Przejdź do treści

Kiedy czas na in vitro?

kiedy czas na in vitro
fot. 123rf.com

Z niepłodnością zmaga się w Polsce nawet co piąta para w wieku reprodukcyjnym. Istnieją różne sposoby leczenia zaburzeń płodności, jak chociażby terapie farmakologiczne, zabiegowe, jednak w przypadku niektórych osób szanse na uzyskanie ciąży daje dopiero zapłodnienie pozaustrojowe czyli tzw. in vitro. Zanim jednak zapadnie decyzja o zastosowaniu metod wspomaganego rozrodu para powinna zostać dokładnie zdiagnozowana. Problemy zdrowotne mogą bowiem wystąpić zarówno po stronie kobiet, jak i mężczyzn. Dr Arkadiusz Adamczyk z Kliniki Bocian w Katowicach wyjaśnia, jakie główne czynniki kobiece i męskie są wskazaniem do in vitro.

Zapisz się do newslettera

Zapłodnienie pozaustrojowe nie jest metodą, którą od razu stosuje się u pacjentów zmagających się z niepłodnością. Lekarze zazwyczaj starają się w pierwszej kolejności pomóc parom stosując terapię farmakologiczną, zabiegi, histeroskopię, laparoskopię, czy też inseminację. Jeżeli jednak te metody nie przynoszą skutku lub z góry wiadomo, że nie są w stanie zlikwidować problemu, wówczas do rozważenia pozostaje in vitro.

W przypadku kobiet to zaburzenia związane z drożnością i funkcjonowaniem jajowodów, a nawet ich brakiem, są jednym z najczęstszych wskazań do zapłodnienia pozaustrojowego. Problemy w tym obszarze spowodowane są zazwyczaj nieleczonymi stanami zapalnymi, operacjami, ciążami pozamacicznymi, chorobami przenoszonymi drogą płciową. W niektórych przypadkach drożność narządu udaje się przywrócić na przykład za pomocą laparoskopii operacyjnej, ale zazwyczaj jajowody tracą swoją funkcjonalność.

W przypadku niedrożnych jajowodów plemnik nie może przedostać się do komórki jajowej. Natomiast gdy zaburzona jest funkcjonalność jajowodów to nie uzyskamy ciąży mimo prawidłowej drożności jajowodów. Gdyby nawet doszło do zapłodnienia w takim jajowodzie to zarodek nie będzie miał odpowiednich warunków do rozwoju i do tego, by został bezpiecznie przetransportowany do jamy macicy. Zastosowanie procedury in vitro pozwala ominąć ten etap zapłodnienia, bowiem nie dość, że mamy pewność, że plemnik „spotka się” z komórką jajową, to dodatkowo w trakcie transferu zarodek jest już bezpośrednio przenoszony do macicy wyjaśnia dr Arkadiusz Adamczyk z Kliniki Bocian w Katowicach.

Zobacz też: Jak czasowe zaprzestanie leczenia niepłodności spowodowane pandemią COVID-19 wpłynęło na psychikę kobiet? Najnowsze badania!

Nie tylko jajowody są ważne w układzie rozrodczym kobiety, ale również jajniki. Ich nieprawidłowe działanie może bardzo utrudniać, a czasem wręcz uniemożliwiać, naturalne poczęcie dziecka. Przyczynia się do tego wiele chorób, jak chociażby zespół policystycznych jajników PCOS, torbiele, a także POF – przedwczesne wygasanie czynności jajników. Co więcej, część kobiet jest kwalifikowanych do procedury in vitro, gdyż doświadcza poważnych problemów z przebiegiem owulacji, jak i zaburzeniami hormonalnymi wpływającymi na cykl miesiączkowy. Propozycja skorzystania z in vitro pojawia się zazwyczaj wtedy, gdy inne metody leczenia takich zaburzeń zawodzą.

Rozpatrując kobiece czynniki warto również wspomnieć o endometriozie, czyli chorobie powodującej rozprzestrzenianie się komórek endometrialnych po innych narządach organizmu. Mogą one powodować nie tylko silny ból, ale także rozwój zrostów i guzków, zwłaszcza na jajnikach i jajowodach oraz w całej jamie brzusznej, a przez to upośledzać ich funkcjonowanie. Łagodna postać endometriozy, dzięki wdrożenia odpowiedniego leczenia, z reguły pozwala uzyskać ciążę w sposób naturalny, lecz w przypadku długotrwałych niepowodzeń lub dużego stopnia zaawansowania choroby, jedyną opcją dla pary pozostaje zapłodnienie pozaustrojowe.

– Problemy z płodnością to nie tylko kwestia zdrowia prokreacyjnego kobiet. Wiele decyzji o in vitro podejmowanych jest ze względu na słabe parametry nasienia mężczyzny, zarówno jeżeli chodzi o liczebność plemników, ich ruchliwość, jak i ich jakość – dodaje dr Adamczyk z Kliniki Bocian w Katowicach.

Ekstremalnie złe wyniki nasienia w zakresie liczebności plemników, ich budowy, żywotności, czy też ruchliwości, jak również brak plemników w ejakulacie, przy ich obecności w jądrach lub najądrzach, są bezpośrednim wskazaniem do zastosowania zapłodnienia pozaustrojowego. W procedurze IVF plemniki są dokładnie selekcjonowane pod mikroskopem, a za pomocą ICSI bezpośrednio umieszczane w komórce jajowej. Dzięki temu nawet jeżeli pacjent ma bardzo słabe nasienie może mieć szanse na uzyskanie ciąży z partnerką.

– Mówiąc o wskazaniach do in vitro nie można również zapomnieć o grupie pacjentów, którym choroba i leczenie onkologiczne odebrały możliwość naturalnego poczęcia dziecka. Stosowanie radio- i chemioterapii do leczenia nowotworów może niestety pogorszyć jakość nasienia, a nawet uczynić mężczyznę całkowicie bezpłodnym. Z kolei u kobiet może doprowadzić do zniszczenia komórek jajowych, co może wywołać przedwczesną menopauzę  w wyniku radykalnego zmniejszenia rezerwy jajnikowej – zaznacza dr Arkadiusz Adamczyk z Kliniki Bocian w Katowicach.

W chwili zdiagnozowania nowotworu niewielu chorych myśli o posiadaniu w przyszłości dzieci, jednak niekiedy zamrożenie gamet jeszcze przed rozpoczęciem leczenia okazuje się jedyną szansą na ciążę już po wyleczeniu.

Kolejnym wskazaniem do zapłodnienia pozaustrojowego mogą być również genetyczne zaburzenia wpływające na płodność kobiet i mężczyzn. Obok translokacji, zaburzeń chromosomów płciowych oraz zmian ilościowych mamy wszelkiego rodzaju mutacje, które nie tylko utrudniają zajście w ciążę, ale uniemożliwiają jej donoszenie. Wprawdzie medycyna nie jest w stanie leczyć źródła genetycznych problemów, ale za jej pomocą można pomóc parom, zmniejszając chociażby ryzyko przeniesienia chorób genetycznych na potomstwo. W tym celu wykorzystywana jest diagnostyka preimplantacyjna stosowana czasami łącznie z in vitro, dzięki której można wybrać zarodki nieobarczone wadą genetyczną.

Niekiedy jednak nawet najdokładniejsze badania nie pozwalają lekarzowi rozpoznać konkretnej przyczyny niepowodzeń pary w jej staraniach o dziecko. Takie przypadki określa się mianem niepłodności idiopatycznej lub niepłodności niewiadomego pochodzenia. Jeżeli pacjenci bez efektu stosowali już inne, mniej zaawansowane metody leczenia, kolejnym krokiem może być właśnie podejście do in vitro. Istnieją bariery, których medycyna jeszcze nie jest w stanie zidentyfikować, a zapłodnienie pozaustrojowe może pomóc w ich pokonaniu.

Zobacz też: Ciąża na życzenie? To nie zawsze tak działa!

klinika bocian

Arkadiusz Adamczyk klinika bocian

Ekspert

Dr Arkadiusz Adamczyk

Ginekolog-położnik z powodzeniem zajmujący się diagnostyką i leczeniem niepłodności oraz prowadzeniem ciąż. Ukończył Śląski Uniwersytet Medyczny, a doświadczenie zawodowe zdobywał w Szpitalu Zakonu Bonifraterów w Katowicach. Swoje kwalifikacje nieustannie podwyższa, uczestnicząc w kursach i warsztatach specjalistycznych m.in. z zakresu ultrasonografii, zaburzeń jajeczkowania, andrologii i embriologii.

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Komórki we wczesnym stadium embrionalnym są nieprawidłowe? Nie wyklucza to sukcesu IVF!

in vitro
fot. 123rf.com

Najnowsze badania dowodzą, że obecność nieprawidłowej liczby chromosomów w profilu genetycznym zarodków we wczesnym stadium rozwoju może być znacznie częstsza – i potencjalnie mniej groźna – niż się obecnie ocenia.

Zapisz się do newslettera

Odkrycia mogą mieć implikacje kliniczne dla dziedziny zapłodnienia in vitro, gdzie wciąż trwa debata na temat skuteczności wszczepiania embrionów z komórkami zawierającymi zbyt mało lub zbyt wiele chromosomów – stan zwany aneuploidią. Do niedawna zarodki te ulegały zniszczeniu podczas typowego procesu IVF. Jednak naukowcy odkryli, że osiem na dziesięć potencjalnie zdrowych embrionów, które badali, zawierało tę nieprawidłowość.

Chromosomy mozaikowe a IVF

Nawet zarodki z profilami „mozaikowymi”, które zawierają zarówno komórki normalne, jak i komórki aneuploidalne, są często oznaczane jako całkowicie nieprawidłowe i odrzucane. Naukowcy starali się ustalić, jaki procent zarodków charakteryzuje się aneuploidią mozaikową lub, jakie są jej konsekwencje dla rozwoju.

Wcześniejsze badania wykazały, że od 4% do aż 90% embrionów ludzkich ma chromosomy mozaikowe. Tak szeroki zakres jest wynikiem rozbieżnych badań z wykorzystaniem najbardziej rozpowszechnionego badania przesiewowego w IVF zwanego preimplantacyjnym testem genetycznym. Metoda wykorzystuje biopsję do pobrania zaledwie pięciu komórek z zewnętrznej warstwy zarodka, w celu ustalenia, czy jest on prawidłowy, czy nie oraz, czy powinien być implantowany, czy odrzucany.

Zobacz więcej: 33 ciąże w lubuskim programie in vitro – sukces na miarę nowych żyć!

Doprowadziło to do dyskusji, bowiem zakłada się, że ​​biopsja jest reprezentatywna dla „zarodka jako całości i pozwala przewidzieć jego wyniki rozwojowe” – czytamy w artykule na Science Daily.

„Odkryliśmy, że mozaicyzm niskiego poziomu jest powszechny” – powiedziała Margaret R. Starostik, absolwentka biologii i główna autorka badania.

Laboratorium zastosowało nowatorską technikę statystyczną do zbadania znacznie bardziej obszernego, istniejącego zbioru danych obejmującego sekwencjonowanie jednokomórkowego RNA 74 zarodków. Proces ten „zapewnia spis aneuploidii obejmujący cały embrion we wczesnym okresie rozwoju i określa ilościowo parametry mozaikowatości chromosomów, które okazały się nieuchwytne w badaniach opartych na biopsji” – czytamy.

80% badanych zarodków zawierało co najmniej jedną komórkę aneuploidalną we wszystkich typach komórek i na wszystkich etapach rozwoju. Ponadto odkrycia pokazują, że wskaźniki aneuploidii są podobne w różnych typach komórek wczesnych zarodków, ale różnice mogą pojawić się na późniejszych etapach rozwoju.

Źródło: Science Daily

Zobacz więcej: Klinika Bocian przejmuje łotewski ośrodek leczenia niepłodności

Klaudia Kierzkowska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, miłośniczka podróży, teatru i włoskiej kuchni.

Litwa: Zautomatyzowany system selekcji zarodków zwiększy szansę na sukces IVF

Zautomatyzowany system selekcji zarodków
Fot. 123rf

Zespół naukowców z Uniwersytetu Technicznego w Kownie (KTU) jako pierwszy na Litwie zastosował metody sztucznej inteligencji (AI) do oceny danych dotyczących rozwoju zarodków ludzkich. System fotografuje embriony co pięć minut, przetwarza dane o ich rozwoju i powiadamia o wszelkich zaobserwowanych anomaliach. Zwiększa to prawdopodobieństwo wyboru najbardziej żywotnego i zdrowego zarodka do zabiegu in vitro.

Zapisz się do newslettera

Interdyscyplinarny zespół badaczy z KTU pod kierownictwem dr Raudonisa opracował zautomatyzowaną metodę oceny zarodków we wczesnym stadium. Metoda opiera się na przetwarzaniu danych wizualnych zebranych przez fotografowanie rozwijającego się zarodka co pięć minut z siedmiu różnych stron przez okres pięciu dni. W ten sposób generowanych jest do 20 000 obrazów. Ręczna ocena ich wszystkich byłaby niemożliwa dla embriologa prowadzącego zabieg.

„Ocena stanu zdrowia zarodka we wczesnym stadium rozwoju na podstawie informacji wizualnych nie jest łatwym zadaniem. Tutaj z pomocą przychodzi technologia”- mówi dr Vidas Raudonis, profesor na Wydziale Automatyki Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Elektronicznej KTU.

Zobacz też: Hodowla zarodków w sztucznej macicy? To możliwe 

Ostateczną decyzję zawsze podejmuje embriolog

Na etapie oceny fotografii embriolog może polegać na algorytmie sztucznej inteligencji opracowanym przez KTU.

Nasz algorytm automatycznie analizuje zdjęcia i zaznacza wszystkie zdarzenia i anomalie, które mogą wpłynąć na pomyślny dalszy rozwój zarodka. Należy zauważyć, że ostateczną decyzję podejmuje embriolog – algorytm sztucznej inteligencji jest jedynie narzędziem, które pozwala obiektywnie uzasadnić decyzję – wyjaśnia dr Raudonis, a jego słowa cytuje News Medical.

Ze względu na tempo rozwoju zarodków zmiany wskazujące na nieprawidłowości mogą nie zostać zauważone podczas ręcznej analizy danych. Sztuczna inteligencja jest szkolona, ​​aby dostrzegać wszystkie istotne cechy zdrowego zarodka w sekwencji zdjęć. W związku z tym może powielać pracę embriologa, a ściślej – przeprowadzić wizualną kontrolę rozwoju zarodka.

Technologia jest już w użyciu

Zautomatyzowana ocena rozwoju zarodków to nowa dziedzina nie tylko na Litwie, ale i na świecie. W ciągu ostatnich lat pojawiły się techniczne możliwości tworzenia bardziej wyrafinowanych metod i algorytmów sztucznej inteligencji. Na tym polu pracują zespoły naukowców z Izraela, Australii, Danii i innych krajów.

W zeszłym roku pisaliśmy o sieci neuronowej wybierającej blastocysty do implantacji – przełomowym dokonaniu naukowców z Bostonu.

Źródło: News Medical

Zobacz też: Selekcja wysokiej jakości plemników za pomocą fal akustycznych? To możliwe!

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu In Vitro Online. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego.

Mrożenie i witryfikacja w zapłodnieniu in vitro (IVF)

Mrożenie i witryfikacja w IVF
fot. 123rf.com

Nieodłączną częścią leczenia metodą zapłodnienia pozaustrojowego jest stale rozwijana i coraz bardziej skuteczna technika krioprezerwacji. Technika ta umożliwia zabezpieczenie materiału biologicznego w ekstremalnie niskich temperaturach, czyli poprzez jego zamrożenie lub witryfikację. Na czym polegają różnice między nimi i która metoda jest bardziej skuteczna? Kulisy laboratorium embriologii odsłania dr Ricardo Faundez, Dyrektor embriologii w Klinikach Leczenia Niepłodności InviMed.

Zapisz się do newslettera

Przechowywanie zarodków w leczeniu niepłodności

Kiedy pacjenci poddają się leczeniu niepłodności z zastosowaniem zapłodnienia in vitro (IVF), wierzą, że uzyskają kilka prawidłowych i dobrze rokujących zarodków. Jednak nie zawsze tak się dzieje – część zarodków może okazać się niezdolna do życia. Wszystkie zdrowe zarodki, które nie zostaną wykorzystane są poddane procedurom krioprezerwacji. Oznacza to, że są przechowywane w bardzo niskiej temperaturze (-196 OC) do czasu, gdy będą potrzebne do późniejszego transferu.

Do wykorzystania w przyszłości przechowuje się nie tylko zarodki, ale także niezapłodnione komórki jajowe. Kiedy będą potrzebne:

  • zostają rozmrożone,
  • zapłodnione
  • a uzyskane zarodki przeniesione do macicy.

O mrożeniu komórek jajowych możesz przeczytać więcej na stronie https://www.invimed.pl/zachowanie-plodnosci

Czym różni się witryfikacja od zamrożenia?

Zarodki i komórki jajowe można skutecznie zamrażać i rozmrażać lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Do niedawna zamrażanie zarodków i komórek jajowych było wykonywane przy użyciu technologii znanej jako „powolne zamrażanie”. Ale została ona ostatnio zastąpiona bardziej zaawansowaną technologią – witryfikacją – która okazała się lepszą procedurą krioprezerwacji niż powolne zamrożenie.

Problem z zamrażaniem jakichkolwiek komórek polega na tym, że podczas ich schładzania, woda znajdująca się wewnątrz nich tworzy szkodliwe kryształki lodu. Natomiast w procedurze witryfikacji kryształki lodu nigdy się nie tworzą, ponieważ następuje bardzo szybkie schłodzenie.

Jak przebiega proces witryfikacji?

Słowo „witryfikacja” pochodzi od łacińskiego terminu vitrum, oznaczającego szkło. Podczas witryfikacji komórek jajowych i zarodków wykorzystuje się niezwykle szybkie tempo schładzania – około 15 000°C/min – dla niemal natychmiastowego zamrożenia. Witryfikacja „zawiesza” kriokonserwowane próbki w krystalicznej strukturze sieciowej, dzięki czemu nie dochodzi do tworzenia się kryształów lodu.

Wiele badań wykazało, że w wyniku witryfikacji powstają jedynie bardzo minimalne uszkodzenia. Zatem, technologia witryfikacji pozwala na przechowywanie próbek, z niewielkim lub wręcz zerowym negatywnym wpływem czasu na przechowywanie próbki.

Witryfikacja jest o wiele bardziej skomplikowana niż procedura powolnego zamrażania.

Obecne wskaźniki powodzenia ciąży w wyniku witryfikacji są porównywalne ze świeżymi cyklami IVF, co zostało osiągnięte dopiero w ciągu ostatnich lat.

Zobacz też: Leczenie niepłodności – czy to już? Kiedy in vitro? Jaką metodą?

Znaczenie witryfikacji w leczeniu in vitro (IVF)

Wszystkie najnowsze raporty rejestrów – z ESHRE, ASRM, SART, HFEA, Japonii, Chin – odnotowują rosnące znaczenie witryfikacji we wspomaganym rozrodzie. Jest to najbardziej widoczne w przypadku zarodków – zarówno w rosnącej liczbie cykli z zamrażaniem wszystkich zarodków, jak i w transferach kolejnych zarodków z krioprezerwacji po początkowym transferze świeżymi zarodkami.

W Wielkiej Brytanii w 2018 roku stwierdzono, że „transfery świeżych zarodków zmniejszyły się o 11% w latach 2013-2018, podczas gdy transfery kriokonserwowanych zarodków prawie się podwoiły i stanowiły 38% wszystkich cykli IVF w 2018 roku”.

Ten trend z Wielkiej Brytanii jest widoczny we wszystkich innych rejestrach, jakie odnotowano w raportach krajów europejskich z ESHRE i globalnego monitoringu ICMART.

Równie istotny efekt witryfikacji zaobserwowano w kriokonserwacji komórek jajowych, która wykazała porównywalne wyniki ciąż klinicznych ze świeżymi zarodkami, w tym wskaźniki żywych urodzeń.

Jednakże porównywalną skuteczność stwierdzono tylko wtedy, gdy liczba oocytów dostępnych po witryfikacji i ogrzewaniu była równa liczbie dostępnych świeżych oocytów. Gdy nie była równa – wskaźniki zapłodnienia i porodu z oocytami witryfikowanymi były gorsze. Istnieje zatem element wydajności witryfikacji, który musi być brany pod uwagę, aby osiągnąć takie same wyniki reprodukcyjne jak w przypadku świeżych oocytów.

Witryfikacja a przeżywalność oocytów

Witryfikacja jest precyzyjną techniką, która wymaga dokładnego przestrzegania protokołu i jest podatna na niedociągnięcia oraz wszelkie szkodliwe skutki ogrzewania oocytów. Szczególnie gdy przeprowadza ją mniej doświadczony zespół. Ale nawet w najlepszym przypadku ogrzewanie przeżywa powyżej 90% oocytów. Czasami mniej. W zależności od tego, jak dobre są protokoły i kontrole jakości w klinice.

Ta utrata oocytów podczas odgrzewania może wyjaśniać, dlaczego wyniki cykli IVF z oocytami witryfikowanymi są nieco gorsze od tych ze świeżymi. Obecnie wiadomo, że zależy to od sposobu, w jaki przeprowadzana jest witryfikacja.

W przeglądzie systematycznym z 2017 roku stwierdzono, że witryfikacja jest obecnie „najlepszą strategią krioprezerwacji wszystkich stadiów rozwojowych zarodków i dojrzałego oocytu do zarodka w stadium blastocysty”. Z lepszymi wskaźnikami przeżywalności oocytów niż w przypadku powolnego mrożenia.

W przeglądzie tym zauważono również – co potwierdza powszechne obecnie stosowanie – że opłacalne mrożenie oocytów zrewolucjonizowałoby dawstwo komórek jajowych, umożliwiając ich bankowanie. Obecnie, z szerokim wyborem witryfikowanych oocytów dawczyń, dawstwo komórek jajowych mogłoby się odbywać bez długich list oczekujących na biorczynie, zabiegów transgranicznych czy cykli synchronizowanych.

Wszystkie dodatkowe zarodki pozostałe po cyklu IVF można poddawać krioprezerwacji za pomocą witryfikacji. Wskaźniki powodzenia przy użyciu witryfikowanych zarodków są tak korzystne, że eksperci debatują nad tym, czy witryfikowane zarodki powinny być stosowane we wszystkich procedurach IVF.
Skuteczność witryfikacji

Witryfikacja ma lepsze wskaźniki przeżywalności po ogrzewaniu w porównaniu do metod powolnego zamrażania. Poprzednie badania wykazały, że przy witryfikacji wskaźnik przeżywalności utrzymuje się na poziomie od 87% do 98%. Dla porównania, w przypadku powolnego zamrażania, wskaźnik ten wynosi 70%.

Według badań z 2019 roku, wskaźniki ciąż i żywych urodzeń były wyższe w przypadku komórek jajowych i zarodków, które zostały witryfikowane . Nie stwierdzono również istnienia zwiększonego ryzyko wystąpienia wad wrodzonych u dzieci. Jednak technologia ta jest nowa, dlatego konieczne jest przeprowadzenie znacznie większej ilości badań.

Przyszłe udoskonalenia technik witryfikacji mogą obejmować:

  • zmniejszenie toksyczności roztworów witryfikacyjnych,
  • udoskonalenie urządzeń wykonujących automatycznie witryfikację
  • oraz standaryzację procedury.
Zagrożenia związane z witryfikacją

Jak dotąd badania wyglądają obiecująco, gdy porównuje się powolne zamrażanie z witryfikacją. Jednakże konieczne są dalsze badania, aby przyjrzeć się długoterminowemu rozwojowi dzieci urodzonych w wyniku procesu witryfikacji.

Niektóre potencjalne zagrożenia związane z witryfikacją obejmują:

  • Ryzyko związane z pobieraniem komórek jajowych

Istnieje pewne ryzyko związane z kontrolowaną stymulacją jajników i pobieraniem komórek jajowych. Choć prawdopodobieństwo wystąpienia poważnych problemów jest niewielkie, proces pobierania komórek wiąże się z ryzykiem:

  • wystąpienia dolegliwości bólowych,
  • niewielkich urazów jajników,

a także urazów:

  • pęcherza moczowego,
  • jelit,
  • macicy
  • lub jajników.
  • Działanie kriokonserwantów

Istnieją obawy, że nadmierna ekspozycja na kriokonserwanty może być szkodliwa dla komórek jajowych lub zarodków, dlatego poszukuje się nowych metod, aby jeszcze bardziej skrócić czas, w którym są one narażone na działanie potencjalnie toksycznych substancji chemicznych.

Ważne jest, aby pamiętać, że nie ma gwarancji powodzenia uzyskania ciąży. Nie każda kriokonserwowana komórka jajowa i nie każdy zarodek przetrwają proces ogrzewania. Nie każda ogrzewana komórka zostanie zapłodniona. Nie każdy zarodek rozwinie się i będzie wystarczająco zdrowy, by dokonać transferu.

Witryfikowane komórki jajowe i zarodki mogą pomóc zajść w ciążę później, ale nie ma metody ani procesu, który gwarantowałby sukces wszystkim pacjentkom.

Zobacz też: 33 ciąże w lubuskim programie in vitro – sukces na miarę nowych żyć!

Ekspert

Dr n. wet. Ricardo Faundez

Dyrektor embriologii w Klinikach Leczenia Niepłodności InviMed. Jeden z pierwszych embriologów w Polsce, którzy zajęli się wspomaganiem rozrodu człowieka metodą in vitro. Ma ponad 30 lat doświadczenia i stopień naukowy doktora. Dzięki jego wiedzy i umiejętnościom na świat przyszły tysiące dzieci. Jego działalność naukowa i dydaktyczna umacniają jego pozycję jako niekwestionowanego eksperta w swojej dziedzinie. Jeden z założycieli InviMed, który nadal konsultuje embriologicznie pary leczące niepłodność. Absolwent Uniwersytetu w Chile (Santiago de Chile), uzyskał stopień Doktora Nauk na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Posiada bogate doświadczenie zawodowe oraz praktykę w embriologii klinicznej. Jest autorem wielu publikacji naukowych oraz członkiem wielu organizacji, m.in.: Warszawskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej, Polskiego Towarzystwo Andrologii, ESHRE - European Society of Human Reproduction and Embryology, ALPHA – Society of Clinical Embryologists, American Society of Reproductive Medicine, Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii PTMRiE, Towarzystwa Biologii Rozrodu TBR.

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Hodowla zarodków w sztucznej macicy? To możliwe

sztuczna macica
Fot. 123rf

Naukowcom udało się wyhodować zarodki myszy w sztucznej macicy – to pierwszy tego typu udany eksperyment. Badania przeprowadzono w Instytucie Naukowym Weizmanna w Izraelu.

Zapisz się do newslettera

Prof. Jacob Hanna wraz z zespołem odkrył sposób na hodowanie mysich embrionów poza macicą. Wyniki badań zostały opublikowane w marcu br. w Nature.

Obserwacja wczesnego rozwoju embrionalnego zarodka

Jak wyjaśnia prof. Hanna, wiele z tego, co obecnie wiadomo o rozwoju embrionalnym ssaków, pochodzi z obserwacji tego procesu u innych organizmów, takich jak żaby lub ryby, które składają przezroczyste jaja, lub z uzyskania statycznych obrazów z wypreparowanej myszy.

Świętym Graalem biologii rozwoju jest zrozumienie, w jaki sposób pojedyncza komórka, zapłodnione jajo, może wytworzyć wszystkie określone typy komórek w ludzkim ciele i rozrosnąć się do 40 bilionów komórek. Naukowcy próbują dowiedzieć się tego od zarania dziejów – komentował Paul Tesar, biolog z akademii medycznej Case Western Reserve University w Cleveland, w rozmowie z The New York Times.

Zespół badawczy z Instytutu Weizmanna skoncentrował się na poznaniu programu rozwojowego embrionalnych komórek macierzystych ssaków. Przez siedem lat, metodą prób i błędów, opracowywał dwuetapowy proces. W końcu był w stanie hodować normalnie rozwijające się zarodki myszy poza macicą przez sześć dni – to około jednej trzeciej z 20-dniowej ciąży myszy. Do tego czasu zarodki mają już dobrze zarysowaną budowę ciała i widoczne narządy.

Badacze podkreślają, że – mimo nienaturalnego otoczenia – zarodki wyglądały tak samo, jakby rozwijały się wewnątrz żywego organizmu.

Zobacz też: Kontrola płci potomstwa? Badania na myszach pokazują, jak konkurują ze sobą chromosomy X i Y

Sztuczna macica

Zespół pod kierownictwem doktora Jacoba Hanny stworzył sztuczną, mechaniczną macicę. Zapewnia ona prawidłowy rozwój zarodków i jednocześnie daje wgląd w poszczególne etapy ich rozwoju. Składa się ona ze szklanych fiolek z płynem odżywczym, do których przenosi się zapłodnione komórki jajowe z naturalnych macic. Naczynia przymocowane są do powoli obracającego się koła.

Jak to wygląda? Możesz zobaczyć na Twitterze doktora:

Szanse i zagrożenia

Dzięki sztucznej macicy będziemy mogli dowiedzieć się więcej o tym, jakie czynniki wpływają na poronienie i dlaczego zapłodnione komórki jajowe nie mogą prawidłowo zagnieździć się w macicy. Eksperyment daje też szansę na dokładne zaobserwowanie, jak mutacje lub delecje genów wpływają na rozwój płodu.

Zdaniem prof. Paula Tesara, wspomniane badania mogą w przyszłości dać możliwość, by rozwój innych ssaków, w tym człowieka, również odbywał się poza macicą. Profesor podkreślił jednak, że jeśli taki scenariusz miałby się kiedykolwiek spełnić, wcześniej należałoby podjąć szereg dyskusji, czy ta metoda jest właściwa z etycznego i społecznego punktu widzenia.

To kolejne odkrycie z ostatnich miesięcy stawiające przed nami pytania z zakresu bioetyki. Więcej dowiesz się z artykułu: Hodowla zarodków dłuższa niż 14 dni? Naukowcy zastanawiają się, czy przesunąć granicę.

Źródła: News Medical / The New York Times

Zobacz też: Błąd w komórce jajowej? To norma – przekonują badacze

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu In Vitro Online. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego.