Przejdź do treści

“Dzieci z probówki” – jakich określeń unikać w rozmowie o in vitro?

"Dzieci z probówki" - jakich określeń unikać w rozmowie o in vitro?
fot.Pixabay

Aktualny stan wiedzy naukowej jest taki, że dzieci poczęte w wyniku procedury zapłodnienia pozaustrojowego rozwijają się tak samo, jak dzieci poczęte bez ingerencji medycznej. Podobny odsetek dzieci z obu grup zapada na określone choroby, na przykład raka, u podobnego odsetka diagnozowane różne zaburzenia, na przykład autyzm. Mimo że nie ma ku temu żadnych racjonalnych przesłanek, wiele osób i dzieci i dorosłych czuje potrzebę podkreślania “inności” dzieci poczętych dzięki in vitro. Jakie określenia mogą być uważane za obraźliwe dla dzieci i ich rodziców? Jakie mogą być konsekwencje stygmatyzacji dzieci?

Zapisz się do newslettera

Zobacz też: Czy dzieci poczęte dzięki in vitro częściej chorują na raka? Są badania

In vitro jak HIV?

Dwa lata temu media obiegła sprawa dziewczynki z Dolnego Śląska, która została oznaczona przez personel medyczny jako dziecko z in vitro. Informacja o tym, że jej rodzice zdecydowali się na zapłodnienie pozaustrojowe umieszczona została w książeczce zdrowia dziewczynki. Rodzice dziewczynki nie kryli oburzenia, mówili o stygmatyzacji ich córki i żądali od personelu medycznego wyjaśnień i usunięcia informacji z książeczki zdrowia dziecka.

Dyrektor szpitala tłumaczył, że informacja ma służyć dobru dziecka, ułatwiać lekarzom opiekę nad córką w przyszłości. Powiedział rodzicom, że dzieciom zakażonym wirusem HIV również wpisuje się tę infromację w książeczce zdrowia. Z tym że zapłodnienie in vitro to nie choroba, a dziecko w ten sposób poczęte nie wymaga żadnej szczególnej opieki, innej niż dzieci poczęte naturalnie.

“Dzieci z probówki”

“Dzieci z probówki”, “dzieci z bruzdą”, “dzieci ze sztucznego zapłodnienia”, “dzieci Frankensteina” (!)  z takimi określeniami spotykają się rodzice, którzy poczęli dziecko metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Takie określenia słyszą też same dzieci wieku przedszkolnym i szkolnym, zarówno od równieśników, jak od dorosłych. Zdarzają się też osoby duchowne, które jak opisany w Gazecie Wyborczej ksiądz z Kamionka mówią publicznie, że dzieci z in vitro nie mają duszy.  

Wszystkie te krzywdzące słowa dotyczą rodziny, która jest prawdopodobnie po ciężkich przejściach psychicznych w związku z leczeniem niepłodności. Dotyczą dziecka, które nijak nie odpowiada za to, w jaki sposób zostało poczęte przez rodziców. Są to słowa, które ranią, stwarzają granicę między “dzieckiem z in vitro”, a resztą dzieci. Sprawiają, że dziecko czuje się inne, gorsze, nieakceptowane.

Zobacz też: Przełom w badaniach: IVF nie zwiększa ryzyka zachorowalności na raka piersi

In vitro a rozmowy o seksie

Co w tym wszystkim najciekawsze, słowa te dotykają sfery, o której, jak wynika z danych na temat podejścia naszych rodaków do edukacji seksualnej, Polacy w innych okolicznościach rozmawiają dość niechętnie. Sfery seksu i prokreacji. Jest to dość pokrętna logika: nie można powiedzieć dziecku jak wygląda seks i zapłodnienie naturalne, natomiast można uczyć dziecko niechęci do sąsiadów, którzy skorzystali z pomocy specjalistów od leczenia niepłodności. Nie wypada omawiać szczegółów poczęcia naturalnego, ale o probówkach i poczęciu w wyniku in vitro rozprawiać można do woli.

Słowa mają moc

Często nie zdajemy sobie sprawy z mocy słów, które wypowiadamy. Używając krzywdzących określeń, nawet jeśli dość dobrze zadomowiły się w języku, ranimy ludzi, których dotyczą. Słowa tworzą podziały, utrwalają fałszywe przekonania, stygmatyzują. Słowa odbijają się na samoocenie ludzi, którzy są nimi opisywani. Etykiety i łatki, które innym naklejamy, działają w taki sposób, że przestajemy pod nimi widzieć człowieka, skupiamy się na jednej tylko cesze, uznając ją za najbardziej istotną.

Statystyki pokazują, że ludzie z powodu dyskryminacji na tle rasowym, religijnym, czy dyskryminacji związanej z orientacją seksualną są w stanie posunąć się nawet do samobójstwa. Dlaczego? Wykluczenie ze społeczności, samotność, izolacja, brak samoakceptacji  to wszystko czynniki silnie działające na psychikę. Zwłaszcza, jeśli dotyczą młodego, budującego swoją tożsamość człowieka.

Na temat urazów psychicznych rodzin, które skorzystały z zapłodnienia in vitro oraz dzieci, które zostały w ten sposób poczęte, nie ma jeszcze żadnych danych. Jednak nie ma powodu, by przypuszczać, że w tym przypadku mechanizm stygmatyzacji zadziała inaczej niż w innych.

Jak mówić o dzieciach poczętych dzięki in vitro?

Najlepiej wcale. Czy macie w zwyczaju rozprawiać o tym, w jakich okolicznościach ktoś począł dziecko? Czy widzicie różnicę między poczęciem dziecka w łóżku, na dywanie, na wakacjach, w przerwie na lunch, albo po powrocie z imprezy urodzinowej przyjaciół? Jeśli jest Wam wszystko jedno, dlaczego mielibyście w jakiś szczególny sposób traktować ludzi, który poczęli dziecko w klinice leczenia niepłodności?

Dlaczego dziecko, którego droga na świat była trudna i wiodła przez gabinet specjalisty, miałoby być traktowane inaczej? Statystycznie, dzieci poczęte dzięki in vitro rozwijają się dokładnie tak samo jak pozostałe zdrowe dzieci. By ich nie krzywdzić, swoje opinie na ten temat lepiej zachować dla siebie.

Zobacz też: Komputer oceni ryzyko poronienia. Nowa technologia zrewolucjonizuje rynek in vitro?

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

In vitro u 40-latek = większe ryzyko raka piersi? Sprawdź, co mówią badania!

In vitro a rak piersi - sprawdź, co pokazują badania.

Wiek w zmaganiach z płodnością, także w kontekście leczenia metodą in vitro, rozpatrywany jest pod wieloma względami. Jedne z badań wskazały, iż stosowanie IVF powyżej 40 roku życia wiąże się z większym ryzykiem zachorowania na raka piersi. Co pokazują dane i jakie mogą budzić wątpliwości?

Zapisz się do newslettera

Rosnące ryzyko

Analiza opracowana została przez naukowców z Uniwersytetu w Kopenhadze i objęła łącznie 600 000 Dunek, z których 58 534 doświadczyło leczenia niepłodności. Do każdej z nich dopasowano 10 innych kobiet, które cechowały się podobnym pochodzeniem, ale w przeciwieństwie do grupy kontrolnej, urodziły dziecko naturalnie. Obserwacje trwały niemalże 20 lat – od 1994 do 2015 roku.

Okazało się, że jeżeli kobieta urodziła dziecko mając 40 lat lub więcej i była to ciąża wspierana leczeniem in vitro, ryzyko rozpoznania u niej raka piersi było o 65 proc. wyższe (w ciągu 20 lat trwania badania), niż u pozostałych kobiet.

Jedną z hipotez stojącą za tego typu implikacjami jest założenie, iż wpływ mają na to silne leki hormonalne przyjmowane przez kobiety w trakcie procesu stymulacji jajników. Zwiększają one m.in. poziom estrogenów. Hormony te oddziałują na wzrost tkanki piersi, ale co ważne, mogą stymulować także rozwój komórek nowotworowych.

Jest to alarm dotyczący stosowania stymulacji wysokimi dawkami w zapłodnieniu in vitro, zwłaszcza u kobiet w wieku powyżej 40 lat – powiedziała profesorka Geeta Nargund z London’s St George’s Hospital and Create Fertility, której słowa cytuje independent.co.uk.

Dodała przy tym, że lekarze powinni zwiększać w tym kontekście świadomość swoich pacjentek i mówić o podwyższonym ryzyku tego typu choroby. Pomóc może to w podejmowaniu większego zaangażowania w działania profilaktyczne oraz obserwowanie swojego ciała. Co więcej, profesorka wskazała też, że powinno się przykładać szczególne starania do stosowania jak najmniejszych dawek leków, jakie tylko się da.

In vitro a rak piersi

Niewątpliwie nie można przy tym wykluczać także pozostałych czynników, które mogły u danych kobiet wpłynąć na wystąpienie choroby nowotworowej. Przykładem jest chociażby inne badanie, o którym pisaliśmy na naszym portalu: „Naukowcy z University College London odkryli, że kobiety korzystające z zapłodnienia pozaustrojowego są bardziej narażone na pojawienie się raka tylko wtedy, gdy mają predyspozycje do rozwoju choroby (np. kiedy w rodzinie był już przypadek raka)” – więcej przeczytasz >>TUTAJ<<.

Etiologia raka niewątpliwie jest bardzo złożona, o czym powinniśmy pamiętać zapoznając się z tego typu doniesieniami. Podobne wnioski wskazuje też Roy Farquharson, prezes ESHRE, który zauważył, że „40 lat badań mających na celu obserwacje skutków, jakie niosą leki stosowane w procesie in vitro i innych formach wspomaganego rozrodu, doprowadziły do wniosku, że długoterminowe ryzyko raka jest niskie” – podaje brytyjski portal.

Niekoniecznie więc to stricte IVF wpłynęło w tym wypadku na zachorowania, chociaż bezsprzecznie prowadzenie na bieżąco analogicznych analiz jest niezwykle potrzebne. Nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy ich wyniki rzucą na dany obszar zupełnie nowe światło.

Zobacz też: Zanieczyszczone powietrze = większe ryzyko raka piersi! Skąd taki wniosek?
Źródło: independent.co.uk

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Sport i in vitro – czy można ćwiczyć w trakcie procesu IVF?

Wiele kobiet w trakcie procesu in vitro ogranicza sport lub całkowicie z niego rezygnuje. Czy jest to konieczne? A może tylko w niektórych momentach warto odpuścić wysiłek fizyczny? Jaki rodzaj ćwiczeń jest korzystny w trakcie starań o dziecko metodą IVF?

Zapisz się do newslettera

Ćwiczyć, czy nie ćwiczyć – oto jest pytanie?

Jak mówi dr Aimee Eyvazzadeh, endokrynolożka zajmująca się zdrowiem reprodukcyjnym, kobiety powinny zachować swój stały schemat ćwiczeń. Lekarka podkreśla, że jeśli jej pacjentki mają masę ciała w normie oraz odpowiednią grubość ścian macicy, zaleca im standardową aktywność.

Niewątpliwie warto jest jednak zmniejszyć intensywność owych ćwiczeń. Biorąc pod uwagę treningi biegowe, ekspertka zaleca ograniczenie ich do 15 mil w tygodniu (ok. 24 km).Bieganie zakłóca naszą płodność bardziej, niż jakakolwiek inna forma ćwiczeń” – jej słowa cytuje healthline. Jak wyjaśnia, sport ten może mieć negatywny wpływ na proces pogrubiania się błony śluzowej, co może wiązać się także z przemieszczeniem się krwi z macicy do innych narządów oraz mięśni, a to właśnie układ rozrodczy potrzebuje jej teraz w dużej ilości.

Transfer

Jeśli jednak chodzi o transfer, po jego wykonaniu zdecydowanie zalecany jest spoczynkowy tryb życia. Przez około dwa tygodnie po transferze należy przystopować z ćwiczeniami, co ma związek m.in. z podwyższoną temperaturą podczas ich wykonywania. Może mieć to niekorzystny wpływ na implantację zarodka. Co istotne, intensywna aktywność jest także powodem wzrostu poziomu hormonu stresu w organizmie, który to powinien być w okresie około transferowym jak najbardziej ograniczony.

Pamiętajmy też, że szczególnie niewskazana jest w tym czasie jedna z bardziej popularnych aktywności – basen.

cytat: chcemybycrodzicami.pl

Aktywność na medal

Warto jednak podkreślić, że jest to krótki okres po samym transferze. Generalnie jednak aktywność fizyczna w trakcie starań o dziecko i w czasie ciąży jest bardzo polecana (o ile nie występują przeciwwskazania medyczne, co powinno być skonsultowane z lekarzem prowadzącym ciążę).

  • Po pierwsze, sport pomaga regulować chociażby pracę układu sercowo-naczyniowego.
  • Po drugie, korzystnie wpływa na zdrowie psychiczne – o które to troska jest szalenie istotna w czasie przechodzenia przez proces in vitro!
  • Po trzecie, przygotowuje ciało kobiety na wysiłek, jakim jest w późniejszej kolejności poród.

Pamiętajmy, że wysiłek fizyczny jest bardzo potrzebny również mężczyznom oraz ich zdrowiu reprodukcyjnemu:

Panowie chcący poprawić swoją płodność, powinni poświęcać około 150 minut tygodniowo na aktywność fizyczną, podczas której wysiłek oscylować będzie w przedziale 50–70% maksymalnego tętna.

cytat: chcemybycrodzicami.pl

Zobacz też: In vitro i sport. Czy to bezpieczne połączenie?

Źródło: healthline

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Wiek mężczyzny i in vitro – kiedy spada skuteczność IVF?

Męska płodność pod lupą - jaki ma wpływ na in vitro?

Wciąż bardzo często możemy spotkać się z opinią, iż płodność mężczyzny jest zagwarantowana niezależnie od wieku. Okazuje się jednak, że szanse na zostanie ojcem poprzez in vitro gwałtownie spadają po 50. roku życia – odkładanie ojcostwa może mieć więc podobne skutki, co decyzje podejmowane w tym kontekście także przez kobiety.

Zapisz się do newslettera

Męska płodność vs. wiek

Zdarza się, że mężczyźni nie widzą problemu w odłożeniu ojcostwa na później i nieraz liczą na to, iż w razie problemów in vitro stanie się dla nich skutecznym wsparciem. Niewątpliwie występuje pod tym względem duża różnica w zależności od płci. Świadomość malejącej kobiecej płodności – „tykającego zegara biologicznego” – jest powszechna. Brytyjscy naukowcy odkryli jednak, iż panowie po pięćdziesiątce mają nawet o 1/3 mniejsze szanse na poczęcie dziecka dzięki IVF, niż mężczyźni po trzydziestce. Staje się to ważnym argumentem nieograniczającym wpływ wieku tylko do zakresu kobiecych przyczyn niepłodności.

Organizm kobiety w okresie menopauzalnym zaprzestaje produkować komórki jajowe. Eksperci zauważyli, że porównywalny efekt może dawać stopniowe gromadzenie się szkodliwych mutacji w nasieniu, o czym donosi independent.co.uk. Naukowcy uważają, że należy w związku z tym zrobić więcej, aby mężczyźni zyskali wiedzę odnośnie tego, iż płodność w zaawansowanym wieku wcale nie jest gwarantowana (nawet jeśli na ten moment wszystko wydaje się być w normie).

Zespół z University College London poddał obserwacji dane pochodzące z niemal 5000 cykli in vitro. Odbyły się one w ciągu ostatnich 9 lat w Centre for Reproductive and Genetic Health w Londynie i dotyczyły 4271 mężczyzn. Wyniki analiz wykazały, iż połowa panów mających mniej niż 35 lat była w stanie zapłodnić swoje partnerki. W przedziale wiekowym 41-45 poziom ten spadł do 35,1 proc., zaś u panów mających 51 lat sukcesem zakończyło się już tylko 30,5 proc. procesów IVF.

Nie tylko in vitro

Z jednej strony wydaje się to nie być ogromnym zaskoczeniem. Pojawiały się już bowiem dane wskazujące, iż z wiekiem spada u mężczyzn szansa na naturalne zapłodnienie. Te badania są jednak jednymi z największych, które dają podobne spojrzenie na powodzenie (lub jego brak) w procesie in vitro.

Co ważne, dotyczy to także innych metod wspomagania płodności: „Szansa na zapłodnienie przy pomocy inseminacji domacicznej również jest znacząco mniejsza (odpowiednio 12,3 proc. w wieku 30 lat i 9,3 proc. w wieku 40)” – powiedział dla portalu ChcemyBycRodzicami dr Wojciech Dziadecki, specjalista ginekolog-położnik i androlog.

Należy też zauważyć, że coraz częściej wskazuje się wpływ wieku ojca nie tylko na samo zapłodnienie, ale też rozwój płodu, przebieg ciąży i zdrowie przyszłego dziecka. Wśród dzieci mających starszych ojców nieco wyższy jest chociażby wskaźniki takich zaburzeń, jak autyzm. Nie sposób więc nie zgodzić się – tak, zdecydowanie należ zwiększać świadomość w tym zakresie.

Zobacz też: Wskazania do in vitro – mężczyzna [WIDEO]

Źródło: independent.co.uk

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Skutki uboczne in vitro – co może się dziać i jak sobie z tym radzić?

Proces in vitro może wiązać się z wieloma objawami - jakimi i jak sobie z nimi radzić?

Przebieg cyklu in vitro może być bardzo nieprzewidywalny. Ciało każdej kobiety może zareagować zupełnie inaczej na zachodzące w nim zmiany oraz przyjmowane w tym czasie leki. Niewątpliwie jednak warto przygotować się na możliwość wystąpienia niepożądanych objawów – jakich i jak sobie z nimi radzić?

Zapisz się do newslettera

1. Krwawienia lub plamienia

W czasie przechodzenia przez proces in vitro mogą pojawić się plamienia, np. plamienie implementacyjne. Występuje ono w momencie zagnieżdżania się zarodka w błonie śluzowej macicy. Może przypominać delikatne krwawienie, jakiego kobiety doświadczają podczas miesiączki.

Jeśli jednak pojawi się u ciebie obfite krwawienie, koniecznie skontaktuj się ze swoim lekarzem. Delikatne plamienia także warto skonsultować, bowiem mogą mieć one wiele przyczyn, które najlepiej rozpozna specjalista.

Co ważne, nie stosuj w tym czasie tamponów!

2. Dolegliwości ze strony układu trawiennego

Problemem w trakcie cyklu IVF są m.in. zaparcia, za które może odpowiadać wysoki poziom progesteronu. Hormon ten jest w trakcie procesu in vitro produkowany zarówno w organizmie kobiety, jak i dodatkowo podawany w preparatach farmakologicznych. Progesteron może spowalniać perystaltykę jelit.

Co jest pomocne?

  • dieta bogata w błonnik, która opiera się przede wszystkim na owocach i warzywach
  • częstsze, ale mniejsze posiłki
  • wypijanie dużej ilości wody
  • ruch, aktywność fizyczna (w umiarkowanej formie)

Pamiętaj, aby nie stosować leków na przeczyszczenie. Wszelkie farmaceutyki skonsultuj z lekarzem. Jeśli naturalne sposoby nie pomogą, także wybierz się do specjalisty, który pomoże dobrać ci bezpieczne środki.

Zobacz też: Dieta i in vitro – jak zwiększyć swoje szanse na powodzenie?

3. Wzdęcia

One również mogą występować z powodu zwiększonej ilości progesteronu. Należy przy tym wiedzieć, iż ani wcześniej opisane zaparcia, ani wzdęcia, nie są zagrażające ciąże.

Co pomoże?

W przypadku problemów z nadmiernymi wzdęcia, warto zdecydowanie więcej pić. Jeśli masz trudność z przyjmowaniem wody, możesz wypijać ją wymiennie np. z wodą kokosową. Unikaj jednak płynów zawierających w sobie dużą ilość cukrów oraz napojów gazowanych. Nie mów w czasie jedzenia, dokładnie je przeżuwaj. Więcej się ruszaj, spaceruj, zastosuj techniki relaksacyjne oraz oddechowe.

4. Uderzenia gorąca

  • zakładaj w tym czasie przewiewne, lekkie ubrania z naturalnych materiałów
  • miej z zanadrzu wiatrak
  • nawadniaj się regularnie
  • unikaj kawy oraz ostrego jedzenia
  • stosuj techniki oddechowe
  • wykonuj lekkie ćwiczenia, np. spacery, czy też jogę relaksacyjną

5. Napięcie, lęk

Trudności na tle psychicznych są częste podczas procesu in vitro. Pojawiają się one zarówno na tle czynników emocjonalnych, czyli samego doświadczenia przedłużających się starań o dziecko i wszystkich związanych z tym aspektów niepłodności, jak i czynników bazujących na fizjologii, czyli zmianach hormonalnych.

Bardzo ważna jest wtedy troska o emocje:

  • stosuj techniki relaksacyjne, takie jak ćwiczenia oddechowe, mindfulness, joga
  • wysypiaj się
  • nie narzucaj na siebie zbyt wielu obowiązków i ogranicz ilość zadań, które masz w tym czasie do wykonania
  • weź ciepłą kąpiel lub prysznic
  • otaczaj się ludźmi, którzy wspierają cię w całym procesie
  • postaw na wsparcie psychologiczne / psychoterapeutyczne

Pomoc ze strony psychologów powinna być jednym z nieodłącznych elementów procesu in vitro, bowiem holistyczne podejście gwarantuje najlepsze rezultaty. Warto w tym wypadku, aby nie tylko był to sposób na radzenie sobie z napięciem i lękiem, które to pojawiają się już w ramach symptomów związanych z procesem IVF, ale przede wszystkim działanie prewencyjne.

Zobacz też: Jak wygląda przygotowanie do in vitro? Wyjaśnia lekarz [WIDEO]

Źródła: novum / healthline

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.