy też stanu leżącego u podstaw niepłodności danej pary, nie jest jeszcze w pełni zrozumiałe i wymaga dalszych badań – jego słowa cytuje dailymail.

Naukowcy wskazują przy tym, że kobiety przechodzące przez in vitro często cechują się wyższym wiekiem, co może wpłynąć na zwiększenie ryzyka zachorowania na cukrzycę ciążową. Co więcej, częściej występuje u nich także PCOS, w przypadku którego ryzyko cukrzycy również jest znacznie wyższe, niż u kobiet bez podobnej diagnozy. Jeśli zaś chodzi o przebieg samego zastosowania ART, badacze hipotetycznie zauważają, że opisywane tu rozpoznanie może być skutkiem stosowania stymulacji hormonalnej.

Co ważne, eksperci podkreślają przy tym, że nie ma żadnego powodu do paniki. Owszem, niezbędne są dalsze analizy i obserwacje, by móc ewentualnie owo ryzyko zmniejszyć, ale nie jest to powód do szczególnego, dodatkowego niepokoju.

Ryzyko cukrzycy ciążowej – w jakich sytuacjach wzrasta?

Warto przy tym dodać, że ryzyko cukrzycy ciążowej wzrasta zwłaszcza w przypadku ciąż mnogich, do których rzecz jasna może dojść w trakcie leczenia in vitro:

„W celu zwiększenia szansy na ciążę, czasami do macicy pacjentki podaje się kilka zarodków. Może zdarzyć się tak, że wszystkie z nich rozwiną się i dojdzie do porodu mnogiego” – pisaliśmy w naszym portalu. „Ze względu na ryzyko, jakie niesie za sobą ciąża mnoga, obecnie coraz więcej klinik decyduje się na pojedynczy transfer zarodka” – [więcej o ryzyku i powikłaniach po in vitro: TUTAJ].

Źródło: dailymail

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Dieta przed/po transferze zarodka – co jeść, aby zwiększyć szansę na sukces?

Dbanie o prawidłowe odżywianie najlepiej zacząć jak najwcześniej. – fot. Canva

Decydujesz się na procedurę in vitro. Chcesz wykorzystać wszystkie możliwe środki, aby zwiększyć szansę na udany transfer. Wiesz, jak ważne jest prawidłowe odżywianie. W końcu twój organizmu po udanym zapłodnieniu zostanie domem dla dziecka. Co powinnaś jeść teraz, a co zaraz przed i po transferze? Odpowiedzi w artykule.

Zapisz się do newslettera

Dbanie o prawidłowe odżywianie najlepiej zacząć jak najwcześniej. Najpóźniej 3 miesiące przed planowaną procedurą in vitro, gdyż tyle mniej więcej czasu trwa przygotowanie komórek jajowych do owulacji i dojrzewanie plemników.

Zobacz też: Co warto jeść, a co nie powinno znaleźć się w diecie przed i po transferze?

Dieta przed transferem

Magdalena Czyrynda-Koleda, dietetyk, specjalista ds. żywienia w Centrum Płodności FertiMedica, zaleca przede wszystkim wyregulowanie masy ciała.

Zgodnie z badaniami, jednym z ważniejszych czynników zwiększających szanse powodzenia zapłodnienia pozaustrojowego, jest prawidłowa masa ciała przyszłej mamy. Kobiety z BMI mieszczącym się w normie (18,5-24,9) miały około 43% szans na powodzenie.

Dietetyk podkreśla, że w jadłospisie należy zadbać o produkty o silnym działaniu przeciwutleniającym. Będą to między innymi rośliny strączkowe (niezwykle istotne, gdyż bogate w aminokwas L-argininę, który zwiększa ukrwienie narządów rodnych oraz ułatwia zagnieżdżenie się zarodka) oraz ryby, awokado, orzechy, oleje, oliwa, czarnuszka, brokuły, papryka, dynia, letnie owoce typu czarna porzeczka i jagoda, borówka, jeżyny czy malina.

Z kolei dr n.med. Patrycja Sodowska, ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Katowicach zaleca:

Należy ograniczyć kofeinę, laktozę, gluten, ostre przyprawy, cukry proste. Zaleca się spożywanie dużej ilości płynów (ok. 2 litry dziennie) oraz wysokobiałkową, dobrze zbilansowaną dietę”

Dieta po transferze

Zgodnie z wytycznymi w okresie transferu i po nim należy stosować dietę o zwiększonej ilości białka, średnio około 70g/dzień. Białko to, w jadłospisie powinno znajdować się pod postacią nabiału, ryb, jaj, małej ilości mięsa, ale również roślin strączkowych czy komosy ryżowej.

Należy pamiętać również także o płynach w ciągu dnia. Zalecana ilość to około 2 litrów na dzień, spożywanych najlepiej pod postacią wody średnozmineralizowanej.

Po transferze zaś należy dalej dbać o urozmaiconą dietę, jednak dodatkowo ze zwiększoną podażą żelaza. Należy jeść mięso czerwone, jednak w ograniczonych ilościach. Lepiej sięgać po jaja, ryby, ale także ciecierzycę, soczewicę, szpinak, pestki dyni, buraki, komosę ryżową czy kaszę gryczaną. Najlepiej w towarzystwie produktów bogatych w witaminę C, która zwiększa przyswajalność wspomnianego składnika mineralnego.

Zobacz też: Dieta i in vitro – jak zwiększyć swoje szanse na powodzenie?

Na koniec ciekawostka – jaki owoc jest szczególnie często zalecany w diecie przy in vitro? Ananas. Bromelaina w nim zawarta zwiększa przepuszczalność ścian naczyń krwionośnych oraz zwiększa ukrwienie narządów rodnych, także może wspomóc implantację zarodka.

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu In Vitro Online. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego.