Przejdź do treści

Nowa metoda selekcji plemników do in vitro. Większa szansa na ciążę?

Nowa metoda selekcji plemników do in vitro
fot. Fotolia

Naukowcy opracowali nową metodę selekcjonowania najsilniejszych plemników w procedurze in vitro. To odkrycie może przyczynić się do zwiększenia skuteczności zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego.

Zapisz się do newslettera

Zarówno w przypadku naturalnego zapłodnienia, jak i podczas procedury in vitro, niezbędne są silne i zdrowe plemniki. Dobrej jakości gamety męskie dają większe szanse na zapłodnienie, a w dalszej perspektywie również na implantację i dojrzewanie zarodka.

Do tej pory nie wynaleziono szybkiej metody sortowania najsilniejszych plemników do in vitro. Dzięki systemowi opracowanemu na Uniwersytecie Cornella w Nowym Jorku, lekarze są teraz w stanie wybrać najlepszej jakości plemniki.

Zobacz także: In vitro skuteczniejsze niż kiedykolwiek. Ten raport nie pozostawia złudzeń

In vitro nadzieją dla milionów niepłodnych par

In vitro to powszechna i coraz bardziej skuteczna metoda wspomaganego rozrodu. To opcja rekomendowana dla par, które mają problem z naturalnym poczęciem dziecka. Szacuje się, że dzięki in vitro na świat przyszło już osiem milionów ludzi.

15 lat temu zaledwie 20 proc. zabiegów IVF kończyło się żywym urodzeniem. Obecnie jest to ok. 30 proc., a w przypadku młodych kobiet odsetek ten jest jeszcze wyższy.

Chociaż szanse na powodzenie zabiegu różnią się w zależności od stanu zdrowia i wieku pacjentki, kluczową rolę w całym procesie odgrywa również jakość nasienia.

Istnieje wiele metod in vitro. Jedną nich jest ICSI. Polega na wprowadzeniu pojedynczego plemnika do cytoplazmy komórki jajowej. W innych technikach nasienie z wieloma plemnikami umieszcza się w specjalnej pożywce, w której znajduje się komórka jajowa. Bez względu na obraną technikę, siła i witalność plemnika są kluczowe dla powodzenia całej procedury.

Zobacz także: Jak wygląda proces wyboru plemnika do in vitro?

Nowa metoda selekcji plemników do in vitro

Wybór najlepszej jakości gamet męskich do in vitro jest możliwy, ale czasochłonny. Embriolodzy muszą najpierw oszacować, a następnie wybrać i oddzielić najlepsze z nich. To żmudne zadanie, które trwa wiele godzin.

Być może już wkrótce dotychczasowy sposób selekcji plemników stanie się przeżytkiem. Naukowcy z nowojorskiego Uniwersytetu Cornella opracowali bowiem metodę, dzięki której są w stanie wyizolować plemniki zaledwie w kilka minut! Co ważniejsze, gamety same podzielą się na kilka grup. Jak to możliwe?

Istotną cechą zdrowych plemników jest ich zdolność do pływania pod prąd. Amerykańscy naukowcy stworzyli układ mikroprzepływowy, który działa jak lep na plemniki. W maleńkim urządzeniu na kształt podkowy naukowcy umieścili specjalną ściankę.

Silne plemniki płynąc pod prąd były w stanie dotrzeć do ścianki, natomiast słabsze zostawały w tyle. Najwyższej jakości plemniki wpadały następnie do podkowy, skąd nie mogły się już wydostać. Tym sposobem naukowcy w krótkim czasie uzyskali najlepsze z możliwych gamet.

Tylko najsilniejsze gamety są w stanie wpłynąć do „pułapki na plemniki”, która kształtem przypomina podkowę // fot. Daily Mail

– Ta metoda zajmuje pięć minut, zamiast kilku godzin – mówi koordynator badań dr Alireza Abbaspourrad. Ekspert dodaje, że nowoczesna technika jest „bezprecedensowa” w swojej skuteczności, a jej „łagodny charakter sprzyja segregacji plemników”.

Czy to odkrycie pozwoli na przyspieszenie procedury in vitro i zwiększenie jej efektywności? Na to pytanie będzie można odpowiedzieć po wykonaniu dodatkowych badań. Być może już wkrótce metoda ta stanie się nowym standardem w leczeniu niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego.

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Redaktorka serwisu internetowego In vitro online. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Zdrowie psychiczne osób urodzonych dzięki in vitro – czy sposób zapłodnienia ma na nie długofalowy wpływ?

zdrowie psychiczne metoda ART in vitro badania rodzaj zapłodnienia

Dane wskazują, że od 1978 do 2019 roku dzięki metodom wspomaganego rozrodu urodziło się ponad 9 milionów dzieci. Cały czas przeprowadzane są jednak badania, które mają na celu sprawdzenie, czy i w jaki sposób zapłodnienie wpływa na późniejsze zdrowie poczętych w ten sposób ludzi. Tym razem naukowcy wzięli na tapet zdrowie psychiczne – okazało się, że in vitro i inne metody z zakresu wspomaganego rozrodu nie mają na nie większego wpływu.

Zapisz się do newslettera

Zdrowie psychiczne pod lupą

Badanie przeprowadzono w Szwecji, a w jego trakcie obserwacjom poddano ponad 1,2 mln ludzi, z czego 31,565 urodziło się dzięki metodom wspomaganego rozrodu (ang. assisted reproductive technologies, ART). Uczestnicy pojawili się na świecie w latach 1994-2006 – w czasie badania mieli 12-25 lat. Poza wiedzą o sposobie poczęcia danych osób, badacze mieli też dostęp do bazy informacji dotyczących ich zdrowia psychicznego i ewentualnych diagnoz klinicznych w tym zakresie (m.in. zaburzeń lękowych, obsesyjno-kompulsyjnych, tzw. dużej depresji czy zachowań samobójczych).

Co ważne, w tworzeniu wniosków nie pominięto wpływu, jaki na zdrowie psychiczne mają inne czynniki, jak np. środowisko, zwłaszcza rodzina, w której dane dziecko jest wychowywane. Badacze starali się więc oddzielić rolę, jaką w powstawaniu ewentualnych zaburzeń miał sposób zapłodnienia od innych aspektów, w tym chociażby wieku rodziców, wykształcenia czy nawet ich historii z zakresu zdrowia psychicznego. Pozwoliło to wyciągnąć następujące wnioski:

Ostatecznie nie stwierdziliśmy, aby stosowanie metod ART miało jakikolwiek negatywny wpływ na zdrowie psychiczne dzieci w okresie dojrzewania. Osoby poczęte dzięki ART miały nieznacznie podwyższone ryzyko OCD [red. obsessive-compulsive disorder – zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne] w porównaniu z populacją ogólną, ale wytłumaczono to różnicami zależnymi od wpływu rodziców, ponieważ nadmierne ryzyko nie było już obecne po wyregulowaniu różnego rodzaju cech rodzicielskich – słowa autorki badania, prof. Sary öberg z Zakładu Epidemiologii i Biostatystyki Instytutu Karolinska, cytuje portal news-medical.

Zobacz też: Pierwsze „dziecko z próbówki” w USA ma już 40 lat!

Długofalowy wpływ in vitro – wciąż sprawdzamy

Są to bardzo ważne wnioski, ponieważ wiedza o długofalowym wpływie metod ART na zdrowie poczętych w ten sposób ludzi wciąż jest niewielka. Wynika to przede wszystkim z faktu, że większość z nich dopiero teraz osiąga dorosłość – nie było więc wcześniej szansy na jakiekolwiek szczegółowe obserwacje (pierwsze IVF Baby pojawiło się na świecie 25 lipca 1978 roku). Możemy więc założyć, że tego typu analiz będzie coraz więcej – oby każde kolejny były równie optymistyczne!

Badanie Long-term Follow-up of Psychiatric Disorders in Children and Adolescents Conceived by Assisted Reproductive Techniques in Sweden opublikowano na stronie JAMA Psychiatry – jednego z najbardziej prestiżowych czasopism naukowych z dziedziny psychiatrii.

Źródło: News Medical

Zobacz też: Jak wygląda wczesna embriogeneza człowieka?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Redaktorka prowadząca e-magazyn "Chcemy Być Rodzicami" oraz portal o tej samej nazwie. Współautorka książki "Kobiety bez diety".