Przejdź do treści

Niedrożność jajowodów a in vitro – co warto wiedzieć?

Niedrożność jajowodów
Fot: – unsplash.com

U kobiet jedną z częstszych przyczyn niepłodności są niedrożne jajowody. Szacuje się, że nieprawidłowości w ich obrębie dotyczą około 13 proc. pań mających problem z płodnością. Dlatego warto znać typowe objawy tej przypadłości i co ważniejsze – wiedzieć, jak ją leczyć.

Zapisz się do newslettera

Jajowody tracą drożność z różnych powodów: na skutek zrostów (np. pooperacyjnych), endometriozy, poronienia lub stanów zapalnych w obrębie miednicy, które wywołać mogło np. zakażenie bakterią Chlamydia trachomatis. Czasem prowadzą one do tego, że z jajowodów nie wydostaje się płyn. Powstaje wówczas tzw. wodniak jajowodu, objawiający się m.in. jego obrzmieniem i intensywnym bólem (choć zdarza się, że nie daje żadnych symptomów).

Leczenie operacyjne

Badanie, pozwalające ocenić drożność jajowodów, to Sono HSG. Gdy w jego przebiegu okazuje się, że niedrożny jest jeden jajowód, szanse na upragnioną ciążę nadal są spore. Zwłaszcza, że może do niej dojść w sposób naturalny, a lekarz ewentualnie przepisuje pacjentce leki wspomagające owulację. Sytuacja staje się trudniejsza, gdy oba jajowody są zablokowane. Wówczas niezbędna jest interwencja chirurga, który przeprowadzi operację laparoskopową (jest ona refundowana przez NFZ) i usunie np. zbliznowacenie będące przyczyną problemu. Niestety to rozwiązanie nie zawsze pomaga, bo – jak wspomnieliśmy we wstępie – niedrożność powstaje z różnych powodów. Co więcej, powodzenie zabiegu zależy m.in. od wieku pacjentki. Czasem nie jest on wskazany. Jeśli niedrożny jajowód poza tym był zdrowy, po operacji szanse na zajście w ciążę wynoszą ok. 20-40 proc.

Zobacz też: PCOS – kiedy potrzebne jest in-vitro?

Niedrożność a in-vitro

Nawet jeśli operacja się nie powiodła lub została wykluczona, kobieta nadal może zostać matką dzięki procedurze in vitro – niedrożność jajowodów nie przekreśla możliwości jej zastosowania. Gorzej, jeśli w wypełnionym płynem jajowodzie powstał stan zapalnym– wówczas lekarz może zalecić nawet jego usunięcie. Po tym zabiegu zastosowanie metody in vitro nadal jest możliwe. Jego skuteczność zależna jest m.in. od wspomnianego już wieku kobiety – największa dotyczy pań poniżej 35. roku życia.

Profilaktyka

Na ogół przyczyną niedrożności jajowodów okazują się infekcje, szczególnie rozprzestrzeniające się drogą płciową, dlatego warto stosować prezerwatywy. Infekcje mogą też rozwijać się w obszarze miednicy, np. wskutek doznanego urazu, i stopniowo obejmować swoim zasięgiem również jajowody. Antybiotykoterapia co prawda zabija bakterie, ale nie usuwa blizn. Czasem niedrożność jest skutkiem poronienia, aborcji lub porodu. Jej objawy nie zawsze są jednoznaczne – do najbardziej charakterystycznych należą bóle w okolicach miednicy i podwyższona temperatura.

Na podstawie: verywellfamily.com / invimed.pl

Zobacz też: Badanie HSG: kiedy się je wykonuje, na czym polega i jak się do niego przygotować?

 

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Badanie przed in vitro – TSH pod lupą

TSH
Fot Jarun Ontakrai/ 123RF

Jednym z badań, które należy wykonać przed in vitro, jest badanie TSH. Pozwala ono sprawdzić pracę tarczycy, która ma duży wpływ na płodność. Na ewentualne zaburzenia owej płodności oddziaływać może przede wszystkim niedoczynność tarczycy, w której poziom THS (hormonu tyreotropowego) jest podwyższony.

Zapisz się do newslettera

TSH jest hormonem wytwarzanym przez przysadkę mózgową. Jego zadaniem jest pobudzanie tarczycy do produkcji tyroksyny (T4) i trijodotyroniny (T3 – w mniejszej ilości). Jeśli więc poziom TSH znajduje się poniżej normy, możemy wnioskować o nadczynności tarczycy – wytwarza ona na tyle dużo hormonów, że nie potrzebuje pobudzenia, jakie daje jej właśnie hormon tyreotropowy (co istotne, przyczyną zbyt niskiego TSH może być także niewydolność przysadki, lecz jest to znacznie rzadsze źródło zaburzeń w tym zakresie). Jeśli zaś poziom TSH jest za wysoki, możemy wnioskować o osłabionej pracy tarczycy, czyli niedoczynności.

To właśnie niedoczynność tego narządu jest najczęstszym schorzeniem tarczycy, jakie występuje wśród pań w wieku rozrodczym – dotyka nawet 5-7 proc. kobiet. W przebiegu niedoczynności tarczycy mogą pojawić się następujące objawy:

  • osłabienie, zmęczenie i apatia
  • osłabione potrzeby seksualne
  • sucha skóra i włosy
  • osłabione, kruche paznokcie
  • uczucie zimna
  • zaparcia
  • zaburzenia cyklu menstruacyjnego

Jak przebiega badanie TSH i jak się do niego przygotować?

Warto wiedzieć, że poziom TSH ulega zmianom w ciągu dnia, dlatego materiał do badania najlepiej pobierać w godzinach porannych. Nie musimy specjalnie przygotowywać się to tego typu testów – jest to badanie z krwi (należy być na czczo, można wypić szklankę ciepłej wody). Co istotne, jeśli przyjmujemy jakikolwiek lek, powinniśmy skonsultować z lekarzem, czy możemy przyjąć go przed badaniem (jego działanie może wpłynąć na wiarygodność wyników).

Wynik TSH w normie to  0,4-4 mIU/L (mogą pojawić się różnice zależne od danego laboratorium).

Jeśli wynik odbiega od normy, wskazane może być wykonanie pomiaru fT3 oraz fT4.

Poziom TSH a in vitro

Wskazuje się, że kobiety starające się o dziecko powinny mieć TSH na poziomie poniżej 2,5 mIU/ml. Określony tu wynik TSH jest szczególnie istotny u pacjentek korzystających z leczenia metodą in vitro – jak wskazują eksperci, tego typu poziom hormonu tyreotropowego zwiększa szansę na ciążę.

Co jednak istotne, specjaliści podkreślają również, że u kobiet w dojrzalszym wieku czekanie na unormowanie wyników TSH może być stratą czasu reprodukcyjnego (jeżeli, rzecz jasna, TSH nie przekracza 4 mlU/l). Należy więc do każdej sytuacji podejść indywidualnie. Jeśli wskazane będzie w tym zakresie leczenie, odpowiednią farmakoterapię pomoże dobrać endokrynolog.

Zobacz też: Hormon LH – sprzymierzeniec ciąży. Poznaj jego rolę i normy

Źródła: chcemybycrodzicami.pl / invimed.pl / klinikainvicta.pl

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, redaktorka prowadząca e-magazyn oraz portal "Chcemy Być Rodzicami", absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz była słuchaczka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.