Przejdź do treści

O „doktor” Miriam Menkin

Podział komórki jajowej zaobserwowany przez Miriam Menkin – fot. domena publiczna

Zwykle rewolucyjne dokonania zawdzięczamy wielu ludziom, nawet jeśli po latach są kojarzone wyłącznie z jednym nazwiskiem (rzadziej dwoma). Podobnie było w przypadku in vitro – choć procedurę zapłodnienia pozaustrojowego opracowali Edwards i Steptoe, nie odnieśliby sukcesu, gdyby nie odkrycie Miriam Menkin.

Kobiety również mają swój niebagatelny wkład w leczenie niepłodności. Dzisiaj to stwierdzenie wydaje się oczywiste – wszak mamy XXI wiek – ale blisko osiemdziesiąt lat temu trudno im było zaistnieć w świecie nauki. Ale to właśnie wtedy, w 1944 roku, Miriam Menkin stała się pierwszą osobą, która zaobserwowała podział komórki jajowej. Wydarzenie wydawało się równie niezwykłe jak okoliczności, które do niego doprowadziły. Smutna prawda była bowiem taka, że pomimo swoich nieprzeciętnych umiejętności, Miriam pełniła w laboratorium jedynie funkcję asystentki.

Zapisz się do newslettera

Zobacz też: Odkrywcy in vitro

Na przekór trudnościom

Miriam urodziła się w 1901 roku na Łotwie. Niedługo potem jej rodzina wyemigrowała do Stanów. Tam Menikin zdobyła gruntowne wykształcenie: skończyła histologię na Uniwersytecie Cornella oraz genetykę na Uniwersytecie Columbii, aczkolwiek nigdy nie uzyskała tytułu doktorskiego – głównie ze względu na płeć. Należy bowiem wspomnieć, że przed II wojną światową tylko nieliczne uczelnie medyczne przyjmowały kobiety (m.in. Harwardzie kształcili się wyłącznie mężczyźni). Co gorsza, nielicznym studentkom stawiano wyższe wymagania. Zniechęcona Miriam zdobywała więc wiedzę w różnych zespołach badawczych, gdzie sprawowała jednak podrzędne funkcje. Na początku lat 40-tych jednym z jej przełożonych był John Rock, jeden z późniejszych twórców tabletki antykoncepcyjnej.

Pozorny błąd

Zespół Rocka przez ponad 6 lat bezskutecznie starał się zapłodnić komórkę jajową w warunkach laboratoryjnych. W tym czasie naukowcy pobrali ponad 800 komórek jajowych od pacjentek poddających się histerektomii, nasienie zaś pozyskiwali we własnym zakresie. Ze 138 prób nie powiodła się żadna. W 1944 Miriam Menkin urodziła drugie dziecko, a ponieważ wówczas jeszcze nie wprowadzono urlopów macierzyńskich, krążyła od kołyski do laboratorium. Przypuszcza się (choć być może to pogłoska wymyślona przez zazdrosnych kolegów po fachu), że Miriam dokonała przełomowego odkrycia przez przypadek: niewłaściwie rozcieńczoną próbkę nasienia pozostawiła na płytce z komórką jajową przez godzinę, choć protokół nakazywał, by czas ten skrócić o połowę. Gdy następnego dnia badaczka pochyliła się nad mikroskopem, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Zapłodniona komórka zaczęła się dzielić!

Zobacz też: Nieudane in vitro – co dalej?

„Doktor Miriam”

Choć wieść o odkryciu obiegła świat, Menkin pozostała niedoceniona. Nadal nie mogła zdobyć doktoratu, ponieważ była zależna od męża, którego zwolniono z pracy. On z kolei zarządził, że przeprowadzą się do Karoliny Północnej. Po kolejnych kilku latach kobieta zarobiła dość pieniędzy na to, by rozwieść się i powrócić do Bostonu, gdzie Rock prowadził swoje badania – tyle tylko, że nie zajmował się już kwestią zapłodnienia pozaustrojowego, lecz pracował nad tabletką antykoncepcyjną. Co więcej, stał się zagorzałym przeciwnikiem in vitro, twierdząc, jakoby ta metoda mogła doprowadzić do „narodzin potwora”. Menkin zakończyła swój osobisty związek z mężczyzną, ale zawodowo wciąż była zależna od Rocka i innych naukowców, którzy nie pozwolili jej na prowadzenie samodzielnych badań.

Miriam Menkin zmarła w 1992 roku. Dziś przez wielu bywa określana jako embriolożka lub „doktor Miriam Menkin”, bo choć formalnie nie zasłużyła na te tytuły, nikt już nie wątpi w jej ogromny wkład w naukę i medycynę.

 

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

Jak czasowe zaprzestanie leczenia niepłodności spowodowane pandemią COVID-19 wpłynęło na psychikę kobiet? Najnowsze badania!

Koronawirus a in vitro
fot. 123rf.com

Naukowcy postanowili przyjrzeć się, jak czasowe zaprzestanie leczenia niepłodności, które spowodowane było koronawirusem SARS-CoV-2, wpłynęło na psychikę kobiet. Wyniki ankiety internetowej, w której wzięły udział 92 osoby, są zaskakujące.

Zapisz się do newslettera

Zaprzestanie leczenia a zdrowie psychiczne

Około 20 proc. par w wieku rozrodczym zmaga się z niepłodnością. Dla wielu z nich jedyną szansą na poczęcie dziecka jest inseminacja (IUI) lub zapłodnienie pozaustrojowe in vitro (IVF). Do zabiegu in vitro każdy organizm należy odpowiednio przygotować – konieczne są badania, konsultacje lekarskie i stymulacja hormonalna.

Pandemia, która zawładnęła całym światem, wprowadziła także wiele zmian w leczeniu niepłodności. 17 marca 2020 roku Amerykańskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Kanadyjskie Towarzystwo Płodności i Andrologii opublikowały rekomendacje dotyczące natychmiastowego zawieszenia wszystkich osobistych terapii niepłodności w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie z powodu COVID-19. Decyzja została ogłoszona na czas nieokreślony.

Naukowcy postanowili sprawdzić, jak zaprzestanie leczenia niepłodności wpłynęło na psychikę kobiet. W badaniu, które miało formę ankiety internetowej, udział wzięły 92 kobiety z Kanady i USA, które zostały zmuszone do zawieszenia leczenia w czasie pandemii. Były to osoby w wieku od 20 do 45 lat, które starają się zajść w ciążę od 5 do 180 miesięcy. Kiedy zapadła decyzja o zaprzestaniu leczenia, ponad połowa z ankietowanych przygotowywała się do zapłodnienia in vitro, a około jedna trzecia była w trakcie przygotowywania do inseminacji.

Zobacz też: Insulinooporność – czym jest i jak wpływa na płodność?

Wyniki badania

Wyniki są zaskakujące – aż 86 proc. ankietowanych kobiet przyznało, że zawieszenie leczenia miało negatywny wpływ na ich zdrowie psychiczne. U 52 proc. zaobserwowano zaś objawy depresji. Warto podkreślić, że ani wiek, ani wykształcenie, dochody czy liczba dzieci nie były skorelowane z wpływem zawieszenia leczenia na zdrowie psychiczne lub jakość życia.

Badanie podkreśla, jak ogromnym wyzwaniem była pandemia COVID-19 dla kobiet, których leczenie niepłodności zostało zawieszone. Jednocześnie wskazuje na pewne czynniki, które mogą pomóc kobietom radzić sobie w tym trudnym czasie, np. dobre wsparcie społeczne – cytuje portal News Medical.

Podsumowując, badanie dowodzi, że czasowe zaprzestanie leczenia niepłodności z powodu pandemii COVID-19 niekorzystnie wpłynęło na psychikę kobiet, których ta zmiana dotyczyła. Pokazuje to tylko, jak w czasie starań o dziecko istotny jest czynnik emocjonalny. Warto o siebie w tym czasie dbać. Jak? Oto kilka wskazówek: „Self-care w trakcie procesu leczenia in vitro” (KLIK).

Źródło: News Medical

Zobacz też: Sztuczna inteligencja w służbie in vitro

Klaudia Kierzkowska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, miłośniczka podróży, teatru i włoskiej kuchni.

W InviMed są jeszcze wolne miejsca w samorządowych programach dofinansowania in vitro

InviMed samorządowe programy dofinansowanie in vitro
fot. gettyimages.com

W 2020 roku kliniki InviMed realizują programy leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dofinansowywane ze środków budżetowych województw mazowieckiego oraz lubuskiego, a także miast: Warszawy, Wrocławia, Poznania, Gdańska Słupska, Częstochowy i Sosnowca. W programach kierowanych do par z Warszawy, Poznania, Gdańska i Słupska nadal są wolne miejsca na 2020 rok.

Zapisz się do newslettera

Ponad 1,5 mln polskich par rocznie zgłasza problemy z poczęciem dziecka. Dla części z nich jedyną realną szansę na potomka może dać leczenie metodą in vitro. Po zawieszeniu programu rządowego w 2015 roku, pomoc finansową niepłodnym parom niosą niektóre samorządy.

Głównym celem programów dofinansowania in vitro jest zapewnienie dostępu do procedury zapłodnienia pozaustrojowego mieszkańcom danych jednostek samorządu terytorialnego, u których zdiagnozowana została niepłodność a uzyskanie ciąży innymi metodami niż in vitro nie jest możliwe (np. ze względu na obustronną niedrożność jajowodów) lub nie przyniosło efektów (para ma udokumentowaną roczną historię leczenia niepłodności innymi metodami).

Ile wynosi dofinansowanie do in vitro?

Kwota dofinansowania do każdego cyklu in vitro lub procedury z adopcją zarodka jest zróżnicowana w zależności od programu. W przypadku Warszawy i województwa mazowieckiego kwota refundacji in vitro wynosi do 6000 zł, a w programach innych miast i województw do 5000 zł. Maksymalna liczba zabiegów, do których przysługuje dofinansowanie wynosi 3, o ile w wyniku pierwszego lub drugiego zabiegu nie doszło do urodzenia dziecka.

Jakie warunki należy spełnić?

Aby przystąpić do programu dofinansowania in vitro, każda osoba z pary musi spełnić szczegółowe warunki kwalifikacji. Należy złożyć dokumenty, które będą potwierdzały spełnienie wymogów formalnych oraz medycznych przystąpienia do programu, m.in. spełnienie ustawowych warunków podjęcia terapii metodą zapłodnienia pozaustrojowego. W wielu programach brane jest pod uwagę także kryterium wieku kobiety oraz określony poziom rezerwy jajnikowej AMH.

Wśród warunków formalnych można wymienić przede wszystkim następujące dwa:

  • para (kobieta i mężczyzna) pozostaje w związku małżeńskim lub partnerskim,
  • partnerzy są mieszkańcami i/lub płacą podatki w mieście/województwie, które realizuje program dofinansowania do leczenia niepłodności metodą in vitro.

Więcej informacji o programach dofinansowania in vitro w InviMed oraz dostępności wolnych miejsc w poszczególnych programach znajdziesz na stronie <KLIK>

Jak się zgłosić do programu dofinansowania in vitro?

Aby zgłosić chęć udziału w programach dofinansowania in vitro realizowanych przez kliniki InviMed, wystarczy skontaktować się z InviMed i umówić wizytę kwalifikującą.

W dniu publikacji artykułu wolne miejsca na 2020 rok są jeszcze w programach dla mieszkańców: Warszawy, Gdańska, Słupska oraz Poznania.

Można zadzwonić pod numer: 500 900 888, wysłać maila na adres: invimed@invimed.pl lub wypełnić formularz kontaktowy na stronie InviMed.pl. Konsultanci z Biura Obsługi Pacjenta InviMed postarają się odpowiedzieć na pytania, a jeśli będzie to konieczne, przekierują je do koordynatorki danego programu we właściwej klinice InviMed.

invimed

Zobacz też: Kliniki InviMed są już otwarte! Co musisz wiedzieć o ich pracy w okresie zagrożenia koronawirusem?

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Sztuczna inteligencja w służbie in vitro

Sztuczna inteligencja w in vitro
Fot. 123rf

Sztuczna inteligencja – służy ludzkości czy zagraża jak Skynet? Dla wielu osób walczących o poczęcie, AI (Artificial Intelligence) w zapłodnieniu IVF może stanowić rozwiązanie zmieniające życie. Badacze udowodnili, że sztuczna inteligencja pomaga w lepszym wyborze zarodków do implantacji.

Zapisz się do newslettera

Średni wskaźnik sukcesu in vitro wynosi około 30 procent. Naukowcy z Brigham and Women’s Hospital oraz Massachusetts General Hospital opracowują system sztucznej inteligencji pomagający embriologom w obiektywnej selekcji embrionów, które dają największe szanse na sukces, czyli zdrową ciążę i poród.

Sieć neuronowa wybiera blastocysty do implantacji

Zespół badaczy opracował system, który był w stanie rozróżniać i identyfikować zarodki o największym potencjale rozwoju znacznie lepiej niż 15 doświadczonych embriologów z pięciu różnych ośrodków leczenia niepłodności w Stanach Zjednoczonych. Wyniki badań zostały opublikowane w magazynie eLife.

Obecnie narzędzia dostępne dla embriologów są ograniczone i drogie, a większość embriologów musi polegać na swoich umiejętnościach obserwacyjnych i wiedzy.

Stawka dla naszych pacjentów w każdym cyklu IVF jest ogromna. Embriolodzy podejmują dziesiątki krytycznych decyzji, które mają wpływ na powodzenie procedury. Z pomocą naszego systemu będą mogli wybierać zarodki lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.

Powiedział współautor badań, dr Charles Bormann, dyrektor Laboratorium IVF w Massachusetts General Hospital, którego słowa cytuje News Medical.

Zobacz też: Time Lapse w IVF – nieinwazyjne podglądanie zarodków

Szczegóły badania

Zespół badawczy wyszkolił system sztucznej inteligencji, używając obrazów zarodków wykonanych w ciągu 113 godzin od zapłodnienia. Spośród 742 embrionów system AI był w stanie wybrać zarodki o najwyższej jakości z 90-procentową dokładnością. Badacze następnie ocenili zdolność systemu do rozróżniania wysokiej jakości embrionów i porównali działanie systemu z wynikami wyszkolonych embriologów. System działał z dokładnością około 75%, podczas gdy embriolodzy osiągali średnio 67%.

Autorzy zwracają uwagę, że na obecnym etapie system ma działać jedynie jako narzędzie wspomagające embriologów w dokonywaniu ocen podczas selekcji zarodków.

Komputer oceni ryzyko poronienia

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że dzięki nowym technologiom znacznie zmniejszy się również ryzyko poronienia. Sztuczna inteligencja pomoże wykryć, które z ciąż zakończą się porodem, a które stratą.  O szczegółach przeczytasz TUTAJ.

Źródło: News Medical

Zobacz też: Oosight – czy jest ten nowoczesny system oceny jakości komórek jajowych?

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu In Vitro Online. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego.