Przejdź do treści

Inseminacja (IUI): jak się do niej przygotować, ile trwa i jak przebiega?

Schemat medyczny przedstawiający IUI (inseminacja domaciczna)
Fot.: Blausen.com /Wikimedia Commons

Inseminacja domaciczna to jedna z najprostszych metod wspomaganego rozrodu. Jest bezbolesna i polega na bezpośrednim umieszczeniu nasienia w jamie macicy. Jak wygląda przebieg IUI?

Zapisz się do newslettera

Przygotowania do inseminacji: kobieta. Jakie badania przed IUI?

Zabieg inseminacji (inaczej IUI – ang. intrauterine insemination) powinno poprzedzać wykonanie odpowiednich badań. U kobiet będą to:

  • testy: Chlamydia trachomatis PCR (wymaz z kanału szyjki macicy), Anty-HIV 1,2, HBs,
  • antygeny: Anty-HBc, Anty-HCV, grupa krwi, VDRL, cytomegalia (IgG, IgM), toksoplazmoza (IgG, IgM), różyczka (IgG, IgM) oraz badanie czystości pochwy. U mężczyzny zaś: Anty-HIV 1,2, HBs Antygen, Anty-HBc, Anty-HCV, grupa krwi, VDRL, cytomegalia (IgG, IgM).

Oprócz tego panie powinny przyjmować kwas foliowy przez minimum 2 miesiące przed zabiegiem, wyeliminować wszelkie stany zapalne w organizmie oraz prowadzić aktywny, zdrowy styl życia. Powinien on uwzględniać zwiększenie ilości ruchu, unikania używek i przetworzonej żywności. Podobne zalecenia dotyczą przyszłych ojców. Jeśli IUI odbywa się z użyciem nasienia partnera, panowie powinni dodatkowo suplementować preparaty wspomagające męską płodność oraz unikać obcisłej bielizny, która negatywnie wpływa na produkcję plemników.

CZYTAJ TEŻ: Badania genetyczne przed in vitro – celiakia. Jak ją wykryć?

Wizyta lekarska przed inseminacją: stymulacja cyklu

Niezwykle ważna jest wizyta lekarska pod koniec cyklu, który poprzedza inseminację (IUI). Wtedy to sprawdzane są narządy rodne kobiety oraz wyniki badań. Ustalany jest też schemat stymulacji cyklu.

Od 3.–4. dnia cyklu pacjentki zaczynają stosować leki stymulacyjne – w formie tabletek bądź zastrzyków. W 10.–12. dniu odbywa się wizyta kontrolna, podczas której oceniane są pęcherzyki jajnikowe.

– Jeżeli pęcherzyki jajnikowe osiągają w badaniu USG odpowiednią wielkość, a błona śluzowa macicy odpowiednią grubość, pacjentka otrzymuje zastrzyk wywołujący pękanie pęcherzyków. 32–38 godzin później wykonywany jest zabieg inseminacji – mówi lek. med. Robert Gizler, specjalista ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed we Wrocławiu.

ZOBACZ TAKŻE: Hiperstymulacja przy in vitro: jakie daje objawy?

Przygotowania do inseminacji (IUI): mężczyzna

Przyszły ojciec oddaje nasienie w klinice w godzinach porannych. Następnie jest ono badane i przygotowywane do zabiegu. Trwa to ok. 2–4 godzin.

Zabieg inseminacji (IUI): ile trwa i jak wygląda?

Po kontroli USG i potwierdzeniu prawidłowych wyników specjalista podaje bezpośrednio do jamy macicy ok. 0,5 ml zawiesiny plemników. Odbywa się to przy pomocy bardzo cienkiego cewnika. Zabieg IUI trwa ok. minuty.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Biopsja endometrium. Zabieg, który zwiększa szanse na ciążę

Czy leżenie po inseminacji (IUI) zwiększa szanse na powodzenie zabiegu?

Chociaż niegdyś pojawiały się takie zalecenia, to najnowsze badania wskazują, iż leżenie NIE powoduje zwiększenia szans na uzyskanie ciąży po inseminacji (IUI). Pacjentki zaraz po zabiegu mogą podjąć normalną aktywność. Obecnie wykorzystywane są bowiem bardziej efektywne metody m.in. preparowania nasienia, niż działo się to we wcześniejszych latach.


Który z etapów inseminacji jest najtrudniejszy i obarczony największym ryzykiem?

Odpowiada dr n. med. Beata Makowska, specjalista ginekolog- położnik z kliniki InviMed w Gdyni:

Inseminacja jest zabiegiem, który w zdecydowanej większości przypadków nie jest narażony na występowanie trudności. Jeśli jednak wystąpią, najczęściej dzieje się to podczas:

  • oddawania nasienia do zabiegu przez partnera – partner może być tak zestresowany, że doświadczy trudności w oddaniu nasienia. Z powodu stresu w nasieniu może nie być plemników lub ich parametry będą znacznie obniżone (mimo wcześniejszych dobrych wyników);
  • umieszczenia cewnika z nasieniem w jamie macicy – kanał szyjki może sprawić trudność w sforsowaniu i nie będzie możliwości umieszczenia cewnika z nasieniem w jamie macicy;

Ponadto może nie dojść do pęknięcia pęcherzyka dominującego i uwolnienia komórki jajowej i nie będzie możliwości, by komórka jajowa została zapłodniona.


Tekst ukazał się w kwietniowym numerze magazynu „Chcemy Być Rodzicami”.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rozwój i transfer zarodka podczas in vitro – jak to wygląda krok po kroku? [WIDEO]

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Kriokonserwacja zarodków – czym jest i kiedy się ją przeprowadza?

Kriokonserwacja zarodków - czym jest i kiedy się ją przeprowadza?
fot.Pixabay

Zarodki, które rokują, ale nie są wykorzystywane bezpośrednio po wyhodowaniu, poddawane są zamrożeniu w temperaturze ciekłego azotu – kriokonserwacji. W takiej postaci mogą być przechowywane w bio banku i wykorzystystane w poźniejszym czasie.

Zapisz się do newslettera

Co to jest kriokonserwacja?

Kriokonserwacja to technika, która umożliwia przechowywanie specjalnie przygotowanych komórek jajowych, plemników lub embrionów w temperaturze ciekłego azotu (-196°C).

Stosuje się kilka technik kriokonserwacji. Najczęściej stosowane w klinikach leczenia niepłodności metody to: slowfreezing, czyli powolne, kontrolowane mrożenie komórek lub zarodków, witryfikacja, czyli błyskawiczne chłodzenie komórek przy użyciu wysokiej koncentracji krioprotektorów (związków chemicznych, które chronią materiał biologiczny, np. metanol, glicerol, glikol etylenowy), aż do uzyskania struktury podobnej pod względem budowy do szkła.  

W procesie mrożenia komórek i zarodków unika się powstawania kryształków lodu wewnątrz komórek. Kryształki lodu mogą uszkodzić struktury wewnątrzkomórkowe i uniemożliwić dalszy rozwój zarodka. Przed powstawaniem kryształków chronią krioprotektory.

Zobacz też: Innowacyjny test wyznaczy optymalny moment transferu zarodka i zwiększy skuteczność in vitro

Kiedy preprowadza się kriokonserwację?

  • Gdy udaje się pobrać więcej zdrowych komórek jajowych, niż wymaga tego procedura zapłodnienia pozaustrojowego.
  • Gdy udaje się uzyskać więcej zarodków, niż jest potrzebne na bieżącym etapie leczenia. Zarodki i komórki mogą być wykorzystane w kolejnym transferze, jeśli pierwszy nie zakończy się powodzeniem. W takiej sytuacji para nie musi przechodzić wszystkich etapów stymulacji i punkcji w kolejnej próbie zapłodnienia in vitro. Mogą one też być wykorzystane w trakcie starań o kolejne dziecko lub przekazane do adopcji.
  • W przypadku konieczności przełożenia terminu transferu, na przykład w związku z gorszym stanem zdrowia pacjentki (stan zapalny, przeziębienie).
  • W przypadku hiperstymulacji
  • W celu zabezpieczenia płodności, jeśli istnieje możliwość, że jedno z partnerów ją utraci, na przykład w skutek koniecznych zabiegów medycznych.

Zobacz też: IVM, czyli pozaustrojowe dojrzewanie komórek jajowych

Po jakim czasie można wykorzystać zarodki poddane kriokonserwacji?

Znane są przypadki, kiedy zarodek rozmraża się i transferuje do macicy nawet po kilku-kilkunastu latach od jego wyhodowania.

 

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Biologiczny syn trzech osób przyszedł na świat w Grecji. Nowa metoda zapłodnienia pozaustrojowego

Biologiczny syn trzech osób przyszedł na świat w Grecji. Nowa metoda zapłodnienia pozaustrojowego
fot.Pixabay

Specjaliści w zakresie leczenia niepłodności z Grecji i Hiszpanii donoszą, że nowatorskie zapłodnienie IVF, w którym użyty został materiał genetyczny dwóch kobiet i mężczyzny, zakończyło się pełnym sukcesem – na świat przyszedł zdrowy chłopiec.

Zapisz się do newslettera

Kolejna odsłona leczenia niepłodności

Już dziś pojawiają się głosy, że zabieg zapłodnienia pozaustrojowego, w którym został wykorzystany materiał genetyczny trzech osób, zapisze się jako przełomowy w historii medycyny.

W zabiegu wykorzystany został materiał genetyczny z komórki jajowej pacjentki, nasienie jej partnera oraz komórka jajowa dawczyni.

Zobacz też: Czy dzieci poczęte dzięki in vitro częściej chorują na raka? Są badania

Choroby mitochondrialne

Mitochondria znajdują się  w niemal każdej komórce ciała i odpowiadają między innymi za przemiany energetyczne – metabolizm komórkowy. Nieprawidłowe funkcjonowanie mitochondriów jest przyczyną wielu chorób, które mogą być przekazywane potomstwu. Choroby mitochondrialne związane są głównie z tkankami o wysokim zapotrzebowaniu energetycznym, czyli na układzie nerwowym oraz mięśniach szkieletowych. Choroby mitochondirialne przekazywane są z matki na potomstwo.

Połączenie DNA matki z DNA komórki jajowej dawczyni może uchronić potomstwo od tych chorób. W środowisku naukowym spekuluje się, że mitochondrium odgrywa rolę w procesie zapłodnienia i wspiera zdrowy rozwój ciąży, jednak nie ma na to jeszcze  konkretnych dowodów naukowych.

mitochondrium

Grafika: BBC

2.9 kg, chłopiec

Pacjentka, która skorzystała z zapłodnienia IVF  nową metodą to 32-letnia Greczynka, która miała za sobą cztery nieudane próby klasycznego zapłodnienia in vitro.  

Zdrowy chłopiec, który został poczęty dzięki nowej metodzie zapłodnienia pozaustrojowego urodził się we wtorek ważąc 2,9 kg. On i jego mama czują się dobrze.

Zobacz też: 5 zalet adopcji zarodka

Nieetyczna metoda?

Pojawiają się głosy sprzeciwu wobec mieszania DNA trzech osób w celu utworzenia zdrowego zarodka. Odwołują się one do kwestii ingerencji w proces dziedziczenia – naturalnie poczęte dziecko ma dwoje biologicznych rodziców.

Otwarty zostaje także temat informacji o tożsamości dawczyni, której DNA ma dziecko. Sprawa, podobnie jak w przypadku dawstwa komórek, sprowadza się do pytania o to, czy prawo dziecka do informacji o własnym pochodzeniu przeważa nad prawem do prywatności dawczyni materiału genetycznego.

Duża ingerencja w materiał genetyczny, która mam miejsce w tej metodzie, budzi też obawy związane z przyszłością medycyny reprodukcyjnej. Mianowicie kombinowanie materiału genetycznego kilku osób może, zdaniem niektórych, otwierać furtkę do dalszej ingerencji w materiał genetyczny człowieka również w innym celu niż realizacja prawa do posiadania potomstwa. Konsekwencje takich działań nie są możliwe do przewidzenia.

Źródło: BBC

 

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Czy dzieci poczęte dzięki in vitro częściej chorują na raka? Są badania

In vitro a ryzyko zachorowania na raka
Naukowcy z Uniwersytetu Minnesoty przeprowadzili największe do tej pory badanie dotyczące częstotliwości występowania raka u dzieci poczętych dzięki IVF – fot. Fotolia

W ciągu trzech ostatnich dekad in vitro z procedury eksperymentalnej stało się standardowym zabiegiem wykorzystywanym w leczeniu niepłodności. Metoda ta nadal budzi jednak wiele pytań i wątpliwości. 

Zapisz się do newslettera

Ciąża uzyskana poprzez zapłodnienie pozaustrojowe może wiązać się z pewnymi komplikacjami, takimi jak ciąża mnoga czy mniejsza masa urodzeniowa dziecka. Czy może też być obarczona wyższym ryzykiem zachorowania na raka u dzieci ? Amerykanie postanowili to zbadać.

Zobacz też: Czy in vitro wpływa na stan serca dziecka? Zobacz, co mówią naukowcy

In vitro a ryzyko zachorowania na raka

Naukowcy z Uniwersytetu Minnesoty przeprowadzili największe do tej pory badanie dotyczące częstotliwości występowania raka u dzieci poczętych dzięki IVF. Badacze wykorzystali dane z rejestru urodzeń i nowotworów w 14 stanach USA w latach 2004-2013.

W badaniu wzięto pod uwagę ponad 275 tys. dzieci poczętych pozaustrojowo i prawie 2,3 mln dzieci poczętych naturalnie. Jak podkreślają Amerykanie, to prawie 2,5 raza więcej niż we wcześniejszych badaniach przeprowadzonych w Skandynawii i Wielkiej Brytanii.

Dane te zostały później zestawione z rejestrami nowotworów w tych samych stanach.

Badanie wykazało, że ogólny odsetek zachorowań na raka wśród dzieci poczętych dzięki in vitro był o ok. 17 proc. wyższy niż u pozostałych dzieci. W pierwszej grupie częstotliwość występowania guzów wątroby była ponad 2,5 razy większa niż w grupie drugiej. Naukowcy wzięli pod uwagę czynniki, takie jak termin porodu, waga urodzeniowa, status socjoekonomiczny rodziny i inne.

W obu grupach nie wykazano jednak innych różnic pomiędzy zachorowalnością na pozostałe nowotwory. Naukowcy nie znaleźli też powiązania między występowaniem raka u dzieci a konkretną metodą in vitro.

Zobacz też: In vitro a rak. Czy istnieje powiązanie?

Rodzice mogą być spokojni

– Najważniejszy wniosek płynący z naszych badań jest taki, że u dzieci poczętych metodą in vitro większość nowotworów dziecięcych nie występuje wcale częściej niż u dzieci poczętych metodą naturalną – powiedział autor badania, prof. Logan Spector.

– Może istnieć większe ryzyko w przypadku jednej klasy nowotworów u dzieci. Jednak ze względu na charakter naszego badania nie byliśmy w stanie rozróżnić, czy przyczyną zwiększonego ryzyka zachorowania na raka było samo in vitro, czy niepłodność rodziców. W każdym razie powyższe wyniki powinny uspokoić rodziców, którzy mają potomstwo dzięki in vitro – wyjaśnił.

Wyniki badań zostały opublikowane na łamach magazynu „JAMA Pediatrics”.

Źródło: twin-cities.umn.edu, Kopalnia Wiedzy

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

“Dzieci z probówki” – jakich określeń unikać w rozmowie o in vitro?

"Dzieci z probówki" - jakich określeń unikać w rozmowie o in vitro?
fot.Pixabay

Aktualny stan wiedzy naukowej jest taki, że dzieci poczęte w wyniku procedury zapłodnienia pozaustrojowego rozwijają się tak samo, jak dzieci poczęte bez ingerencji medycznej. Podobny odsetek dzieci z obu grup zapada na określone choroby, na przykład raka, u podobnego odsetka diagnozowane różne zaburzenia, na przykład autyzm. Mimo że nie ma ku temu żadnych racjonalnych przesłanek, wiele osób i dzieci i dorosłych czuje potrzebę podkreślania “inności” dzieci poczętych dzięki in vitro. Jakie określenia mogą być uważane za obraźliwe dla dzieci i ich rodziców? Jakie mogą być konsekwencje stygmatyzacji dzieci?

Zapisz się do newslettera

Zobacz też: Czy dzieci poczęte dzięki in vitro częściej chorują na raka? Są badania

In vitro jak HIV?

Dwa lata temu media obiegła sprawa dziewczynki z Dolnego Śląska, która została oznaczona przez personel medyczny jako dziecko z in vitro. Informacja o tym, że jej rodzice zdecydowali się na zapłodnienie pozaustrojowe umieszczona została w książeczce zdrowia dziewczynki. Rodzice dziewczynki nie kryli oburzenia, mówili o stygmatyzacji ich córki i żądali od personelu medycznego wyjaśnień i usunięcia informacji z książeczki zdrowia dziecka.

Dyrektor szpitala tłumaczył, że informacja ma służyć dobru dziecka, ułatwiać lekarzom opiekę nad córką w przyszłości. Powiedział rodzicom, że dzieciom zakażonym wirusem HIV również wpisuje się tę infromację w książeczce zdrowia. Z tym że zapłodnienie in vitro to nie choroba, a dziecko w ten sposób poczęte nie wymaga żadnej szczególnej opieki, innej niż dzieci poczęte naturalnie.

“Dzieci z probówki”

“Dzieci z probówki”, “dzieci z bruzdą”, “dzieci ze sztucznego zapłodnienia”, “dzieci Frankensteina” (!)  z takimi określeniami spotykają się rodzice, którzy poczęli dziecko metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Takie określenia słyszą też same dzieci wieku przedszkolnym i szkolnym, zarówno od równieśników, jak od dorosłych. Zdarzają się też osoby duchowne, które jak opisany w Gazecie Wyborczej ksiądz z Kamionka mówią publicznie, że dzieci z in vitro nie mają duszy.  

Wszystkie te krzywdzące słowa dotyczą rodziny, która jest prawdopodobnie po ciężkich przejściach psychicznych w związku z leczeniem niepłodności. Dotyczą dziecka, które nijak nie odpowiada za to, w jaki sposób zostało poczęte przez rodziców. Są to słowa, które ranią, stwarzają granicę między “dzieckiem z in vitro”, a resztą dzieci. Sprawiają, że dziecko czuje się inne, gorsze, nieakceptowane.

Zobacz też: Przełom w badaniach: IVF nie zwiększa ryzyka zachorowalności na raka piersi

In vitro a rozmowy o seksie

Co w tym wszystkim najciekawsze, słowa te dotykają sfery, o której, jak wynika z danych na temat podejścia naszych rodaków do edukacji seksualnej, Polacy w innych okolicznościach rozmawiają dość niechętnie. Sfery seksu i prokreacji. Jest to dość pokrętna logika: nie można powiedzieć dziecku jak wygląda seks i zapłodnienie naturalne, natomiast można uczyć dziecko niechęci do sąsiadów, którzy skorzystali z pomocy specjalistów od leczenia niepłodności. Nie wypada omawiać szczegółów poczęcia naturalnego, ale o probówkach i poczęciu w wyniku in vitro rozprawiać można do woli.

Słowa mają moc

Często nie zdajemy sobie sprawy z mocy słów, które wypowiadamy. Używając krzywdzących określeń, nawet jeśli dość dobrze zadomowiły się w języku, ranimy ludzi, których dotyczą. Słowa tworzą podziały, utrwalają fałszywe przekonania, stygmatyzują. Słowa odbijają się na samoocenie ludzi, którzy są nimi opisywani. Etykiety i łatki, które innym naklejamy, działają w taki sposób, że przestajemy pod nimi widzieć człowieka, skupiamy się na jednej tylko cesze, uznając ją za najbardziej istotną.

Statystyki pokazują, że ludzie z powodu dyskryminacji na tle rasowym, religijnym, czy dyskryminacji związanej z orientacją seksualną są w stanie posunąć się nawet do samobójstwa. Dlaczego? Wykluczenie ze społeczności, samotność, izolacja, brak samoakceptacji  to wszystko czynniki silnie działające na psychikę. Zwłaszcza, jeśli dotyczą młodego, budującego swoją tożsamość człowieka.

Na temat urazów psychicznych rodzin, które skorzystały z zapłodnienia in vitro oraz dzieci, które zostały w ten sposób poczęte, nie ma jeszcze żadnych danych. Jednak nie ma powodu, by przypuszczać, że w tym przypadku mechanizm stygmatyzacji zadziała inaczej niż w innych.

Jak mówić o dzieciach poczętych dzięki in vitro?

Najlepiej wcale. Czy macie w zwyczaju rozprawiać o tym, w jakich okolicznościach ktoś począł dziecko? Czy widzicie różnicę między poczęciem dziecka w łóżku, na dywanie, na wakacjach, w przerwie na lunch, albo po powrocie z imprezy urodzinowej przyjaciół? Jeśli jest Wam wszystko jedno, dlaczego mielibyście w jakiś szczególny sposób traktować ludzi, który poczęli dziecko w klinice leczenia niepłodności?

Dlaczego dziecko, którego droga na świat była trudna i wiodła przez gabinet specjalisty, miałoby być traktowane inaczej? Statystycznie, dzieci poczęte dzięki in vitro rozwijają się dokładnie tak samo jak pozostałe zdrowe dzieci. By ich nie krzywdzić, swoje opinie na ten temat lepiej zachować dla siebie.

Zobacz też: Komputer oceni ryzyko poronienia. Nowa technologia zrewolucjonizuje rynek in vitro?

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.