Przejdź do treści

Komputer oceni ryzyko poronienia. Nowa technologia zrewolucjonizuje rynek in vitro?

Komputer oceni ryzyko poronienia
fot. Fotolia

Dzięki nowej technologii kobiety nie będą musiały przeżywać koszmaru poronienia. Sztuczna inteligencja już niedługo będzie w stanie wykryć, które z ciąż zakończą się porodem, a które stratą.  

Zapisz się do newslettera

Około połowa poronień spowodowana jest wadami związanymi z nieprawidłową liczbą chromosomów w embrionach. Naukowcy wymyślili właśnie sposób na to, jak uniknąć ryzyka straty ciąży u pacjentek podchodzących do in vitro.

Badacze z Cornell University w Nowym Jorku oraz naukowcy z Imperial College London opracowali supernowoczesny komputer, który ocenia jakość embrionów i przewiduje, czy kobieta będzie w stanie urodzić dziecko.

Naukowcy zdradzili, że maszyna o nazwie „The Beast” do tej pory przewidziała z 85% dokładnością, z których zarodków rozwinie się ciąża i narodzi żywe dziecko. Komputer prawidłowo wytypował 280 z 328 wyników.

Zobacz także: Poronienie i geny: co mają ze sobą wspólnego?

Komputer określi ryzyko poronienia – jak to działa?

Lekarze wysyłają maszynie obraz zarodka. Po kilkuminutowej analizie komputer podaje wynik.

Naukowcy wprowadzili do superkomputera dane dotyczące niemal 700 pięciodniowych zarodków. Do tego celu wykorzystano fotografie poklatkowe – co dziesięć minut zarodkom umieszczonym w inkubatorze robiono zdjęcie.

– Jeżeli byłbym w stanie zobaczyć embriony pod względem prawidłowości chromosomów, poskutkowałoby to mniejszą liczbą poronień i przedwczesnych porodów. To główny powód naszych badań – wyjaśnił dr Nikica Zaninovic, który przewodniczy zespołowi badaczy.

Obecnie ocena zarodków w klinikach leczenia niepłodności opiera się na analizie ich kształtu, rozmiaru i tempa wzrostu.

Zobacz także: 6 przyczyn nieudanego in vitro

Mniej ciąż mnogich i przedwczesnych porodów

– Dane z ekspozycji poklatkowych to bardzo dobry pomysł. Dzięki niemu możemy odnaleźć wzorce i algorytmy, które są niewidoczne dla ludzkiego oka – zauważa profesor Allan Pacey z Uniwersytetu w Sheffield.

Nowa metoda ograniczy również praktykę podawania pacjentce dwóch zarodków w celu zwiększenia szans na ciążę. – Moglibyśmy pomóc kobietom w uniknięciu ciąż bliźniaczych i porodów mnogich, które prowadzą do różnego rodzaju komplikacji – twierdzi dr Zaninovic.

Wynalazcy przewidują twierdzą, że program wejdzie do obiegu za pięć lat.

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Redaktorka serwisu internetowego In vitro online. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Witryfikacja oocytów i zarodków – dlaczego niektóre z nich nie przeżywają?

Witryfikacja oocytów i zarodków
fot. 123rf.com

Witryfikacja oocytów (komórek jajowych) i zarodków to jeden z tematów, który w kontekście leczenia in vitro budzi najwięcej pytań. Co warto wiedzieć o tym procesie? Czy komórki tracą na wartości po witryfikacji? Dlaczego niektóre zarodki nie przeżywają etapu ogrzewania? Wątpliwości rozwiewa embriolog, mgr inż. Sebastian Dąbrowski z Kliniki Leczenia Niepłodności InviMed w Warszawie. 

Zapisz się do newslettera

Specjalistą, który zajmuje się witryfikacją oocytów i zarodków, jest embriolog. To właśnie w jego ręce „oddaje się” pobrane komórki – to on dba o odpowiednie ich przechowywanie, a także witryfikację i ogrzewanie. Skupiając się na dwóch ostatnich kwestiach, mówimy o czysto chemiczno-fizycznych procesach. Mają one na celu zabezpieczenie funkcji życiowych komórek rozrodczych lub zarodków na konkretnym etapie.

Obecnie w tym celu wykorzystuje się przede wszystkim metodę witryfikacji, która pozwala na błyskawiczne obniżenia temperatury, wiążące się z „zeszkleniem” materiału (komórki lub zarodki znajdują się w roztworze krioprotektantu, którego temperatura jest natychmiast sprowadzana do -196˚C, czyli temperatury ciekłego azotu).

Dlaczego niektóre komórki i zarodki nie przeżywają etapu ogrzewania?

„Skuteczność witryfikacji i ogrzewania oocytów i zarodków sięga powyżej 99 proc. Oczywiście, czasami zdarza się, że one nie przeżywają tych procesów, lecz są to bardzo sporadyczne przypadki i prawdopodobnie wiążą się wtedy z jakimś rodzajem nieustalonego uszkodzenia komórki jajowej i komórek zarodkowych lub z ich osobniczą właściwością biologiczną.

Zobacz też: W InviMed są jeszcze wolne miejsca w samorządowych programach dofinansowania in vitro

Z czym jeszcze może być związany fakt, że niektóre komórki lub zarodki nie przeżywają ogrzewania?

Istotna jest w tym kontekście gospodarka wodna komórek jajowych i zarodka.

„Początkowym etapem procesu zamrażania jest wyciągnięcie całej wody z komórek i zarodka – z tego względu, że woda przy obniżeniu temperatury tworzy kryształy lodu. Chodzi o to, żeby ominąć etap formowania się wspomnianych kryształów lodu. Jeśli jednak występują jakiekolwiek zaburzenia osmotyczne w komórkach jajowych lub zarodku, np. woda nie może z nich wypłynąć, wtedy może dochodzić do uszkodzeń komórki jajowej lub komórek zarodka podczas witryfikacji. W efekcie nie przeżywają one procesu ogrzewania. Powtórzę jednak: są to marginalne przypadki” – dodaje ekspert.

Warto zaznaczyć, że nowoczesna metoda witryfikacji pozwala zmniejszać ryzyko powstawania kryształków lodu. Pomagają w tym wspomniane już krioprotektanty, czyli związki chemiczne, chroniące materiał biologiczny podczas witryfikacji, a należą do nich m.in. glikol etylenowy (EG), dimetylosulfotlenek (DMSO), sacharoza.

Czy zarodki i komórki po witryfikacji tracą na wartości?

„Zarodki po witryfikacji nie tracą na wartości, po prostu ich rozwój zostaje zatrzymany w momencie, w którym zostały zwitryfikowane. Natomiast – mówiąc o oocytach – należy pamiętać, że im więcej komórek jajowych zostało uzyskanych w stymulacji, tym większe prawdopodobieństwo, że mogą być słabszej jakości. Biorąc to pod uwagę, możemy wnioskować, że jakość komórek jajowych nie zależy tylko od tego, czy były prawidłowo witryfikowane, ale często kluczowym aspektem jest to, jak przebiegała sama stymulacja hormonalna. Po pierwszej stymulacji, możemy sprawdzić, jak pacjentka odpowiadała na hormony, co pozwala przy kolejnej dobrać inną, bardziej optymalną dawkę leków” – wyjaśnia embriolog z warszawskiej Kliniki Invimed.

Co również podkreślają specjaliści, skuteczność leczenia in vitro z wykorzystaniem zarodków świeżych oraz tych, które były poddane witryfikacji, jest porównywalna.

Więcej o pracy embriologa, w tym także o witryfikacji i ogrzewaniu komórek jajowych oraz zarodków dowiesz się z nagrania:

invimed

Zobacz też: Kliniki InviMed są już otwarte! Co musisz wiedzieć o ich pracy w okresie zagrożenia koronawirusem?

Ekspert

Sebastian Dąbrowski

Embriolog.

10.2013 r. - obecnie: InviMed Europejskie Centrum Macierzyństwa w Warszawie, technik laboratoryjny.
01.2013 r. - 03.2013 r.: Praktyki zawodowe w Instytucie Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN w Jastrzębcu - Zakład biologii molekularnej.
08.2011 r. - 09.2011 r.: Praktyki zawodowe w Centrum Onkologii – Instytut Marii Skłodowskiej-Curie, Zakład inżynierii komórkowej.
2011 r. - 2013 r.: Udział w realizacji projektu badawczego: The influence of bovine oviductal epithelial cells on in vitro development of cattle embryos in elevated temperature.
2011 r. - 2012 r.: Udział w realizacji projektu badawczego: Evaluation of cattle embryos development co-cultured with bovine oviductal epithelial cells in elevated temperature.

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Kiedy czas na in vitro?

in vitro Klinika Bocian
fot. 123rf.com

Z niepłodnością zmaga się w Polsce nawet co piąta para w wieku reprodukcyjnym. Istnieją różne sposoby leczenia zaburzeń płodności, jak chociażby terapie farmakologiczne, zabiegowe, jednak w przypadku niektórych osób szanse na uzyskanie ciąży daje dopiero zapłodnienie pozaustrojowe czyli tzw. in vitro. Zanim jednak zapadnie decyzja o zastosowaniu metod wspomaganego rozrodu para powinna zostać dokładnie zdiagnozowana. Problemy zdrowotne mogą bowiem wystąpić zarówno po stronie kobiet, jak i mężczyzn. Dr Arkadiusz Adamczyk z Kliniki Bocian w Katowicach wyjaśnia, jakie główne czynniki kobiece i męskie są wskazaniem do in vitro.

Zapisz się do newslettera

Zapłodnienie pozaustrojowe nie jest metodą, którą od razu stosuje się u pacjentów zmagających się z niepłodnością. Lekarze zazwyczaj starają się w pierwszej kolejności pomóc parom stosując terapię farmakologiczną, zabiegi, histeroskopię, laparoskopię, czy też inseminację. Jeżeli jednak te metody nie przynoszą skutku lub z góry wiadomo, że nie są w stanie zlikwidować problemu, wówczas do rozważenia pozostaje in vitro.

W przypadku kobiet to zaburzenia związane z drożnością i funkcjonowaniem jajowodów, a nawet ich brakiem, są jednym z najczęstszych wskazań do zapłodnienia pozaustrojowego. Problemy w tym obszarze spowodowane są zazwyczaj nieleczonymi stanami zapalnymi, operacjami, ciążami pozamacicznymi, chorobami przenoszonymi drogą płciową. W niektórych przypadkach drożność narządu udaje się przywrócić na przykład za pomocą laparoskopii operacyjnej, ale zazwyczaj jajowody tracą swoją funkcjonalność.

W przypadku niedrożnych jajowodów plemnik nie może przedostać się do komórki jajowej. Natomiast gdy zaburzona jest funkcjonalność jajowodów to nie uzyskamy ciąży mimo prawidłowej drożności jajowodów. Gdyby nawet doszło do zapłodnienia w takim jajowodzie to zarodek nie będzie miał odpowiednich warunków do rozwoju i do tego, by został bezpiecznie przetransportowany do jamy macicy. Zastosowanie procedury in vitro pozwala ominąć ten etap zapłodnienia, bowiem nie dość, że mamy pewność, że plemnik „spotka się” z komórką jajową, to dodatkowo w trakcie transferu zarodek jest już bezpośrednio przenoszony do macicy wyjaśnia dr Arkadiusz Adamczyk z Kliniki Bocian w Katowicach.

Zobacz też: Jak czasowe zaprzestanie leczenia niepłodności spowodowane pandemią COVID-19 wpłynęło na psychikę kobiet? Najnowsze badania!

Nie tylko jajowody są ważne w układzie rozrodczym kobiety, ale również jajniki. Ich nieprawidłowe działanie może bardzo utrudniać, a czasem wręcz uniemożliwiać, naturalne poczęcie dziecka. Przyczynia się do tego wiele chorób, jak chociażby zespół policystycznych jajników PCOS, torbiele, a także POF – przedwczesne wygasanie czynności jajników. Co więcej, część kobiet jest kwalifikowanych do procedury in vitro, gdyż doświadcza poważnych problemów z przebiegiem owulacji, jak i zaburzeniami hormonalnymi wpływającymi na cykl miesiączkowy. Propozycja skorzystania z in vitro pojawia się zazwyczaj wtedy, gdy inne metody leczenia takich zaburzeń zawodzą.

Rozpatrując kobiece czynniki warto również wspomnieć o endometriozie, czyli chorobie powodującej rozprzestrzenianie się komórek endometrialnych po innych narządach organizmu. Mogą one powodować nie tylko silny ból, ale także rozwój zrostów i guzków, zwłaszcza na jajnikach i jajowodach oraz w całej jamie brzusznej, a przez to upośledzać ich funkcjonowanie. Łagodna postać endometriozy, dzięki wdrożenia odpowiedniego leczenia, z reguły pozwala uzyskać ciążę w sposób naturalny, lecz w przypadku długotrwałych niepowodzeń lub dużego stopnia zaawansowania choroby, jedyną opcją dla pary pozostaje zapłodnienie pozaustrojowe.

– Problemy z płodnością to nie tylko kwestia zdrowia prokreacyjnego kobiet. Wiele decyzji o in vitro podejmowanych jest ze względu na słabe parametry nasienia mężczyzny, zarówno jeżeli chodzi o liczebność plemników, ich ruchliwość, jak i ich jakość – dodaje dr Adamczyk z Kliniki Bocian w Katowicach.

Ekstremalnie złe wyniki nasienia w zakresie liczebności plemników, ich budowy, żywotności, czy też ruchliwości, jak również brak plemników w ejakulacie, przy ich obecności w jądrach lub najądrzach, są bezpośrednim wskazaniem do zastosowania zapłodnienia pozaustrojowego. W procedurze IVF plemniki są dokładnie selekcjonowane pod mikroskopem, a za pomocą ICSI bezpośrednio umieszczane w komórce jajowej. Dzięki temu nawet jeżeli pacjent ma bardzo słabe nasienie może mieć szanse na uzyskanie ciąży z partnerką.

– Mówiąc o wskazaniach do in vitro nie można również zapomnieć o grupie pacjentów, którym choroba i leczenie onkologiczne odebrały możliwość naturalnego poczęcia dziecka. Stosowanie radio- i chemioterapii do leczenia nowotworów może niestety pogorszyć jakość nasienia, a nawet uczynić mężczyznę całkowicie bezpłodnym. Z kolei u kobiet może doprowadzić do zniszczenia komórek jajowych, co może wywołać przedwczesną menopauzę  w wyniku radykalnego zmniejszenia rezerwy jajnikowej – zaznacza dr Arkadiusz Adamczyk z Kliniki Bocian w Katowicach.

W chwili zdiagnozowania nowotworu niewielu chorych myśli o posiadaniu w przyszłości dzieci, jednak niekiedy zamrożenie gamet jeszcze przed rozpoczęciem leczenia okazuje się jedyną szansą na ciążę już po wyleczeniu.

Kolejnym wskazaniem do zapłodnienia pozaustrojowego mogą być również genetyczne zaburzenia wpływające na płodność kobiet i mężczyzn. Obok translokacji, zaburzeń chromosomów płciowych oraz zmian ilościowych mamy wszelkiego rodzaju mutacje, które nie tylko utrudniają zajście w ciążę, ale uniemożliwiają jej donoszenie. Wprawdzie medycyna nie jest w stanie leczyć źródła genetycznych problemów, ale za jej pomocą można pomóc parom, zmniejszając chociażby ryzyko przeniesienia chorób genetycznych na potomstwo. W tym celu wykorzystywana jest diagnostyka preimplantacyjna stosowana czasami łącznie z in vitro, dzięki której można wybrać zarodki nieobarczone wadą genetyczną.

Niekiedy jednak nawet najdokładniejsze badania nie pozwalają lekarzowi rozpoznać konkretnej przyczyny niepowodzeń pary w jej staraniach o dziecko. Takie przypadki określa się mianem niepłodności idiopatycznej lub niepłodności niewiadomego pochodzenia. Jeżeli pacjenci bez efektu stosowali już inne, mniej zaawansowane metody leczenia, kolejnym krokiem może być właśnie podejście do in vitro. Istnieją bariery, których medycyna jeszcze nie jest w stanie zidentyfikować, a zapłodnienie pozaustrojowe może pomóc w ich pokonaniu.

Zobacz też: Ciąża na życzenie? To nie zawsze tak działa!

klinika bocian

Arkadiusz Adamczyk klinika bocian

Ekspert

Dr Arkadiusz Adamczyk

Ginekolog-położnik z powodzeniem zajmujący się diagnostyką i leczeniem niepłodności oraz prowadzeniem ciąż. Ukończył Śląski Uniwersytet Medyczny, a doświadczenie zawodowe zdobywał w Szpitalu Zakonu Bonifraterów w Katowicach. Swoje kwalifikacje nieustannie podwyższa, uczestnicząc w kursach i warsztatach specjalistycznych m.in. z zakresu ultrasonografii, zaburzeń jajeczkowania, andrologii i embriologii.

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Embriolog o zarodkach, ich witryfikacji i badaniu nasienia

for. 123rf.com

Leczenie niepłodności, zwłaszcza metodą in vitro, wiąże się z wieloma pytaniami. Najlepiej odpowiadają na nie specjaliści. Dr Marta Wojciechowska jest ekspertką z dziedziny embriologii, pracuje w klinice InviMed w Gdyni. Jak przechowywane są zarodki? Kiedy najlepiej je podać i od czego to zależy? Jak się je ocenia, co oznaczają owe oceny? To najczęściej zadawane pytania podczas konsultacji embriologicznych. Poznaj odpowiedzi.

Zapisz się do newslettera

Zarodki przechowuje się w ciekłym azocie w temperaturze -196˚C. W takich warunkach, w szczelnych pojemnikach, zarodki mogą bezpiecznie przebywać nawet kilkadziesiąt lat, dopóki nie będą potrzebne. Istnieją automatyczne systemy kontrolujące poziom azotu, lecz embriolodzy również dodatkowo sprawdzają jego poziom ręcznie (każdorazowo przy okazji otwierania i wyciągania materiału).

„Czy nasze zarodki są bezpieczne?” – to zwykle pierwsze pytanie zadawane przez pacjentów.

„Jak najbardziej. My odpowiadamy głową za te zarodki. Możemy zapewnić, że Państwa zarodki są bezpieczne w naszym banku” – mówi embriolożka dr Marta Wojciechowska.

Kiedy najlepiej podać zarodki i od czego to zależy?

Dr Marta Wojciechowska: Zarodki najczęściej są transferowane w piątej dobie po zapłodnieniu. Dzięki temu możemy przez kilka dni obserwować ich rozwój, ocenić jego prawidłowość i zaobserwować aktywację czynnika męskiego w trzeciej dobie. W tym momencie własny genom zarodka zacznie odpowiadać za jego dalszy rozwój. Transferując go w piątej dobie, mamy pewność, że zarodek który osiąga stadium blastocysty, posiada wysoki potencjał rozwojowy i implantacyjny.

Możliwy jest również transfer w trzeciej dobie. Wykonujemy go najczęściej wtedy, gdy mamy w hodowli mało zarodków, np. od 2 do 3. Chcemy wtedy, aby znalazły się jak najszybciej w docelowym miejscu, czyli w macicy.

W przypadku hodowli do piątej doby, w trzeciej dobie tych prawidłowo rozwijających się zarodków powinniśmy mieć więcej, np. 6. Wtedy możemy mieć pewność, że część z nich – w najlepszym przypadku – rozwinie się do stadium blastocysty. Obserwujemy wtedy różne struktury zarodka i możemy dokonać wyboru najlepszego zarodka do transferu lub do witryfikacji.

Czy zarodki tracą na wartości po witryfikacji?

Jeżeli wszystko zostało przeprowadzone zgodnie ze sztuką – nie. Jeśli zarodki zostały prawidłowo witryfikowane, są właściwe przechowywane i nic nie stanie na przeszkodzie w ich ogrzewaniu, nie tracą na wartości.

Nie witryfikujemy zarodków, które nie wykazują potencjału rozwojowego i implantacyjnego. Witryfikujemy tylko takie zarodki, które podalibyśmy do transferu. Zarodki, które nie spełniają kryteriów jakościowych, nie są kwalifikowane do witryfikacji, bo to właśnie one, mogą nie przeżyć procesu ogrzewania.

Jak się ocenia zarodki, co oznaczają owe oceny?

W laboratoriach embriologicznych klinik InviMedu stosujemy swój system oceny. Do oceny wczesnych zarodków rozwojowych (do trzeciej doby) stosujemy klasy: G1 – najlepsza, G2 – dobra, ale nadaje się do transferu lub witryfikacji. Wszystkie klasy poniżej G2, G3 to zarodki o dużo gorszym potencjale rozwojowym. Są też takie, których nie kwalifikujemy ani do transferu, ani do witryfikacji.

Zdarza się jednak tak, że mamy zarodek słabej klasy, natomiast pacjenci bardzo pragną, aby został podany. Szanujemy to zdanie i dokonujemy transferu.

Warto też dodać, że od piątej doby do oceny blastocyst stosujmy inne kryteria do określenia jakości zarodka. Używamy ogólnie przyjętych oznaczeń cyfrowych – od 1 do 4 – oraz literowych – AA, AB, BA, BB oraz C.

Dla przykładu weźmy ocenę „4AA”, która jest bardzo dobra. Cyfra oznacza wysoki stopień rozszerzenia otoczki, pierwsza litera ocenia węzeł zarodkowy, czyli tę część blastocysty, z której rozwiną się tkanki a dalej narządy przyszłego płodu, a druga trofoblast, który odpowiada za zagnieżdżenie zarodka, tworzenie części zarodkowej łożyska, a także bierze udział w odżywaniu zarodka. Podsumowując, 4AA oznacza wylęgającą blastocystę z bardzo dobrą oceną trofoblastu i bardzo dobrą oceną węzła zarodkowego.

Więcej o klasyfikacji zarodków przeczytasz na Blogu InviMed – kliknij TUTAJ.

Zobacz też: Kliniki InviMed są już otwarte! Co musisz wiedzieć o ich pracy w okresie zagrożenia koronawirusem?

Czy zdarza się, że słabiej ocenione zarodki dają ciąże, podczas gdy wcześniejsze lepsze zarodki jej nie dają?

Zdarza się – to jest element, który wymyka się sprawdzonym algorytmom postępowania. Czasami blastocysta oceniana na 4AA (najlepsza możliwa ocena) nie implantuje lub po implantacji przestaje się rozwijać i nie dochodzi do ciąży, zaś druga np. 3BB, czyli mniejsza blastocysta, gorsza jakościowo, która została witryfikowana, po ogrzewaniu nadaje się do wykonania mrożonego transferu, który kończy się sukcesem.

Cóż, człowiek z naturą nie może się równać. Zdarzają się niespodzianki. Zresztą… kto z nas wie, z jakiej blastocysty powstał? Może była bardzo brzydką blastocystą, a się udało!

A czy pacjenci mogą zrobić coś, co pozwoli uzyskać jak najlepszą jakość zarodka?

Jakość zarodka jest wypadkową jakości gamet rodziców, czyli plemnika i komórki jajowej. U kobiet komórki jajowe zostały stworzone już w życiu płodowym i ulegają zmianom wraz z wiekiem pacjentki lub z innymi czynnikami, wiec trudno tu o poprawę ich jakości. My w laboratorium możemy pomagać jedynie poprzez dokładne określenie ich jakości i optymalizację warunków hodowli.

Jeśli zaś chodzi o mężczyzn, mają większe pole do popisu – wiele od nich zależy. Produkcja plemników zaczyna się już w okresie dojrzewania płciowego, dlatego panowie powinni być uczeni od dziecka zdrowego stylu życia, prawidłowej diety, nienarażania się na czynników szkodliwych i nie przegrzewania narządów płciowych.

O diecie na poprawę nasienia przeczytasz w e-booku „Dieta dla mężczyzny” – kliknij TUTAJ.

Będąc zatem przy panach – czy można oddać nasienie do badania w domu?

Oddanie nasienia w domu też jest możliwe. Najważniejsza jest temperatura przetransportowania nasienia – powinna być zbliżona do temperatury ciała. Materiał powinien trafić do laboratorium w ciągu godziny od oddania. Można przewieść materiał przy ciele, pod koszulą w zamkniętym pojemniku – wtedy jest najbezpieczniej, nasienie nie jest przegrzane, ani schładzane.

Czy do procedury in vitro nasienie jest „oczyszczane” z przeciwciał przeciwplemnikowych?

Każde nasienie, które trafia do laboratorium, jest przed procedurą zapłodnienia pozaustrojowego poddawana obróbce. Nasienie jest oczyszczane z martwych komórek, z plemników o nieprawidłowej budowie.

Poprzez obróbkę nasienia w gradiencie gęstości częściowo można usunąć też przeciwciała przeciwplemnikowe. Jednak najlepszą metodą uniknięcia ich szkodliwego działania jest zastosowanie metody ICSI lub IMSI, czyli wprowadzenie plemnika bezpośrednio do komórki jajowej. Plemnik oblepiony przeciwciałami nie jest w stanie sam spenetrować osłonki komórki jajowej – jego funkcja jest upośledzona. Możemy to ominąć, właśnie poprzez wprowadzenie plemnika bezpośrednio do komórki jajowej.

A czy pacjenci mogą w trakcie swojego leczenia osobiście zadać takie pytania embriologowi?

W klinice InviMed jest możliwość konsultacji z embriologiem na każdym etapie procedury, jak również po nieudanym transferze. Co więcej, warto pamiętać, że nie ma głupich pytań – my na wszystkie pytania odpowiemy. W końcu mamy w naszych rękach nowe życie, czyjeś potencjalne dziecko.

Więcej o pracy embriologa dowiesz się z nagrania:

Więcej o konsultacjach embriologicznych przeczytasz na stronie InviMed – kliknij TUTAJ.

invimedZobacz też: W InviMed są jeszcze wolne miejsca w samorządowych programach dofinansowania in vitro

Marta Wojciechowska InviMed

Ekspert

Marta Wojciechowska

Starszy embriolog, ESHRE Senior Embryologist, kierownik laboratorium embriologicznego

Marta Wojciechowska jest bardzo dokładna, uważna i znakomicie wykształcona. Jej głęboką wiedzę z zakresu rozrodu potwierdza uzyskany w 2005 roku tytuł doktorski. Ponieważ stale się dokształca, a jej umiejętności stoją na najwyższym światowym poziomie, posiada też certyfikat ESHRE.

W klinice InviMed w Gdyni piastuje stanowisko starszego embriologa i kierownika laboratorium embriologicznego. Udziela też konsultacji embriologicznych parom, które przygotowują się do zabiegów przy użyciu technik wspomaganego rozrodu lub mają już za sobą nieudane in vitro.

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.