Przejdź do treści

Brak plemników w nasieniu? Ojcostwo i tak jest możliwe!

Czym jest microTESE i komu może pomóc zostać ojcem?

Azoospermia – dla wielu mężczyzn (chociaż należałoby w zasadzie napisać: par) wydaje się być „wyrokiem”. Gdy dowiadują się, że w nasieniu nie ma plemników, zakładają, że jest to równoznaczne z brakiem szans na poczęcie dziecka. Na szczęście nie we wszystkich przypadkach tak jest! Czym dokładnie jest azoospermia i jakie metody leczenia pozwalają mężczyznom z tą właśnie przypadłością zostać ojcami?

Zapisz się do newslettera

Azoospermia – czym dokładnie jest?

Jak to zostało już wspomniane, azoospermią określa się brak plemników w nasieniu (także w osadzie, jaki pozostaje po jego odwirowaniu). Stan ten dotyka 1 proc. mężczyzn i jest przyczyną około 5-10 proc. przypadków niepłodności męskiej. Możemy wyróżnić dwa typy azoospermii:

  • obturacyjną – jest skutkiem niedrożności dróg wyprowadzających plemniki od sieci jądra aż do cewki moczowej. Sam proces wytwarzania owych plemników jest jednak w jądrach zachowany i w znacznej większości przypadków możliwe jest pozyskanie plemników z jądra lub najądrza;
  • nieobturacyjną (inaczej nazywana sekrecyjną) – stoi za nią upośledzenie w procesie wytwarzania plemników w jądrze. Przyczyny tego typu azoospermii dzielimy na przedjądrowe (np. genetyczne, jak chociażby zespół Kallmana czy wrodzona niedoczynność przysadki, lub też nabyte – np. nowotwory w obszarze podwzgórzowo-przysadkowym) oraz jądrowe (np. dysgenezja jąder, czyli ich nieprawidłowa budowa, urazy jąder, radio- bądź chemioterapia etc.). Co istotne, nawet u mężczyzn z azoospermią nieobturacyjną można zwykle znaleźć mikroskopijne obszary, w których dochodzi do spermatogenezy.

MicroTESE – metoda na miarę XXI wieku

W przypadku prób pozyskania plemników u mężczyzn z azoospermią nieobturacyjną najbardziej zaawansowaną metodą jest microTESE (Micro-Dissection Testicular Sperm Extraction), czyli biopsja jądra przy użyciu mikroskopu operacyjnego. To mikrochirurgiczna metodą umożliwiająca powiększenie pola operacyjnego i dzięki temu pobranie niewielkiej ilości tkanki z zachowaną spermatogenezą.

Jak wskazują m.in. wytyczne Europejskiego Towarzystwa Urologicznego, zastosowanie tego typu biopsji wiąże się z nawet 1,5 razy większą szansą na pozyskanie plemników niż w przypadku klasycznej biopsji otwartej.

Zanim w ogóle pojawiła się metoda mTESE, wielu mężczyzn nie mało żadnych szans na biologiczne ojcostwo. Zastosowanie opisywanej tu biopsji – jeśli finalnie zakończy się pobraniem plemników – pozwala w dalszym kroku podjąć leczenie niepłodności metodą in vitro, a konkretnie ICSI.

Z jaką skutecznością wiąże się taka droga leczenia? Obserwacje w Klinice Gameta wskazują, że w przypadku azoospermii nieobturacyjnej plemniki uzyskuje się u ponad połowy pacjentów, u których szanse na znalezienie plemnika podczas tradycyjnej biopsji były minimalne. Podczas pierwszej próby in vitro ciąże uzyskujemy w takich przypadkach u ponad 42 proc. par.

Zobacz też:

Jak przebiega biopsja microTESE?

Wykonuje się ją w znieczuleniu ogólnym. Specjalista robi drobne nacięcie worka mosznowego, by móc dostać się do jąder, a następnie analizuje pod mikroskopem kanaliki nasienne i poszukuje miejsc, w których dochodzi nawet do niewielkiej produkcji plemników. Z nich pobiera się wycinki tkanki, by w kolejnym kroku embriolodzy mogli wyszukać takie plemniki, które są zdolne do zapłodnienia komórki jajowej metodą in vitro (ICSI). W dużej części przypadków pobiera się kilka tego typu wycinków. Cały zabieg trwa około 1 godziny, a po kilku kolejnych mężczyzna może wrócić do domu.

Co ważne, tak pobrane plemniki mogą być użyte do zapłodnienia metodą in vitro od razu bądź poddane zamrożeniu.

Zabieg microTESE powinien byś szczególnie rozważony właśnie u pacjentów z azoospermią nieobstrukcyjną, których dotyczy niskie prawdopodobieństwem znalezienia plemników w jądrach (mają wysokie stężenie hormonu FSH w surowicy, małą objętość jader), a także u mężczyzn, u których nie znaleziono plemników podczas standardowej biopsji jąder TESE – wyjaśnia dr Jacek Przybyła z Kliniki Gameta w Rzgowie koło Łodzi

Pamiętajmy jednak, że mikrochirurgia wymaga od urologa wysokiego wykwalifikowania oraz niezwykłej precyzji. „Metoda microTESE zastosowana na Uniwersytecie Cornell jest z powodzeniem oferowana w naszym ośrodku. Możliwość zaoferowania moim pacjentom najbardziej zaawansowanego leczenie daje mi komfort i satysfakcję. Jestem dumny, że pracuję z najlepszymi specjalistami również w dziedzinie biopsji jąder, dzięki czemu zwiększamy szansę na spełnienie marzeń naszych pacjentów o rodzicielstwiepodsumowuje dr Paweł Radwan, ginekolog i specjalista medycyny rozrodu.

Więcej informacji uzyskasz na stronie: https://gameta.pl/leczenie-nieplodnosci/mikrochirurgiczna-ekstrakcja-plemnikow-z-jader-micro-tese/

 

Zobacz też:

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Dlaczego komórki jajowe mają tyle tłuszczu?

komórka jajowa tłuszcz
fot. 123rf.com

W komórkach jajowych ssaków obecne są duże ilości tzw. kropel lipidowych magazynujących energię. Dotąd nie było wiadomo, po co one są. Teraz zespół – kierowany przez Polkę – pokazał w publikacji w PNAS, że krople te są niezbędne w diapauzie – okresie, kiedy zarodek czeka na czas dogodny do implantacji.

Zapisz się do newslettera

W komórkach jajowych ssaków znajduje się zaskakująco wiele tłuszczu. A dokładniej: kropel lipidowych gromadzących energię. Do czego one służą? Autorzy pracy, opublikowanej w „Nature” 30 lat temu wykazali, że nawet jeśli te krople tłuszczu usunie się z zarodków – to te nadal rozwijają się tak samo, jak z nimi. Taki komórkowy magazyn energii wydawał się więc przez bardzo długi czas ewolucyjną „ekstrawagancją”, zbędnym balastem. Kwestia ta nie dawała jednak spokoju embriolog prof. Grażynie Ptak z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Diapauza kluczem

Podejrzewała ona, że ten komórkowy magazyn tłuszczu przydaje się tylko w szczególnych okolicznościach dotyczących rozwoju zarodka – a mianowicie podczas diapauzy. Diapauza embrionalna to czas oczekiwania zarodka przed implantacją w macicy na warunki dogodne do rozwoju. Wśród ssaków diapauza jest raczej rzadkością – to standard zaledwie wśród 1 proc. gatunków ssaków. A diapauzy nie brano pod uwagę w dotychczasowych badaniach dotyczących kropel lipidowych.

Hak wygląda diapauza u różnych gatunków zwierząt? Np. u sarny, jeśli zapłodnienie nastąpi około lipca, to zarodek w stanie diapauzy czeka do zimy – czasu, kiedy dzień zaczyna się wydłużać. Dopiero wtedy embrion dostaje sygnał od matki, że jest już czas na implantację w macicy i zaczyna się właściwa część ciąży. Dzięki temu młode rodzą się na wiosnę, a nie zimą, kiedy przeżycie nowonarodzonych saren byłoby zagrożone. U saren diapauza trwa więc 5 miesięcy.

Zobacz też: Jak wygląda wczesna embriogeneza człowieka?

Czy człowiek ma diapauzę?

Embriolog z MCB UJ mówi, że nie ma żadnych przesłanek, aby możliwość diapauzy u człowieka wykluczyć. Podejrzewa się nawet, że można do niej doprowadzić w sposób sztuczny. opinii prof. Ptak diapauza teoretycznie może mieć miejsce, kiedy matka używa kannabinoidów (zawartych choćby w marihuanie). Związki te bowiem blokują receptywność macicy i implantacja zarodka może się opóźnić. To jednak nie zostało potwierdzone w celowych badaniach.

Takich badań na ludzkich zarodkach nie było – nie byłyby one możliwe do wykonania choćby ze względów etycznych – ale domyślamy się, że tak może być, ponieważ mechanizmy kierujące rozwojem zarodkowym u ssaków są silnie zakonserwowane. Nie ma powodu twierdzić, iż jakiś szczególny gatunek, w tym wypadku człowiek, będzie różnił się od pozostałych

-wyjaśnia prof. Ptak.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Zobacz też: Jakie białko potrzebne, by nasienie miało prawidłowe parametry?

Palenie w ciąży wiąże się z mniejszymi dziećmi w… kolejnych ciążach

palenie w ciąży papierosy tytoń ciąża rozwój płodu
Fot.: Pixabay.com

Naukowcy z Southampton odkryli, że związek między paleniem na początku ciąży a posiadaniem mniejszego dziecka może rozciągać się na przyszłe ciąże. Badania wykazały, że kobiety, które paliły na początku pierwszej ciąży, częściej urodzą dziecko mniejsze niż oczekiwano również w drugiej ciąży.  

Zapisz się do newslettera

Wyniki badań Uniwersytetu Southampton i Szpitala Uniwersyteckiego Southampton Foundation Trust zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym PLOS One. Biologiczny związek między paleniem w czasie ciąży, a masą urodzeniową dziecka z tej samej ciąży jest dobrze poznany. Jednak do tej pory nie przebadano wpływu palenia przez matkę na kolejne ciąże. 

Palenie na początku ciąży trwale szkodzi 

Zespół badawczy przeanalizował dane z lat 2003-2018 dla prawie 17 000 matek, które otrzymały opiekę przedporodową podczas pierwszych dwóch ciąż. Badaniem objęto kobiety mieszkające w Southampton i okolicznych częściach Hampshire.  

Naukowcy z Southampton odkryli, że w przypadku kobiet, które nie paliły na początku którejkolwiek ciąży, nie było dodatkowego ryzyka małego dziecka w wieku ciążowym (SGA) w drugiej ciąży w porównaniu z kobietami niepalącymi, nawet jeśli paliły między ciążami. Matka, która paliła dziesięć lub więcej papierosów dziennie na początku obu pierwszych dwóch ciąż, miała najwyższe szanse na poród zbyt małego dziecka. Zwiększoną szansę na małe dziecko miały też matki, które paliły tylko na początku pierwszej ciąży.  

Ważne jest zachęcanie kobiet do rzucenia palenia przed ciążą i nie wznawiania palenia po urodzeniu dziecka. 

-mówi Elizabeth Taylor, asystentka ds. badań podyplomowych na Uniwersytecie i główna autorka badania. 

Zobacz też: Im starszy mężczyzna tym szanse w zapłodnieniu in vitro są mniejsze

Palaczce ciężej o skuteczne in vitro  

W wyniku palenia dochodzi także do akumulacji wielu toksycznych substancji w płynie pęcherzykowym. To zaś – pośrednio – stymuluje atrezję (czyli zanikanie) pęcherzyków i powoduje zmniejszenie rezerwy jajnikowej, a co za tym idzie – ciężej jest zajść w ciążę. Okazuje się, że palenie może przyczyniać się również do zmniejszenia skuteczności in vitro. Badania przeprowadzone na pacjentkach poddających się procedurze zapłodnienia pozaustrojowego wykazały związek pomiędzy paleniem a: zaburzeniami wzrostu i dojrzewania pęcherzyków jajnikowych, dojrzewaniem oocytów, uzyskiwaniem przez te komórki zdolności do zapłodnienia. Toksyczne substancje zawarte w dymie tytoniowym mogą również uszkodzić powstały zarodek – jeszcze zanim zagnieździ się on w ścianie macicy. Przed zajściem w ciąże powinniśmy więc bezwzględnie pomyśleć o rzuceniu palenia.  

Źródło: www.sciencedaily.com 

Zobacz też: Dzieci z in vitro bardziej narażone na nadciśnienie?