Przejdź do treści

Jak działają banki nasienia? Zobacz, kto może zostać dawcą

Jak działają banki nasienia

Bank nasienia to miejsce, w którym pozyskuje się i przechowuje komórki rozrodcze dawców. Materiał może posłużyć niepłodnym parom do zapłodnienia i spełnienia marzenia o rodzicielstwie. Jak działają banki nasienia, kto może zostać dawcą i skorzystać z usług tego typu instytucji?

Zapisz się do newslettera

Nie każdy mężczyzna może stać się dawcą nasienia. Materiał przyjmowany do banków spermy musi odznaczać się najwyższą jakością i zdolnością zapładniającą. Kandydaci na dawców są poddawani rygorystycznemu programowi badań obejmującemu badanie fizykalne i laboratoryjne oraz wywiad chorobowy. Ponadto:

  • Wiek dawcy nie powinien być większy niż 35-40 lat
  • W nasieniu musi się znajdować odpowiednia ilość plemników (min. 40 mln w mililitrze spermy)
  • Nasienie musi zostać poddane badaniom:
    * na nosicielstwo chorób przenoszonych drogą płciową oraz krwi (chlamydia, rzeżączka, kiła, wirus HIV, wirusowe zapalenie wątroby typu B, wirus HPV, CISI, WR)
    * pod kątem chorób zakaźnych
    * pod kątem genetycznym (kariotyp, mutacja genu CFTR w kierunku mukowiscydozy i AZF)
  • Dawca musi być w dobrej formie fizycznej, powinien mieć odpowiedni wygląd

Zobacz też: Jakie choroby może przekazać potomstwu dawca nasienia?

Jak działają banki nasienia w Polsce?

Zgodnie z ustawą o leczeniu niepłodności z 2015 r., w Polsce z nasienia dawcy może skorzystać wyłącznie para heteroseksualna. Przyszły ojciec jest zobowiązany do podpisania oświadczenia o uznaniu ojcostwa w urzędzie stanu cywilnego.

Przed przystąpieniem do procedury in vitro lub inseminacji para podpisuje też zgodę na zapłodnienie nasieniem dawcy i wypełnia formularz, w którym znajdują się informacje o grupie krwi i cechach fenotypowych pary.

Należy pamiętać, że banki nasienia pozwalają również zabezpieczyć płodność mężczyzny „na przyszłość”. Najczęściej decyzję o zamrożeniu nasienia podejmują osoby pracujące w szkodliwych warunkach, żołnierze, panowie, którzy odkładają plany rodzicielskie na później, czy osoby chorujące na nowotwory i schorzenia urologiczne.

Zobacz też: In vitro z komórką dawczyni

Do jakich informacji ma wgląd para?

Jeżeli wyniki wstępnych badań okażą się prawidłowe, dawca oddaje nasienie do banku, gdzie zostaje ono zamrożone na sześć miesięcy. Po tym czasie badania są powtarzane i jeśli wyniki są w normie, nasienie przechowywane w banku może zostać użyte do zapłodnienia.

Jak stanowi prawo Unii Europejskiej, oddanie nasienia do banku jest nieodpłatne. Dawcy dostają jednak rekompensatę za poniesione koszty podróży, dzień wolny od pracy itp. Najczęściej jest to suma ok. 700 zł.  Banki komórek jajowych oraz banki spermy dostępne są w klinikach leczenia niepłodności.

Wyboru dawcy można dokonać na podstawie kilku kryteriów. Para starająca się o dziecko ma wgląd w takie informacje jak: grupa krwi, kolor włosów, kolor oczu, waga i wzrost wykształcenie dawcy. Przed podjęciem ostatecznej decyzji para może zdecydować, który kandydat jest najbardziej dopasowany do ich oczekiwań.

Źródło: Salve Medica, European Sperm Bank, BankiNasienia.pl, Invicta, In vitro online,

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

“Dzieci z probówki” – jakich określeń unikać w rozmowie o in vitro?

"Dzieci z probówki" - jakich określeń unikać w rozmowie o in vitro?
fot.Pixabay

Aktualny stan wiedzy naukowej jest taki, że dzieci poczęte w wyniku procedury zapłodnienia pozaustrojowego rozwijają się tak samo, jak dzieci poczęte bez ingerencji medycznej. Podobny odsetek dzieci z obu grup zapada na określone choroby, na przykład raka, u podobnego odsetka diagnozowane różne zaburzenia, na przykład autyzm. Mimo że nie ma ku temu żadnych racjonalnych przesłanek, wiele osób i dzieci i dorosłych czuje potrzebę podkreślania “inności” dzieci poczętych dzięki in vitro. Jakie określenia mogą być uważane za obraźliwe dla dzieci i ich rodziców? Jakie mogą być konsekwencje stygmatyzacji dzieci?

Zapisz się do newslettera

Zobacz też: Czy dzieci poczęte dzięki in vitro częściej chorują na raka? Są badania

In vitro jak HIV?

Dwa lata temu media obiegła sprawa dziewczynki z Dolnego Śląska, która została oznaczona przez personel medyczny jako dziecko z in vitro. Informacja o tym, że jej rodzice zdecydowali się na zapłodnienie pozaustrojowe umieszczona została w książeczce zdrowia dziewczynki. Rodzice dziewczynki nie kryli oburzenia, mówili o stygmatyzacji ich córki i żądali od personelu medycznego wyjaśnień i usunięcia informacji z książeczki zdrowia dziecka.

Dyrektor szpitala tłumaczył, że informacja ma służyć dobru dziecka, ułatwiać lekarzom opiekę nad córką w przyszłości. Powiedział rodzicom, że dzieciom zakażonym wirusem HIV również wpisuje się tę infromację w książeczce zdrowia. Z tym że zapłodnienie in vitro to nie choroba, a dziecko w ten sposób poczęte nie wymaga żadnej szczególnej opieki, innej niż dzieci poczęte naturalnie.

“Dzieci z probówki”

“Dzieci z probówki”, “dzieci z bruzdą”, “dzieci ze sztucznego zapłodnienia”, “dzieci Frankensteina” (!)  z takimi określeniami spotykają się rodzice, którzy poczęli dziecko metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Takie określenia słyszą też same dzieci wieku przedszkolnym i szkolnym, zarówno od równieśników, jak od dorosłych. Zdarzają się też osoby duchowne, które jak opisany w Gazecie Wyborczej ksiądz z Kamionka mówią publicznie, że dzieci z in vitro nie mają duszy.  

Wszystkie te krzywdzące słowa dotyczą rodziny, która jest prawdopodobnie po ciężkich przejściach psychicznych w związku z leczeniem niepłodności. Dotyczą dziecka, które nijak nie odpowiada za to, w jaki sposób zostało poczęte przez rodziców. Są to słowa, które ranią, stwarzają granicę między “dzieckiem z in vitro”, a resztą dzieci. Sprawiają, że dziecko czuje się inne, gorsze, nieakceptowane.

Zobacz też: Przełom w badaniach: IVF nie zwiększa ryzyka zachorowalności na raka piersi

In vitro a rozmowy o seksie

Co w tym wszystkim najciekawsze, słowa te dotykają sfery, o której, jak wynika z danych na temat podejścia naszych rodaków do edukacji seksualnej, Polacy w innych okolicznościach rozmawiają dość niechętnie. Sfery seksu i prokreacji. Jest to dość pokrętna logika: nie można powiedzieć dziecku jak wygląda seks i zapłodnienie naturalne, natomiast można uczyć dziecko niechęci do sąsiadów, którzy skorzystali z pomocy specjalistów od leczenia niepłodności. Nie wypada omawiać szczegółów poczęcia naturalnego, ale o probówkach i poczęciu w wyniku in vitro rozprawiać można do woli.

Słowa mają moc

Często nie zdajemy sobie sprawy z mocy słów, które wypowiadamy. Używając krzywdzących określeń, nawet jeśli dość dobrze zadomowiły się w języku, ranimy ludzi, których dotyczą. Słowa tworzą podziały, utrwalają fałszywe przekonania, stygmatyzują. Słowa odbijają się na samoocenie ludzi, którzy są nimi opisywani. Etykiety i łatki, które innym naklejamy, działają w taki sposób, że przestajemy pod nimi widzieć człowieka, skupiamy się na jednej tylko cesze, uznając ją za najbardziej istotną.

Statystyki pokazują, że ludzie z powodu dyskryminacji na tle rasowym, religijnym, czy dyskryminacji związanej z orientacją seksualną są w stanie posunąć się nawet do samobójstwa. Dlaczego? Wykluczenie ze społeczności, samotność, izolacja, brak samoakceptacji  to wszystko czynniki silnie działające na psychikę. Zwłaszcza, jeśli dotyczą młodego, budującego swoją tożsamość człowieka.

Na temat urazów psychicznych rodzin, które skorzystały z zapłodnienia in vitro oraz dzieci, które zostały w ten sposób poczęte, nie ma jeszcze żadnych danych. Jednak nie ma powodu, by przypuszczać, że w tym przypadku mechanizm stygmatyzacji zadziała inaczej niż w innych.

Jak mówić o dzieciach poczętych dzięki in vitro?

Najlepiej wcale. Czy macie w zwyczaju rozprawiać o tym, w jakich okolicznościach ktoś począł dziecko? Czy widzicie różnicę między poczęciem dziecka w łóżku, na dywanie, na wakacjach, w przerwie na lunch, albo po powrocie z imprezy urodzinowej przyjaciół? Jeśli jest Wam wszystko jedno, dlaczego mielibyście w jakiś szczególny sposób traktować ludzi, który poczęli dziecko w klinice leczenia niepłodności?

Dlaczego dziecko, którego droga na świat była trudna i wiodła przez gabinet specjalisty, miałoby być traktowane inaczej? Statystycznie, dzieci poczęte dzięki in vitro rozwijają się dokładnie tak samo jak pozostałe zdrowe dzieci. By ich nie krzywdzić, swoje opinie na ten temat lepiej zachować dla siebie.

Zobacz też: Komputer oceni ryzyko poronienia. Nowa technologia zrewolucjonizuje rynek in vitro?

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.