Przejdź do treści

In vitro a rak. Czy istnieje powiązanie?

in vitro a rak

Czy zabieg in vitro zwiększa ryzyko zachorowania na raka piersi, jajnika i macicy? Odpowiedź na to pytanie znają brytyjscy naukowcy.

Zapisz się do newslettera

Poprzednie badania sugerowały, że leczenie niepłodności zwiększa ryzyko wystąpienia wyżej wymienionych chorób ze względu na wysoki poziom hormonów przyjmowanych podczas procedury in vitro.

Naukowcy z University College London odkryli jednak, że kobiety korzystające z zapłodnienia pozaustrojowego są bardziej narażone na pojawienie się raka tylko wtedy, gdy mają predyspozycje do rozwoju choroby (np. kiedy w rodzinie był już przypadek raka).

Zobacz także: Czy in vitro ma wpływ na zdrowie dziecka? Naukowcy nie mają już wątpliwości

In vitro a rak. Czy istnieje jakieś powiązanie?

Brytyjscy naukowcy przeanalizowali sytuację zdrowotną 255786 kobiet w Wielkiej Brytanii, które w latach 1991-2010 zdecydowały się na in vitro. Wśród badanych 19 proc. miało niesprecyzowaną przyczynę niepłodności. W 44 proc. za problemy z płodnością odpowiedzialny był czynnik żeński, a w 33 proc. czynnik męski.

Wyniki badania sugerują, że in vitro nieznacznie podwyższa ryzyko wystąpienia raka piersi u kobiet, jednak dotyczy to tylko kanałów mlecznych, a nie tkanek piersi.

In vitro może nieznacznie podwyższać ryzyko zachorowania na raka jajnika u pań, które wykazują predyspozycje do chory, czyli mają nadwagę lub palą papierosy. To ryzyko nie dotyczy jednak większości kobiet.

Jeżeli chodzi o raka macicy, nie wykazano, aby in vitro zwiększało prawdopodobieństwo wystąpienia raka.

Odkrycie zostało opublikowanie w brytyjskim czasopiśmie medycznym „British Medical Journal”.

Zobacz także: Badania przed in vitro. Zobacz, które koniecznie musisz wykonać

Wiele badań, różne odpowiedzi

Powiązanie pomiędzy procedurą in vitro a zachorowaniem na raka od wielu lat budzi zainteresowanie naukowców.

W 2012 roku opublikowano wyniki badań, zgodnie z którymi panie, które korzystały z in vitro i były po 24 roku życia, znajdowały się w grupie ryzyka zachorowalności na raka piersi. Takiego ryzyko nie zaobserwowano już u 30- i 40-latek.

Rok później opublikowano analizę, według której IVF nie u wszystkich kobiet podnosi ryzyka zachorowalności na raka piersi. Naukowcy nie wykluczali możliwości, że rak piersi może mieć związek z procedurą zapłodnienia pozaustrojowego, jednak podejrzewali również, że sama niepłodność, a nie tylko sposób jej leczenia, może być powiązana z chorobą.

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Co się dzieje z zarodkami, które nie zostały wykorzystane w transferze?

Co się dzieje z zarodkami, które nie zostały wykorzystane w transferze?
fot.Fotolia

W debacie na temat zapłodnienia pozaustrojowego często pojawia się argument przeciwników tej metody, odnoszący się do niegodnego traktowania niewykorzystanych w procedurze ludzkich zarodków. Niektórzy mówią o spuszczaniu ich w umywalce, inni o wyrzucaniu do śmieci. Jak wygląda rzeczywistość?

Zapisz się do newslettera

Zobacz też: Lepiej transferować zarodek mrożony czy świeży? Naukowcy już wiedzą!

Co się dzieje z gametami w laboratorium?

Po pobraniu materiału genetycznego od pary – nasienia i komórek jajowych, gamety są badane i selekcjonowane. Komórka jajowa jest oczyszczana z innych komórek, ocenia się jej jakość, morfologię i dojrzałość. Wybierane są najlepiej rokujące komórki jajowe. Nasienie jest oceniane i poddawane obróbce, dzięki której embriolodzy są w stanie wyselekcjonować najlepszej jakości, najbardziej dojrzałe plemniki.

W zależności od tego, jaka metoda zapłodnienia pozaustrojowego ma być zastosowana, wyselekcjonowane plemniki są wstrzykiwane do wybranych komórek jajowych, lub są z nimi “spotykane” i wykorzystują swój potencjał biologiczny, by je zapłodnić.

Część komórek udaje się zapłodnić, wtedy pozostają w laboratorium pod ścisła obserwacją embriologów, którzy kontrolują proces rozwoju zarodków.

Zobacz też: Dlaczego zarodek nie rozwija się prawidłowo?

Rozwój zarodków

Z wszystkich komórek jajowych, które podlegają zapłodnieniu in vitro, tylko część będzie się prawidłowo rozwijać i osiągnie postać blastocysty (5 doba po zapłodnieniu). Spośród zarodków, które rozwijają się prawidłowo, embriolodzy wybiorą najsilniejszy i to właśnie ten zostanie podany w pierwszej kolejności w transferze.

Zapłodnione komórki jajowe, które nie rozwiną się do stadium blastocysty i ulegną degradacji od razu po zapłodnieniu, są utylizowane jako odpad medyczny, podobnie jak elementy łożyska, czy pępowiny po porodzie. Komórki, które trafiają do utylizacji nie mają potencjału rozwojowego i samoczynnie obumierają w laboratorium, w przypadku naturalnego zapłodnienia nie miałyby szans na rozwinięcie się w zdrowy płód.

Zobacz też: Zamrożone zarodki – co się z nimi dzieje?

Mrożenie zarodków

Zgodnie z obowiązującym prawem i etyką biologa, żywe, rokujące zarodki, które nie zostaną wykorzystane w transferze są mrożone. Obecnie wykorzystywaną w tym celu metodą jest witryfikacja –  szybkie mrożenie komórek przy wykorzystaniu substancji, które chronią zarodek przed uszkodzeniem w wyniku powstawania kryształów, które są naturalnym zjawiskiem w procesie mrożenia.

Zamrożone zarodki para może wykorzystać w późniejszych transferach: w przypadku nieudanego pierwszego transferu, albo chęci ponownego zajścia w ciążę kilka lat później.

Zamrożone zarodki mogą być bezpiecznie przechowywane przez wiele lat i wykorzystane w przyszłości, nie ulegają żadnemu uszkodzeniu.

Zobacz też: Jak wygląda mrożenie zarodków? Opowiada ekspertka

Adopcja zarodków

W świetle obowiązującego od 2015 roku prawa, każdy zarodek, który nie został wykorzystany przez parę, będzie automatycznie przechodził do adopcji po 25 latach od zamrożenia. Para w każdym momencie może zdecydować, że chce przekazać niewykorzystany zarodek do adopcji.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.