Przejdź do treści

Program dofinansowania in vitro na Mazowszu zaakceptowany. Znamy opinię Rady Przejrzystości AOTMiT

Program dofinansowania in vitro na Mazowszu zaakceptowany
fot.123rf

17 czerwca na posiedzeniu Rady Przejrzystości Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji ważyły się losy programu polityki zdrowotnej leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców województwa mazowieckiego. Program ruszy – informuje nas  AOTMiT.

Zapisz się do newslettera

“Warunkowo pozytywnie”

Rada Przejrzystości zaopiniowała projekt programu polityki zdrowotnej leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców województwa mazowieckiego “warunkowo pozytywnie”. Podobnie – “warunkowo pozytywnie” – projekt zaopiniował Prezes AOTMiT. Obie opinie zostały już przekazane do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego, gdzie projekt będzie dalej procedowany. To Urząd ogłosi konkurs na wykonawców programu i wyłoni zwycięzców.

Realizator programu zostanie wybrany na podstawie konkursu ofert, co jest zgodne z zapisami ustawowymi.  W ramach projektu zaplanowano akcję informacyjną. Informacje o programie zamieszczone będą w mediach społecznościowych oraz na stronie internetowej Samorządu Województwa Mazowieckiego oraz po wyłonieniu realizatorów na ich stronach internetowych – czytamy w opinii Prezesa AOTMiT. Kiedy? W najbliższym czasie, konkretnej daty nie udało nam się ustalić.

Zobacz też: Jak działają banki nasienia? Zobacz, kto może zostać dawcą

Warunki, które określone zostały w opinii Prezesa AOTMiT zobowiązują do uzupełnienia projektu w zakresie następujących kwestii (na podstawie opinii AOTMiT):

  • monitorowanie i ewaluacja programu:

Doprecyzowanie mierników realizacji głównego celu projektu (podano tylko mierniki celów szczegółowych).

“Należy podkreślić, że ewaluacja programu powinna opierać się na porównaniu stanu sprzed wprowadzenia działań w ramach programu, a stanem po jego zakończeniu, z wykorzystaniem co najmniej zdefiniowanych wcześniej mierników efektywności, odpowiadających celom programu. Dopiero uzyskana zmiana w zakresie tych wartości i jej wielkość, stanowi o wadze uzyskanego efektu programu”

  • metody:

“W treści projektu nie sprecyzowano, czy zabieg zapłodnienia pozaustrojowego będzie realizowany z wykorzystaniem wyłącznie własnych gamet pary, czy też z możliwością pobrania ich od anonimowego dawcy. To wymaga uszczegółowienia”.   

  • interwencja mająca na celu zachowanie płodności:

“Wskazanie, że przed wprowadzeniem toksycznej terapii (np. chemioterapii lub radioterapii u uwzględnionych w projekcie par, które chcą zachować płodność przed podjęciem leczenia onkologicznego) istnieje także możliwość zastosowania opcjonalnej metody – zamrażania komórek jajowych (witryfikacja komórek jajowych), która eliminuje problem etyczny związany z kriokonserwacją zarodków”.

  • populacja:

“Analizując kryterium wiekowe przy kwalifikacji do zapłodnienia in vitro należy wskazać, że większość krajów UE wprowadziła granice wieku do korzystania z procedury in vitro. Najczęściej jest to wiek kobiet między 40 a 45 r. ż. Warto również podkreślić, że obowiązująca w Polsce ustawa o leczeniu niepłodności nie określa górnej granicy wieku kobiety, u której planuje się przeprowadzenie ww. zabiegu”.

Zobacz też: 53% Polek i Polaków jest za liberalizacją prawa związanego z aborcją – donosi OKO.press

Dofinansowanie przewidziane w projekcie

 Całkowity budżet przeznaczony na realizację programu wynosi 6 660 000 zł, zaś planowany okres jego realizacji to lata 2019-2022. W przedstawionym projekcie wskazano, iż z programu będzie mogło skorzystać około 3 715 par rocznie. Program zakłada możliwość dofinansowania do maksymalnie trzech procedur zapłodnienia pozaustrojowego, w wysokości 80%,  do kwoty 6 000 zł – informuje Aneta Płusa z Działu Analiz i Strategii Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Zgodnie z opinią Rady, ze względu na niekorzystne tendencje demograficzne, programy leczenia niepłodności powinny być w kraju prowadzone i finansowane. Zdaniem Rady Przejrzystości, finansowanie zapobiegnie dyskryminacji par gorzej sytuowanych.

Rada powołuje się na opinię ekspertów, według których zapłodnienie pozaustrojowe jest metodą o udowodnionej skuteczności. Eksperci zwracają uwagę na fakt, że w wielu sytuacjach klinicznych nie ma alternatywy terapeutycznej dla in vitro.

Opinia Rady Przejrzystości AOTMiT nr 165/2019 „Program polityki zdrowotnej leczenia
niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla
mieszkańców województwa mazowieckiego”

Zobacz też: Dofinansowanie in vitro w Lublinie? Petycja trafiła do Ratusza

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Skutki uboczne in vitro – co może się dziać i jak sobie z tym radzić?

Proces in vitro może wiązać się z wieloma objawami - jakimi i jak sobie z nimi radzić?

Przebieg cyklu in vitro może być bardzo nieprzewidywalny. Ciało każdej kobiety może zareagować zupełnie inaczej na zachodzące w nim zmiany oraz przyjmowane w tym czasie leki. Niewątpliwie jednak warto przygotować się na możliwość wystąpienia niepożądanych objawów – jakich i jak sobie z nimi radzić?

Zapisz się do newslettera

1. Krwawienia lub plamienia

W czasie przechodzenia przez proces in vitro mogą pojawić się plamienia, np. plamienie implementacyjne. Występuje ono w momencie zagnieżdżania się zarodka w błonie śluzowej macicy. Może przypominać delikatne krwawienie, jakiego kobiety doświadczają podczas miesiączki.

Jeśli jednak pojawi się u ciebie obfite krwawienie, koniecznie skontaktuj się ze swoim lekarzem. Delikatne plamienia także warto skonsultować, bowiem mogą mieć one wiele przyczyn, które najlepiej rozpozna specjalista.

Co ważne, nie stosuj w tym czasie tamponów!

2. Dolegliwości ze strony układu trawiennego

Problemem w trakcie cyklu IVF są m.in. zaparcia, za które może odpowiadać wysoki poziom progesteronu. Hormon ten jest w trakcie procesu in vitro produkowany zarówno w organizmie kobiety, jak i dodatkowo podawany w preparatach farmakologicznych. Progesteron może spowalniać perystaltykę jelit.

Co jest pomocne?

  • dieta bogata w błonnik, która opiera się przede wszystkim na owocach i warzywach
  • częstsze, ale mniejsze posiłki
  • wypijanie dużej ilości wody
  • ruch, aktywność fizyczna (w umiarkowanej formie)

Pamiętaj, aby nie stosować leków na przeczyszczenie. Wszelkie farmaceutyki skonsultuj z lekarzem. Jeśli naturalne sposoby nie pomogą, także wybierz się do specjalisty, który pomoże dobrać ci bezpieczne środki.

Zobacz też: Dieta i in vitro – jak zwiększyć swoje szanse na powodzenie?

3. Wzdęcia

One również mogą występować z powodu zwiększonej ilości progesteronu. Należy przy tym wiedzieć, iż ani wcześniej opisane zaparcia, ani wzdęcia, nie są zagrażające ciąże.

Co pomoże?

W przypadku problemów z nadmiernymi wzdęcia, warto zdecydowanie więcej pić. Jeśli masz trudność z przyjmowaniem wody, możesz wypijać ją wymiennie np. z wodą kokosową. Unikaj jednak płynów zawierających w sobie dużą ilość cukrów oraz napojów gazowanych. Nie mów w czasie jedzenia, dokładnie je przeżuwaj. Więcej się ruszaj, spaceruj, zastosuj techniki relaksacyjne oraz oddechowe.

4. Uderzenia gorąca

  • zakładaj w tym czasie przewiewne, lekkie ubrania z naturalnych materiałów
  • miej z zanadrzu wiatrak
  • nawadniaj się regularnie
  • unikaj kawy oraz ostrego jedzenia
  • stosuj techniki oddechowe
  • wykonuj lekkie ćwiczenia, np. spacery, czy też jogę relaksacyjną

5. Napięcie, lęk

Trudności na tle psychicznych są częste podczas procesu in vitro. Pojawiają się one zarówno na tle czynników emocjonalnych, czyli samego doświadczenia przedłużających się starań o dziecko i wszystkich związanych z tym aspektów niepłodności, jak i czynników bazujących na fizjologii, czyli zmianach hormonalnych.

Bardzo ważna jest wtedy troska o emocje:

  • stosuj techniki relaksacyjne, takie jak ćwiczenia oddechowe, mindfulness, joga
  • wysypiaj się
  • nie narzucaj na siebie zbyt wielu obowiązków i ogranicz ilość zadań, które masz w tym czasie do wykonania
  • weź ciepłą kąpiel lub prysznic
  • otaczaj się ludźmi, którzy wspierają cię w całym procesie
  • postaw na wsparcie psychologiczne / psychoterapeutyczne

Pomoc ze strony psychologów powinna być jednym z nieodłącznych elementów procesu in vitro, bowiem holistyczne podejście gwarantuje najlepsze rezultaty. Warto w tym wypadku, aby nie tylko był to sposób na radzenie sobie z napięciem i lękiem, które to pojawiają się już w ramach symptomów związanych z procesem IVF, ale przede wszystkim działanie prewencyjne.

Zobacz też: Jak wygląda przygotowanie do in vitro? Wyjaśnia lekarz [WIDEO]

Źródła: novum / healthline

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Wiek mężczyzny i in vitro – kiedy spada skuteczność IVF?

Męska płodność pod lupą - jaki ma wpływ na in vitro?

Wciąż bardzo często możemy spotkać się z opinią, iż płodność mężczyzny jest zagwarantowana niezależnie od wieku. Okazuje się jednak, że szanse na zostanie ojcem poprzez in vitro gwałtownie spadają po 50. roku życia – odkładanie ojcostwa może mieć więc podobne skutki, co decyzje podejmowane w tym kontekście także przez kobiety.

Zapisz się do newslettera

Męska płodność vs. wiek

Zdarza się, że mężczyźni nie widzą problemu w odłożeniu ojcostwa na później i nieraz liczą na to, iż w razie problemów in vitro stanie się dla nich skutecznym wsparciem. Niewątpliwie występuje pod tym względem duża różnica w zależności od płci. Świadomość malejącej kobiecej płodności – „tykającego zegara biologicznego” – jest powszechna. Brytyjscy naukowcy odkryli jednak, iż panowie po pięćdziesiątce mają nawet o 1/3 mniejsze szanse na poczęcie dziecka dzięki IVF, niż mężczyźni po trzydziestce. Staje się to ważnym argumentem nieograniczającym wpływ wieku tylko do zakresu kobiecych przyczyn niepłodności.

Organizm kobiety w okresie menopauzalnym zaprzestaje produkować komórki jajowe. Eksperci zauważyli, że porównywalny efekt może dawać stopniowe gromadzenie się szkodliwych mutacji w nasieniu, o czym donosi independent.co.uk. Naukowcy uważają, że należy w związku z tym zrobić więcej, aby mężczyźni zyskali wiedzę odnośnie tego, iż płodność w zaawansowanym wieku wcale nie jest gwarantowana (nawet jeśli na ten moment wszystko wydaje się być w normie).

Zespół z University College London poddał obserwacji dane pochodzące z niemal 5000 cykli in vitro. Odbyły się one w ciągu ostatnich 9 lat w Centre for Reproductive and Genetic Health w Londynie i dotyczyły 4271 mężczyzn. Wyniki analiz wykazały, iż połowa panów mających mniej niż 35 lat była w stanie zapłodnić swoje partnerki. W przedziale wiekowym 41-45 poziom ten spadł do 35,1 proc., zaś u panów mających 51 lat sukcesem zakończyło się już tylko 30,5 proc. procesów IVF.

Nie tylko in vitro

Z jednej strony wydaje się to nie być ogromnym zaskoczeniem. Pojawiały się już bowiem dane wskazujące, iż z wiekiem spada u mężczyzn szansa na naturalne zapłodnienie. Te badania są jednak jednymi z największych, które dają podobne spojrzenie na powodzenie (lub jego brak) w procesie in vitro.

Co ważne, dotyczy to także innych metod wspomagania płodności: „Szansa na zapłodnienie przy pomocy inseminacji domacicznej również jest znacząco mniejsza (odpowiednio 12,3 proc. w wieku 30 lat i 9,3 proc. w wieku 40)” – powiedział dla portalu ChcemyBycRodzicami dr Wojciech Dziadecki, specjalista ginekolog-położnik i androlog.

Należy też zauważyć, że coraz częściej wskazuje się wpływ wieku ojca nie tylko na samo zapłodnienie, ale też rozwój płodu, przebieg ciąży i zdrowie przyszłego dziecka. Wśród dzieci mających starszych ojców nieco wyższy jest chociażby wskaźniki takich zaburzeń, jak autyzm. Nie sposób więc nie zgodzić się – tak, zdecydowanie należ zwiększać świadomość w tym zakresie.

Zobacz też: Wskazania do in vitro – mężczyzna [WIDEO]

Źródło: independent.co.uk

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

In vitro na naturalnym cyklu – kiedy stymulacja hormonalna nie jest wskazana

In vitro na naturalnym cyklu
fot.AdobeStock

Program in vitro na naturalnym cyklu to rozwiązanie dla pacjentek, u których z różnych przyczyn nie można zastosować stymulacji cyklu, które źle na nią odpowiadają, a  także u tych, które ze względów światopoglądowych chcą ograniczyć liczbę zarodków.

Zapisz się do newslettera

Zobacz też: Skutki uboczne in vitro – co może się dziać i jak sobie z tym radzić?

In vitro na naturalnym cyklu – czym się różni od standardowego programu in vitro?

W czasie cyklu miesięcznego, komórka jajowa rośnie i dojrzewa w pęcherzyku jajnikowym. Kiedy hormony kobiety osiągają odpowiednie stężenie, dojrzała komórka jajowa jest uwalniana i gotowa do zapłodnienia.

Przy stymulacji cyklu blokuje się przysadkę za pomocą analogów GnRH, co zapobiega przedwczesnemu uwalnianiu oocytu. Po 14 dniach sprawdza się skuteczność blokady i jeśli była ona skuteczna podaje się gonadotropiny, które mają powodować wzrost pęcherzyków z komórkami jajowymi, co zwykle trwa około 10 kolejnych dni. Procedura stymulacji trwa minimum 24 dni.

W in vitro na naturalnym cyklu etap stymulacji jest omijany, przez co procedura trwa krócej. Wiąże się to natomiast z mniejszą ilością uzyskanych pęcherzyków (od 1 do 4-5), a przez to mniejszą liczbą dojrzałych komórek jajowych gotowych do zapłodnienia, a nawet ich brakiem.

W obu procedurach lekarz monitoruje pacjentkę poprzez badania ultrasonograficzne i badania krwi w celu kontrolowania dojrzewającej komórki jajowej. Ze względu na brak farmakologicznej kontroli nad cyklem może się zdarzyć, że pęcherzyk pęknie przed zabiegiem pobrania komórek.

Innym problemem może być pobranie niedojrzałej komórki jajowej, która jest poddana dojrzewaniu in vitro. Jest to powód mniejszej skuteczności metody w porównaniu do standardowej procedury in vitro, gdyż przy ograniczeniu komórek gotowych do zapłodnienia szanse na ciąże spadają o około 10%.

Zobacz też: Sport i in vitro – czy można ćwiczyć w trakcie procesu IVF?

Pobranie komórek i transfer

Procedura pobrania wygląda w obu przypadkach tak samo. Gotowość do zabiegu determinuje wielkość pęcherzyka oraz długością cykli pacjentki. Gdy pęcherzyk w jajniku uzyskuje odpowiednią wielkość, pacjentka otrzymuje zastrzyk, który ma powodować uwolnienie komórek jajowych.

Pacjentka w dniu punkcji powinna być na czczo. Pobranie komórek polega na nakłuciu jajników przez sklepienie pochwy pod kontrolą USG. Zabieg odbywa się w znieczuleniu ogólnym lub miejscowym i trwa około 15 minut. Następnie w laboratorium komórki poddane są próbie fertylizacji i jeśli będzie ona skuteczna wykonuje się transfer zarodka – najczęściej w drugiej dobie po zapłodnieniu.

Poziom beta-hCG oznacza się koło 12-14 doby po transferze. Za podwyższony poziom beta-hCG uznaje się wartość powyżej 30-50 mIU/ml.

Zalety i wady in vitro na naturalnym cyklu

  • Przy zastosowaniu standardowej metody ze stymulacją farmakologiczną cyklu możliwe jest rozwinięcie zespołu hiperstymulacji jajników czy objawów ubocznych takich jak wzdęcia lub zmiany nastroju.
  • Przy metodzie wykorzystującej cykl naturalny próby transferu mogą być powtarzane co cykl, co nie jest możliwe przy metodzie standardowej, w której przerwy pomiędzy próbami wynoszą 2-3 miesiące.
  • Nie ma też praktycznie ryzyka ciąży wielopłodowej, gdyż transfer dotyczy tylko jednego zarodka. Poza tym koszt każdej jednorazowej próby jest niższy przez brak stosowania leków stymulujących, które są relatywne drogie.
  • Szansa na ciążę jest mniejsza przez mniejszą liczbę komórek 
  • Istnieje ryzyko pęknięcia pęcherzyka przed pobraniem komórek jajowych. Potrzebne są kolejne próby in vitro podczas kolejnych cyklów przez co koszt całego leczenia na jedną ciąże jest średnio większy niż przy standardowym programie in vitro.

Autorka: Monika Kasperczak

Zobacz też: Brak plemników w nasieniu i co dalej?

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Transgeniczne bliźniaczki z Chin. Mutacja może wiązać się z ryzykiem przedwczesnej śmierci

Transgeniczne bliźniaczki z Chin
Badacze z Berkley stworzyli narzędzie obliczeniowe, które pozwala badać korelację między mutacją genetyczną, a długością życia – fot. Pixabay

Transgeniczne dziewczynki z Chin, u których wyeliminowano gen CCR5, stały się odporne na wirusa HIV. Okazuje się, że naukowcy mogli nieumyślnie skrócić oczekiwaną długość życia bliźniaczek.

Zapisz się do newslettera

Historia transgenicznych bliźniaczek

W zeszłym roku pisałyśmy o modyfikowanych genetycznie chińskich bliźniaczkach (tutaj).

Przypomnijmy: Chińscy naukowcy z zespołu profesora He Jiankui  zaprosili 8 starających się o dziecko par do uczestnictwa w eksperymentalnym programie. W każdej z par mężczyzna był nosicielem wirusa HIV, natomiast kobieta była zdrowa. Celem badaczy była eliminacja genu kodującego białko CCR5. Ludzie, którzy go nie mają są całkowicie lub w znacznym stopniu odporni na zakażenie wirusem HIV, ale są bardziej podatni na zakażenie wirusem grypy, czy wirusem Zachodniego Nilu. Zmiana została dokonana w genach embrionów, które następnie zostały przetransferowane do macic matek. Z jednego z zarodków rozwinęła się bliźniacza ciąża.

Program został nazwany przez większość środowiska naukowego “zabawą w Boga” i zdecydowanie potępiony jako nieetyczny i niebezpieczny.

Zobacz też: Co się dzieje z zarodkami, które nie zostały wykorzystane w transferze?

Nieumyślne szkody

Mutacja, której dokonali chińscy naukowcy zwiększa prawdopodobieństwo przedwczesnego zgodnu aż o 21% – wynika z danych zaprezentowanych w artykule, który ukazał się na łamach magazynu “Nature Medicine”. Autorzy publikacji, badacze z Uniwersytetu w Berkley, przeanalizowali dane genetyczne i zdrowotne prawie 410 osób, które wzięły udział w projekcie badawczym Biobank.

Osoby, które urodziły się z taką samą mutacją jak bliźniaczki (mutacją Delta 32), miały znacznie większe ryzyko śmierci w wieku 40-76 lat, niż osoby bez tej mutacji lub z tylko jedną zmienioną kopią  genu.

Analiza mutacji

Naukowcy z Berkley przekonują, że wszystkie ssaki posiadają gen CCR5, co oznacza, że odgrywa on ważną rolę biologiczną. W różnych populacjach ludzkich mutacja Delta 32 występuje z różną częstością: wskaźnik jest bardzo wysoki w Wielkiej Brytanii (11%!), niższy, ale znaczny w Skandynawii, a w Azji mutacja nie występuje właściwie wcale. Naukowcy podkreślają, że rzadko które mutacje występują tak często jak Delta 32, co może sugerować, że przynajmniej w niektórych przypadkach wyłączenie genu CCR5 może przynosić ewolucyjne korzyści. Jakie? Jeszcze nie wiadomo.

– To funkcjonalne białko, wiemy, że ma wpływ na organizm i jest dobrze zachowane u wielu gatunków. To każe przypuszczać, że mutacja, która niszczy białko, nie jest dla organizmu dobra. Gdyby tak było, ewolucja wyeliminowałaby ten gen dawno temu – powiedział jeden z badaczy, Rasmus Nielsen.

Badacze z Berkley stworzyli narzędzie obliczeniowe, które pozwala badać korelację między mutacją genetyczną, a długością życia. Pomiary wykazały wyższy wskaźnik śmiertelności u zarejestrowanych w Biobanku osób z dwoma kopiami genu. Jedna z bliźniaczek ma dwie kopie zmutowanego genu, druga tylko jedną.

– Jeden gen może wpływać na wiele cech. W zależności od środowiska, w którym żyje organizm, efekty zmian w genomie mogą być diametralnie różne. Dokonując manipulacji genetycznych musimy mieć świadomość, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich konsekwencji – powiedziała autorka publikacji w Nature Medicine, Aprili Wei.

Problemy badania z Berkley

Niezwiązani z publikacją naukowcy zwracają uwagę, że dane mogą nie być reprezentatywne, ponieważ pochodzą od specyficznej grupy ludzi. W Biobank zarejestrowane były osoby powyżej 41 roku życia, zatem wykluczają osoby, które zmarły wcześniej, albo te, które są chore, ale nie zgłosiły się do Biobanku.

Źródło: University of California – Berkeley

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.