Przejdź do treści

Oosight – czym jest ten nowoczesny system oceny jakości komórek jajowych?

Oosight – czym jest ten nowoczesny system oceny jakości komórek jajowych?
pic. 123rf

Oosight jest nowatorską metodą oceny dojrzałości komórki jajowej, stosowaną w procedurze in vitro. System uwidacznia struktury oocytu, które nie są widoczne pod zwykłym mikroskopem. Pozwala to embriologom jeszcze precyzyjniej wybrać najlepsze komórki jajowe do procedury zapłodnienia pozaustrojowego. W jaki sposób jest to możliwe?

Zapisz się do newslettera

Jakość komórek jajowych ma istotny wpływ na żywotność zarodka, dalszy rozwój płodu i przebieg ciąży. Jest ważna zarówno podczas starań naturalnych, jak i w leczeniu niepłodności metodami wspomaganego rozrodu. Wśród oocytów pozyskanych po stymulacji hormonalnej mogą znajdować się zarówno te prawidłowe, jak i nieprawidłowe. Dlatego niezwykle ważne jest ich prawidłowe rozróżnienie.

Metody oceny jakości oocytów

Tradycyjną metodą oceny jakości oocytów jest ocena morfologiczna, czyli ocena ich budowy. Metody oceny morfologicznej jakości oocytu opierają się na systemach punktacji i klasyfikacji komórek jajowych oraz otaczających je komórek wzgórka jajonośnego. Na podstawie oceny morfologicznej często nie można przewidzieć do końca zdolności do zapłodnienia i kompetencji rozwojowych komórek jajowych.

Zobacz też: 5 kluczowych pytań, które musisz zadać w klinice o adopcje komórki jajowej

„Standardowa selekcja oocytów oparta jest na ocenie morfologicznej, czyli na przyjrzeniu się ich budowie pod mikroskopem. Embriolog ocenia komórkę jajową na podstawie wyglądu cytoplazmy, osłonki przejrzystej, ciałka kierunkowego oraz otaczających ją komórek wzgórka jajonośnego. Oparty na mikroskopii polaryzacyjnej system Oosight pozwala zobaczyć jeszcze więcej, zajrzeć w głąb oocytu bez uszkadzania go” – wyjaśnia dr Ricardo Faundez, dyrektor embriologii klinik leczenia niepłodności InviMed.

System mikroskopii polaryzacyjnej Oosight

Mikroskopia polaryzacyjna, na której oparty jest system Oosight, pozwala na wizualizację innych struktur komórkowych na podstawie zjawiska podwójnego załamania światła przez te struktury. Dzięki temu możemy obserwować struktury komórkowe niewidoczne pod zwykłymi mikroskopami optycznymi. Umożliwia obrazowanie wielowarstwowej struktury osłonki przejrzystej oocytów i wrzeciona podziałowego. Stopień dwójłomności tych struktur jest istotnie skorelowany z potencjałem rozwojowym i żywotnością zarodka. Pomaga to określić, który oocyt jest najlepiej przygotowany do zapłodnienia.

Zobacz też: Czym jest superowulacja?

Wskazania

W wielu przypadkach przyjrzenie się oocytom pod mikroskopem z systemem Oosight może mieć realny wpływ na sukces in vitro.

System Oosight jest zalecany szczególnie w przypadku par zakwalifikowanych do procedur ICSI/IMSI oraz przy selekcji oocytów do procedury witryfikacji.

Źródła: invimed.pl / chcemybycrodzicami.pl / E-raport „Wszystko o rezerwie jajnikowej”

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu In Vitro Online. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego.

Wiek, styl życia, masa ciała – co jest kluczowe dla płodności? Okiem ekspertki

the fertility partership zadbaj o swoją płodność
for. 123rf.com

Styl życia, wiek, wiedza – każdy z tych elementów jest niezwykle istotny w czasie starań o dziecko. O czym konkretnie należy pamiętać? Co wesprze zdrowie reprodukcyjne, a co mu zaszkodzi? Mówi o tym w rozmowie z nami – a także w kampanii „Zadbaj o swoją płodność” – dr Marta Sikora-Polaczek, Dyrektor Laboratoriów IVF The Fertility Partnership Polska.

Zapisz się do newslettera

Czy ma Pani poczucie, że świadomość wagi zdrowia reprodukcyjnego w naszym społeczeństwie rośnie, czy raczej spada?

Dr Marta Sikora-Polaczek: Wydawałoby się, że skoro rośnie ogólna świadomość dotyczącą zdrowego trybu życia, tak samo będzie ze świadomością zdrowia reprodukcyjnego. Z jednej strony rzeczywiście tak jest – prowadząc aktywny tryb życia, jedząc zdrowo i ograniczając używki dbamy jednocześnie o nasze zdrowie reprodukcyjne. Z drugiej jednak strony ten tok myślenia może być ryzykowny. Bardzo często spotykamy się z parami, którym pozornie udaje się zatrzymać zegar biologiczny, ponieważ pomimo bycia sporo po 30-stce są zdrowi, aktywni i z poczuciem, że na rodzicielstwo zostało mnóstwo czasu. Niestety, tak nie jest. Niezależnie od tego, jak świetnie się czujemy i wyglądamy, komórki jajowe się starzeją, a do tego obniża się zarówno „wydajność” jajników, jak i jakość genetyczna komórek. Tym samym szansa na zajście w ciążę i urodzenie zdrowego dziecka z każdym rokiem dramatycznie spada.

Czy w takim razie, oprócz zdrowego stylu życia, jesteśmy w stanie jakkolwiek zadbać o nasze zdrowie reprodukcyjne lub przynajmniej dowiedzieć się, jakie mamy szanse na zostanie rodzicami?

W każdej chwili możemy wykonać proste badania, pozwalające nam wstępnie oszacować potencjał płodności. Badanie nasienia (seminogram) określa u mężczyzn liczbę, ruchliwość i żywotność plemników. Oznaczenie poziomu AMH u kobiet pozwala zaś określić tzw. rezerwę jajnikową – wynik takiego badania informuje, czy jajniki mają potencjał do uwalniania komórek jajowych. Co istotne, poziom AMH znacznie spada z wiekiem. Uważa się, że u kobiet 35-letnich pozostaje średnio jedynie 5% rezerwy jajnikowej. Jednocześnie wartości AMH są bardzo różne dla poszczególnych osób.

Dla wszystkich kobiet czas jest nieubłagany także w kontekście genetycznej jakości komórek jajowych. Wiemy, że procent prawidłowych chromosomowo żeńskich gamet gwałtownie spada po 30. roku życia, a u kobiet po 40. roku życia szanse na to, że dana komórka jajowa jest prawidłowa są niższe niż 20%. Tak więc – niestety – pomimo generalnego postępu w rozwoju medycyny, w przypadku medycyny rozrodu najistotniejszą kwestią wciąż pozostaje wiek. Główną radą dla osób chcących mieć biologicznie własne potomstwo jest więc ostrożność w odwlekaniu decyzji o rodzicielstwie lub rozważenie zabezpieczenia płodności na przyszłość poprzez zamrożenie komórek jajowych.

Zobacz też: Ciąża na życzenie? To nie zawsze tak działa!

The Fertility Partnership Polska Zadbaj o swoją płodność
fot. materiały prasowe

Niezależnie jednak od wieku, dla niektórych par jedyną szansą na rodzicielstwo będzie leczenie z wykorzystaniem zapłodnienia in vitro. Na którym etapie tego typu leczenia niezbędny jest embriolog?

Embriolog to specjalista, który wkracza właśnie na etapie zapłodnienia pozaustrojowego. Nie mamy kontaktu z parą w trakcie diagnostyki lub wcześniejszych etapów leczenia, za to cały proces zapłodnienia pozaustrojowego – od pobrania komórek do podania lub/i zamrożenia zarodka – przebiega w laboratorium embriologicznym. Specyfiką tego zawodu jest to, że przeprowadzając zapłodnienie, a następnie godzina po godzinie obserwując rozwój zarodkowy (znaczna część laboratoriów jest wyposażona w systemy time-lapse, umożliwiające ciągły podgląd rozwoju zarodkowego), zdecydowanie więcej czasu spędzamy z samymi komórkami i zarodkami niż z leczącą się parą. Staramy się jednak mieć jak największy kontakt z pacjentami: na bieżąco informujemy, co dzieje się w laboratorium, zachęcamy do zadawania pytań oraz do uczestnictwa w warsztatach informacyjnych przed rozpoczęciem leczenia. Obie nasze kliniki z The Fertility Partnership Polska oferują takie cykliczne, kompleksowe webinary dla chętnych par.

Nawiązując zatem do grupy The Fertility Partnership (TFP) – czy fakt, że CM Macierzyństwo i Vitrolive ze Szczecina są jej członkami daje osobom, które starają się o dziecko z pomocą tych właśnie placówek, dodatkowe powody do zaufania?

Zgodnie z obowiązującą w Polsce ustawą o leczeniu niepłodności wszystkie ośrodki medycznie wspomaganej prokreacji muszą pracować bezpiecznie. Wydaje się również, że skuteczność leczenia, dzięki obowiązującym wytycznym i rekomendacjom, nie różni się drastycznie pomiędzy ośrodkami. Jednakże przynależność do międzynarodowej grupy The Fertility Partnership to – przynajmniej z punktu widzenia embriologa – niezwykle istotna sposobność na czerpanie z wiedzy i doświadczeń ogromnej rzeszy specjalistów. Dostęp do szkoleń i bezpośredni kontakt ze światowej klasy ekspertami jest nie do przecenienia i wpływa na efektywność leczenia. To także wyjątkowa standaryzacja i kontrola jakości laboratoriów, co z pewnością doceniłabym jako pacjentka.

Wracając jeszcze do stylu życia – czy w samym leczeniu in vitro ma on równie duże znaczenie, co w staraniach naturalnych? Zdarza się bowiem spotykać z myślą, że: „In vitro wszystko załatwi” – zdaje się, że jest to spore uproszczenie…

To zdecydowanie niewłaściwy sposób rozumowania. Rzeczywiście, zapłodnienie pozaustrojowe jest jedynym ratunkiem dla osób, u których z różnych względów nie może dojść do zapłodnienia w sposób naturalny (np. niedrożne jajowody, skrajnie obniżone parametry nasienia). Ogromnie też zwiększa szanse na zajście w ciąże par z ograniczoną płodnością. Jednakże efektywność zapłodnienia pozaustrojowego jest w dużym stopniu determinowana przez jakość komórek jajowych i plemników, z których powstaje zarodek. Opublikowanych jest szereg rozległych doniesień naukowych mówiących o negatywnym wpływie np. otyłości oraz palenia papierosów na skuteczność zapłodnienia pozaustrojowego. Prowadząc zdrowy tryb życia dbamy o wszystkie komórki naszego organizmu, a zatem także o komórki rozrodcze – nie zapominajmy o tym. Bardziej szczegółowo opowiadamy o tym w ramach naszej kampanii „Zadbaj o swoją płodność” z The Fertility Partnership Polska. Czasami bowiem wydaje się, że niektóre wskazówki są oczywistością, ale tak naprawdę zaskakująco mało nacisku kładziemy na proste zasady dotyczące naszych zachowań, a mocno koncentrujemy się na powodzeniu interwencji medycznej. Warto mieć wzgląd na wszystkie te elementy.

Rozmowa prowadzona w ramach popularyzacji inicjatywy edukacyjnej podjętej przez grupę The Fertility Partnership Polska – kampanii „Zadbaj o swoją płodność”.

Zobacz też: PŁODNOŚĆ w kilku krokach

Ekspert

dr Marta Sikora-Polaczek

Dyrektor Laboratoriów IVF The Fertility Partnership Polska, embriolog kliniczny z certyfikatami ESHRE oraz PTMRiE, na co dzień związana z kliniką CM Macierzyństwo w Krakowie.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Redaktorka prowadząca e-magazyn "Chcemy Być Rodzicami" oraz portal o tej samej nazwie. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Kiedy czas na in vitro?

in vitro Klinika Bocian
fot. 123rf.com

Z niepłodnością zmaga się w Polsce nawet co piąta para w wieku reprodukcyjnym. Istnieją różne sposoby leczenia zaburzeń płodności, jak chociażby terapie farmakologiczne, zabiegowe, jednak w przypadku niektórych osób szanse na uzyskanie ciąży daje dopiero zapłodnienie pozaustrojowe czyli tzw. in vitro. Zanim jednak zapadnie decyzja o zastosowaniu metod wspomaganego rozrodu para powinna zostać dokładnie zdiagnozowana. Problemy zdrowotne mogą bowiem wystąpić zarówno po stronie kobiet, jak i mężczyzn. Dr Arkadiusz Adamczyk z Kliniki Bocian w Katowicach wyjaśnia, jakie główne czynniki kobiece i męskie są wskazaniem do in vitro.

Zapisz się do newslettera

Zapłodnienie pozaustrojowe nie jest metodą, którą od razu stosuje się u pacjentów zmagających się z niepłodnością. Lekarze zazwyczaj starają się w pierwszej kolejności pomóc parom stosując terapię farmakologiczną, zabiegi, histeroskopię, laparoskopię, czy też inseminację. Jeżeli jednak te metody nie przynoszą skutku lub z góry wiadomo, że nie są w stanie zlikwidować problemu, wówczas do rozważenia pozostaje in vitro.

W przypadku kobiet to zaburzenia związane z drożnością i funkcjonowaniem jajowodów, a nawet ich brakiem, są jednym z najczęstszych wskazań do zapłodnienia pozaustrojowego. Problemy w tym obszarze spowodowane są zazwyczaj nieleczonymi stanami zapalnymi, operacjami, ciążami pozamacicznymi, chorobami przenoszonymi drogą płciową. W niektórych przypadkach drożność narządu udaje się przywrócić na przykład za pomocą laparoskopii operacyjnej, ale zazwyczaj jajowody tracą swoją funkcjonalność.

W przypadku niedrożnych jajowodów plemnik nie może przedostać się do komórki jajowej. Natomiast gdy zaburzona jest funkcjonalność jajowodów to nie uzyskamy ciąży mimo prawidłowej drożności jajowodów. Gdyby nawet doszło do zapłodnienia w takim jajowodzie to zarodek nie będzie miał odpowiednich warunków do rozwoju i do tego, by został bezpiecznie przetransportowany do jamy macicy. Zastosowanie procedury in vitro pozwala ominąć ten etap zapłodnienia, bowiem nie dość, że mamy pewność, że plemnik „spotka się” z komórką jajową, to dodatkowo w trakcie transferu zarodek jest już bezpośrednio przenoszony do macicy wyjaśnia dr Arkadiusz Adamczyk z Kliniki Bocian w Katowicach.

Zobacz też: Jak czasowe zaprzestanie leczenia niepłodności spowodowane pandemią COVID-19 wpłynęło na psychikę kobiet? Najnowsze badania!

Nie tylko jajowody są ważne w układzie rozrodczym kobiety, ale również jajniki. Ich nieprawidłowe działanie może bardzo utrudniać, a czasem wręcz uniemożliwiać, naturalne poczęcie dziecka. Przyczynia się do tego wiele chorób, jak chociażby zespół policystycznych jajników PCOS, torbiele, a także POF – przedwczesne wygasanie czynności jajników. Co więcej, część kobiet jest kwalifikowanych do procedury in vitro, gdyż doświadcza poważnych problemów z przebiegiem owulacji, jak i zaburzeniami hormonalnymi wpływającymi na cykl miesiączkowy. Propozycja skorzystania z in vitro pojawia się zazwyczaj wtedy, gdy inne metody leczenia takich zaburzeń zawodzą.

Rozpatrując kobiece czynniki warto również wspomnieć o endometriozie, czyli chorobie powodującej rozprzestrzenianie się komórek endometrialnych po innych narządach organizmu. Mogą one powodować nie tylko silny ból, ale także rozwój zrostów i guzków, zwłaszcza na jajnikach i jajowodach oraz w całej jamie brzusznej, a przez to upośledzać ich funkcjonowanie. Łagodna postać endometriozy, dzięki wdrożenia odpowiedniego leczenia, z reguły pozwala uzyskać ciążę w sposób naturalny, lecz w przypadku długotrwałych niepowodzeń lub dużego stopnia zaawansowania choroby, jedyną opcją dla pary pozostaje zapłodnienie pozaustrojowe.

– Problemy z płodnością to nie tylko kwestia zdrowia prokreacyjnego kobiet. Wiele decyzji o in vitro podejmowanych jest ze względu na słabe parametry nasienia mężczyzny, zarówno jeżeli chodzi o liczebność plemników, ich ruchliwość, jak i ich jakość – dodaje dr Adamczyk z Kliniki Bocian w Katowicach.

Ekstremalnie złe wyniki nasienia w zakresie liczebności plemników, ich budowy, żywotności, czy też ruchliwości, jak również brak plemników w ejakulacie, przy ich obecności w jądrach lub najądrzach, są bezpośrednim wskazaniem do zastosowania zapłodnienia pozaustrojowego. W procedurze IVF plemniki są dokładnie selekcjonowane pod mikroskopem, a za pomocą ICSI bezpośrednio umieszczane w komórce jajowej. Dzięki temu nawet jeżeli pacjent ma bardzo słabe nasienie może mieć szanse na uzyskanie ciąży z partnerką.

– Mówiąc o wskazaniach do in vitro nie można również zapomnieć o grupie pacjentów, którym choroba i leczenie onkologiczne odebrały możliwość naturalnego poczęcia dziecka. Stosowanie radio- i chemioterapii do leczenia nowotworów może niestety pogorszyć jakość nasienia, a nawet uczynić mężczyznę całkowicie bezpłodnym. Z kolei u kobiet może doprowadzić do zniszczenia komórek jajowych, co może wywołać przedwczesną menopauzę  w wyniku radykalnego zmniejszenia rezerwy jajnikowej – zaznacza dr Arkadiusz Adamczyk z Kliniki Bocian w Katowicach.

W chwili zdiagnozowania nowotworu niewielu chorych myśli o posiadaniu w przyszłości dzieci, jednak niekiedy zamrożenie gamet jeszcze przed rozpoczęciem leczenia okazuje się jedyną szansą na ciążę już po wyleczeniu.

Kolejnym wskazaniem do zapłodnienia pozaustrojowego mogą być również genetyczne zaburzenia wpływające na płodność kobiet i mężczyzn. Obok translokacji, zaburzeń chromosomów płciowych oraz zmian ilościowych mamy wszelkiego rodzaju mutacje, które nie tylko utrudniają zajście w ciążę, ale uniemożliwiają jej donoszenie. Wprawdzie medycyna nie jest w stanie leczyć źródła genetycznych problemów, ale za jej pomocą można pomóc parom, zmniejszając chociażby ryzyko przeniesienia chorób genetycznych na potomstwo. W tym celu wykorzystywana jest diagnostyka preimplantacyjna stosowana czasami łącznie z in vitro, dzięki której można wybrać zarodki nieobarczone wadą genetyczną.

Niekiedy jednak nawet najdokładniejsze badania nie pozwalają lekarzowi rozpoznać konkretnej przyczyny niepowodzeń pary w jej staraniach o dziecko. Takie przypadki określa się mianem niepłodności idiopatycznej lub niepłodności niewiadomego pochodzenia. Jeżeli pacjenci bez efektu stosowali już inne, mniej zaawansowane metody leczenia, kolejnym krokiem może być właśnie podejście do in vitro. Istnieją bariery, których medycyna jeszcze nie jest w stanie zidentyfikować, a zapłodnienie pozaustrojowe może pomóc w ich pokonaniu.

Zobacz też: Ciąża na życzenie? To nie zawsze tak działa!

klinika bocian

Arkadiusz Adamczyk klinika bocian

Ekspert

Dr Arkadiusz Adamczyk

Ginekolog-położnik z powodzeniem zajmujący się diagnostyką i leczeniem niepłodności oraz prowadzeniem ciąż. Ukończył Śląski Uniwersytet Medyczny, a doświadczenie zawodowe zdobywał w Szpitalu Zakonu Bonifraterów w Katowicach. Swoje kwalifikacje nieustannie podwyższa, uczestnicząc w kursach i warsztatach specjalistycznych m.in. z zakresu ultrasonografii, zaburzeń jajeczkowania, andrologii i embriologii.

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Witryfikacja oocytów i zarodków – dlaczego niektóre z nich nie przeżywają?

Witryfikacja oocytów i zarodków
fot. 123rf.com

Witryfikacja oocytów (komórek jajowych) i zarodków to jeden z tematów, który w kontekście leczenia in vitro budzi najwięcej pytań. Co warto wiedzieć o tym procesie? Czy komórki tracą na wartości po witryfikacji? Dlaczego niektóre zarodki nie przeżywają etapu ogrzewania? Wątpliwości rozwiewa embriolog, mgr inż. Sebastian Dąbrowski z Kliniki Leczenia Niepłodności InviMed w Warszawie. 

Zapisz się do newslettera

Specjalistą, który zajmuje się witryfikacją oocytów i zarodków, jest embriolog. To właśnie w jego ręce „oddaje się” pobrane komórki – to on dba o odpowiednie ich przechowywanie, a także witryfikację i ogrzewanie. Skupiając się na dwóch ostatnich kwestiach, mówimy o czysto chemiczno-fizycznych procesach. Mają one na celu zabezpieczenie funkcji życiowych komórek rozrodczych lub zarodków na konkretnym etapie.

Obecnie w tym celu wykorzystuje się przede wszystkim metodę witryfikacji, która pozwala na błyskawiczne obniżenia temperatury, wiążące się z „zeszkleniem” materiału (komórki lub zarodki znajdują się w roztworze krioprotektantu, którego temperatura jest natychmiast sprowadzana do -196˚C, czyli temperatury ciekłego azotu).

Dlaczego niektóre komórki i zarodki nie przeżywają etapu ogrzewania?

„Skuteczność witryfikacji i ogrzewania oocytów i zarodków sięga powyżej 99 proc. Oczywiście, czasami zdarza się, że one nie przeżywają tych procesów, lecz są to bardzo sporadyczne przypadki i prawdopodobnie wiążą się wtedy z jakimś rodzajem nieustalonego uszkodzenia komórki jajowej i komórek zarodkowych lub z ich osobniczą właściwością biologiczną.

Zobacz też: W InviMed są jeszcze wolne miejsca w samorządowych programach dofinansowania in vitro

Z czym jeszcze może być związany fakt, że niektóre komórki lub zarodki nie przeżywają ogrzewania?

Istotna jest w tym kontekście gospodarka wodna komórek jajowych i zarodka.

„Początkowym etapem procesu zamrażania jest wyciągnięcie całej wody z komórek i zarodka – z tego względu, że woda przy obniżeniu temperatury tworzy kryształy lodu. Chodzi o to, żeby ominąć etap formowania się wspomnianych kryształów lodu. Jeśli jednak występują jakiekolwiek zaburzenia osmotyczne w komórkach jajowych lub zarodku, np. woda nie może z nich wypłynąć, wtedy może dochodzić do uszkodzeń komórki jajowej lub komórek zarodka podczas witryfikacji. W efekcie nie przeżywają one procesu ogrzewania. Powtórzę jednak: są to marginalne przypadki” – dodaje ekspert.

Warto zaznaczyć, że nowoczesna metoda witryfikacji pozwala zmniejszać ryzyko powstawania kryształków lodu. Pomagają w tym wspomniane już krioprotektanty, czyli związki chemiczne, chroniące materiał biologiczny podczas witryfikacji, a należą do nich m.in. glikol etylenowy (EG), dimetylosulfotlenek (DMSO), sacharoza.

Czy zarodki i komórki po witryfikacji tracą na wartości?

„Zarodki po witryfikacji nie tracą na wartości, po prostu ich rozwój zostaje zatrzymany w momencie, w którym zostały zwitryfikowane. Natomiast – mówiąc o oocytach – należy pamiętać, że im więcej komórek jajowych zostało uzyskanych w stymulacji, tym większe prawdopodobieństwo, że mogą być słabszej jakości. Biorąc to pod uwagę, możemy wnioskować, że jakość komórek jajowych nie zależy tylko od tego, czy były prawidłowo witryfikowane, ale często kluczowym aspektem jest to, jak przebiegała sama stymulacja hormonalna. Po pierwszej stymulacji, możemy sprawdzić, jak pacjentka odpowiadała na hormony, co pozwala przy kolejnej dobrać inną, bardziej optymalną dawkę leków” – wyjaśnia embriolog z warszawskiej Kliniki Invimed.

Co również podkreślają specjaliści, skuteczność leczenia in vitro z wykorzystaniem zarodków świeżych oraz tych, które były poddane witryfikacji, jest porównywalna.

Więcej o pracy embriologa, w tym także o witryfikacji i ogrzewaniu komórek jajowych oraz zarodków dowiesz się z nagrania:

invimed

Zobacz też: Kliniki InviMed są już otwarte! Co musisz wiedzieć o ich pracy w okresie zagrożenia koronawirusem?

Ekspert

Sebastian Dąbrowski

Embriolog.

10.2013 r. - obecnie: InviMed Europejskie Centrum Macierzyństwa w Warszawie, technik laboratoryjny.
01.2013 r. - 03.2013 r.: Praktyki zawodowe w Instytucie Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN w Jastrzębcu - Zakład biologii molekularnej.
08.2011 r. - 09.2011 r.: Praktyki zawodowe w Centrum Onkologii – Instytut Marii Skłodowskiej-Curie, Zakład inżynierii komórkowej.
2011 r. - 2013 r.: Udział w realizacji projektu badawczego: The influence of bovine oviductal epithelial cells on in vitro development of cattle embryos in elevated temperature.
2011 r. - 2012 r.: Udział w realizacji projektu badawczego: Evaluation of cattle embryos development co-cultured with bovine oviductal epithelial cells in elevated temperature.

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Ciąża na życzenie? To nie zawsze tak działa!

Zadbaj o swoją płodność - wywiad prof. Rafał Kurzawa
fot. 123rf.com

Jak podejść do starań o dziecko? Kiedy powinna zapalić się nam czerwona lampka? O jakich elementach codzienności często zapominamy, a mogą okazać się kluczowe dla płodności? Wyjaśnia w rozmowie z nami prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa – Dyrektor Medyczny The Fertility Partnership Polska – sieci klinik leczenia niepłodności, która w ostatnim czasie zainicjowała kampanię „Zadbaj o swoją płodność”.

Zapisz się do newslettera

Katarzyna Miłkowska: Mam wrażenie, że osoby, które nie zagłębiają się szczególnie w temat lub dopiero rozpoczynają starania o dziecko, mają przekonanie, że jest to bardzo prosta sprawa – czy rzeczywiście tak jest?

prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa: Nie, zdecydowanie nie jest to prostą sprawą. Wskaźnik płodności u ludzi, którzy znajdują się biologicznie w momencie swojej najwyższej płodności (tj. są młodzi, zdrowi, nie mają obciążeń zdrowotnych i regularnie ze sobą współżyją) mówi, że w każdym miesiącu szanse na zajście w ciążę wahają się między 15 a 20 proc. Z tego też w pewnym sensie wynika definicja niepłodności: mówimy o niej wtedy, kiedy nie ma ciąży po roku regularnego współżycia. Owszem, rok jest tu okresem umownym, ale niewątpliwie podkreśla to fakt, że w ciążę nie zachodzi się życzeniowo. Owszem, część par ma to szczęście, że już w pierwszym lub drugim kobiecym cyklu udaje się odnieść sukces, lecz u znacznej większości musi minąć trochę czasu zanim partnerzy doczekają się pozytywnego testu ciążowego. Taka jest natura człowieka.

Czy zatem czerwona lampka powinna zapalić się nam właśnie po wspomnianym roku starań, czy może są sygnały, które już wcześniej powinny zwrócić nas w kierunku lekarzy?

Jeśli kobieta, która stara się o ciążę, podejrzewa, że coś może być nie tak, niezależnie od tego, jak długo trwają owe starania, czerwona lampka powinna się już palić. Wcale nie musi być tak, że dopiero po roku starań należy się zacząć zastanawiać, co się dzieje. W mojej opinii warto podejść do tego tematu świadomie, już w samym momencie podjęcia decyzji o ciąży.

Co to właściwie oznacza?

Zarówno kobieta, jak i mężczyzna, powinni zastanowić się nad tym, czy w ich życiu nie wydarzyło się coś, co mogłoby ograniczyć ich płodność. Mowa przede wszystkim o ogólnym stanie zdrowia, ponieważ do zmniejszenia płodności mogą przyczyniać się problemy medyczne bardzo różnego rodzaju. Określenie „ogólny stan zdrowia” jest pojemne, wiem, ale naprawdę należy spojrzeć na siebie z szerokiej perspektywy, przy czym – owszem – kluczowe będą konkretne sytuacje medyczne z przeszłości, które bezpośrednio wiązały się z obszarem zdrowia reprodukcyjnego. Są to m.in. przebyte stany zapalne narządów rodnych kobiety, zwłaszcza zapalenie przydatków, czy też różnego rodzaju leczenie operacyjne, nawet wycięcie wyrostka robaczkowego, co także może ograniczyć kobiecą płodność, bo po tego typu zabiegu mogą pojawić się w jamie brzusznej zrosty.

Oczywiście należy również zwrócić uwagę na elementy związane z codziennym funkcjonowaniem. W stan ostrzegawczy winny wprowadzać kobietę takie objawy jak: bardzo bolesne miesiączki lub bóle występujące podczas współżycia, które mogą sugerować endometriozę. Istotny, chociaż w zasadzie od tego w ogóle powinniśmy zacząć, jest przebieg cyklu miesiączkowego. Kobieta musi odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy moje cykle są regularne?”. Jeśli nie, wiąże się to ze sporym ryzykiem występowania cykli bez jajeczkowania.

Zobacz też: PŁODNOŚĆ w kilku krokach

Co więcej, w ramach codziennego funkcjonowania niewątpliwie mieści się też pojęcie: „zdrowy styl życia”. Jeśli para pragnie zajść w ciążę, musi mieć świadomość, że palenie papierosów, znacząca nadwaga i otyłość, zła dieta oraz brak umiarkowanej aktywności fizycznej obniżają prawdopodobieństwo sukcesu. Zmniejsza je także brak regularnego współżycia, którego optimum oznacza kochanie się 2-3 razy w tygodniu, nie koncentrując się przy tym tylko na dniu owulacji. To właśnie takie podejście wiąże się z największymi szansami na zajście w ciążę, a wynika to z faktu, że w drogach rodnych kobiety ruchliwe plemniki będą obecne zawsze. Będą miały tym samym szansę na zapłodnienie komórki jajowej niezależnie od tego, kiedy konkretnie dojdzie do jajeczkowania. Mówimy o tym w ramach naszej kampanii edukacyjnej „Zadbaj o swoją płodność”, która ma na celu uwrażliwiać społeczeństwo właśnie na czynniki i sytuacje, które mają faktyczny wpływ na naszą płodność i zdrowie reprodukcyjne.

Warto zrobić sobie autoanalizę już na samym początku drogi do rodzicielstwa, a nie czekać rok, po upływie którego zastanawiać się, dlaczego jeszcze nam się nie udało. Cóż, jeżeli kobieta zmaga się z otyłością, pali papierosy i nie współżyje regularnie – nawet jeśli przy tym jest w rozumieniu medycznym zdrowa, a jej cykle są owulacyjne – sam praktykowany przez nią styl życia zmniejszy jej szanse na poczęcie dziecka niemalże do zera. Zmiany w tym zakresie powinny się zatem pojawić od razu, a nie dopiero po kilku czy kilkunastu miesiącach spontanicznych prób i niepowodzeń.

A czy z perspektywy Pana gabinetu tego typu przypadki – gdzie rzeczywiście styl życia jest kluczowy – są częste?

Myślę, że wiele w tym kontekście ogranicza fakt, że większość lekarzy oraz pacjentów zafiksowanych jest na problemie medycznym. Często umykają nam sprawy, które wydają się być błahe, a tak naprawdę odgrywają ogromną rolę. Z tego też względu optymalizacja stylu życia dotyczy praktycznie każdej pary, która zgłasza się do poradni leczenia niepłodności. Nie przesadzam – każdej. Dlatego ze szczerego serca polecam prześledzenie 10 porad, których udzielają specjaliści The Fertility Partnership Polska w ramach naszej kampanii.

Domyślam się jednak, że inaczej do tego wszystkie powinny podejść pary mające 20, 30 lub 40-kilka lat?

To jest bardzo słuszna uwaga – oczywiście. Im kobieta jest starsza, tym krócej powinna starać się o ciążę zanim zgłosi się do specjalisty ds. płodności. Nie jest to zapisane w rekomendacjach, ale na podstawie swojego doświadczenia uważam, że jeśli decyzję o swoim pierwszym dziecku podejmuje kobieta 38-letnia, powinna zgłosić się do specjalisty w zakresie leczenia niepłodności już na samym początku.

Od razu wiąże Pan to z jakimś problemem?

Zacznijmy może od tego, że tego typu wizyta pomoże ocenić, czy w danym przypadku występują przesłanki wskazujące na ryzyko zmniejszonej płodności. Newralgicznym czynnikiem, poza tymi, które wymieniłem wcześniej, jest tzw. rezerwa jajnikowa. Trzeba sprawdzić, czy jest ona wystarczająca, by kobieta miała czas na naturalne starania.

Czyli rozumiem, że badanie AMH jest jednym z pierwszych, które byłyby wskazane?

Przyznaję, jestem zwolennikiem przeprowadzania badań AMH, co nawet znajduje odzwierciedlenie w konstrukcji kampanii „Zadbaj o swoją płodność”, gdzie pule takich badań przekazujemy chętnym paniom za darmo. Owszem, są w zakresie proponowania badania AMH kobietom różnego rodzaju dyskusje, ponieważ jest ono względnie drogie – kosztuje ponad 100 zł. Niektórzy uważają, że w związku z tym nie powinno być badaniem przesiewowym, ale w moim odczuciu jest ono często bardzo zasadne. Oznaczenie stężenia AMH może być potrzebne chociażby po to, by uspokoić pacjentkę w kwestii pewnej linii czasowej, jaką ma przed sobą. Poza tym, wśród młodych kobiet często znajduje się też te, które mają nieadekwatnie niskie wartości AMH w stosunku do wieku. Uważam, że dla dobra tych pacjentek trzeba przyspieszyć świadomy proces diagnostyczno-terapeutyczny.

A co z czynnikami psychologicznymi – czy one także mogą wpływać na płodność?

Są niezmiernie ważne. Powiedziałbym, że wręcz fundamentalne, ponieważ z perspektywy psychosomatycznej niejako warunkują płodność. Jeśli dana kobieta żyje w permanentnym stresie, może występować u niej somatyzacja objawów, w tym np. zaburzenia miesiączkowania i cykle bezowulacyjne. Nie ma zatem wątpliwości, że istotnie może się to odbić na powodzeniu w staraniach o dziecko. Do planów rodzicielskich trzeba podejść wieloaspektowo, ponieważ to właśnie takie spojrzenie daje największe szanse na spełnienie marzeń o dziecku.

Zobacz też: Jak czasowe zaprzestanie leczenia niepłodności spowodowane pandemią COVID-19 wpłynęło na psychikę kobiet? Najnowsze badania!

Zadbaj o swoją płodność - wywiad prof. Rafał Kurzawa

 

Ekspert

Prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa

Ginekolog położnik, specjalista endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, a także specjalista embriologii klinicznej, który w ostatnim czasie objął stanowisko Prezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii. Jest Dyrektorem Medycznym The Fertility Partnership Polska i każdego dnia pomaga parom pokonywać trudności na drodze do rodzicielstwa.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Redaktorka prowadząca e-magazyn "Chcemy Być Rodzicami" oraz portal o tej samej nazwie. Współautorka książki "Kobiety bez diety".