Przejdź do treści

Starania o dziecko po wazektomii

Starania o dziecko po wazektomii
Antykoncepcyjne działanie wazektomii zaczyna się około 3 miesięcy po przeprowadzeniu zabiegu i jest trwałe. – fot.Fotolia

Wazektomia to skuteczna metoda trwałej męskiej antykoncepcji, której popularność w Polsce stale rośnie. Zdarza się, że jakiś czas po zabiegu dochodzą do wniosku, że nie zrealizowali jeszcze wszystkich swoich prokreacyjnych planów i chcieliby znów być płodni. Czy odzyskanie płodności po wazektomii jest możliwe?

Zapisz się do newslettera

Co to jest wazektomia?

Wazektomia to zabieg mikrochirurgiczny polegający na przecięciu nasieniowodów. Celem zabiegu jest zablokowanie dostępu plemników z jąder do prącia. Innymi słowami, plemniki wciąż są produkowane w jądrach, ale dostają się do nasienia, czyli nie ma ich w nasieniu w trakcie wytrysku.

Zabieg wykonuje się w znieczuleniu miejscowym. Poprzez nakłucie lub minimalne nacięcie skóry uwidacznia się nasieniowód, następnie zakłada się na niego mikro klipsy wykonane z tytanu. Między klipsami zostaje kilka milimetrów przestrzeni, ten niewielki odcinek usuwa się. Zakończenia przeciętego nasieniowodu zabezpiecza się metodą mikrokoagulacji (zamyka się naczynka). Zabieg jest bezbolesny i trwa kilkanaście minut. Po zabiegu na powierzchni moszny widoczna jest malutka ranka.

Antykoncepcyjne działanie wazektomii zaczyna się około 3 miesięcy po przeprowadzeniu zabiegu i jest trwałe.

Zobacz też: Labirynt dla plemników

Rewazektomia – przywrócenie płodności

Rewazektomia to zabieg odwrotny do wazektomii, polega na przywróceniu ciągłości nasieniowodu. Skuteczność zabiegu w kontekście przywracania płodności to 30-85%, przy czym 30% dotyczy mężczyzn, którzy decydują się na rewazektomię 14 i więcej lat po wazektomii. Przecięty nasieniowód łączony jest przy pomocy szwów chirurgicznych. Zabieg jest o wiele bardziej skomplikowany niż wazektomia, odbywa się w znieczuleniu ogólnym i trwa zdecydowanie dłużej. Po kilku miesiącach od zabiegu należy wykonać badania nasienia, by sprawdzić obecność plemników. W razie niepowodzenia, rewazektomię można powtórzyć.

Zamrożenie plemników

Przed podjęciem decyzji o wazektomii warto zastanowić się, czy bierzemy pod uwagę posiadanie dzieci w dalszej przyszłości. Jeśli tak, rozwiązaniem pozwalającym uniknąć kłopotów i rozczarowań jest oddanie nasienia do biobanku przed wykonaniem zabiegu. Jeśli dziesięć, czy dwadzieścia lat później zdecydujemy, że chcemy mieć dziecko, zamrożone plemniki będzie można wykorzystać do zapłodnienia in vitro, inseminacji domacicznej lub doszyjkowej.

Zobacz też: Inseminacja: na czym polega krok po kroku. Który zabieg przynosi największą skuteczność?

Wspomagane zapłodnienie

To, że w nasieniu nie ma plemników nie znaczy, że nie ma ich wcale w ciele mężczyzny. W wielu przypadkach wystarczy się do nich dostać. W tym celu przeprowadza się biopsję jądra, w trakcie której pobierana jest odpowiednia ilość spermy. Pobrane plemniki łączy się z komórką jajową  in vitro lub podaje do ciała kobiety w trakcie inseminacji domacicznej. Zaletą tego rozwiązania jest to, że mimo uzyskania potrzebnego do zapłodnienia nasienia, wazektomia zachowuje trwałą funkcję antykoncepcyjną.

Według ogólnych statystyk, 6 na 10 mężczyznom udaje się zostać ojcami po wazektomii. Wpływ na wynik końcowy – ciążę – ma też oczywiście stan zdrowia i wiek partnerki.

E-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Jakość nasienia w populacji spada? Na pewno w Szwajcarii

Jakość nasienia młodych mężczyzn w Szwajcarii spada
fot.Fotolia

Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Genewie zbadali jakość nasienia młodych Szwajcarów. Jakość nasienia 17% z nich znajduje się znacznie poniżej normy WHO, co rodzi uzasadnione podejrzenie, że młodzi mężczyźni będą się w przyszłości borykać z problemami z poczęciem dziecka. Wyniki badania zostały opublikowane w magazynie “Andrology”.

Zapisz się do newslettera

Wyniki poniżej normy WHO

Aż 17% młodych Szwajcarów ma poniżej 15 mln plemników na mililitr ejakulatu, podczas gdy wartość referencyjna WHO wynosi 39 mln. Jedynie 38% Szwajcarów mieści się w przedziale jakości uważanym za średnią w Europie (41-67 mln/ml). Badanie naukowców z Genewy jako pierwsze zostało przeprowadzone na poziomie ogólnokrajowym, w innych krajach europejskich badania miały zasięg regionalny.

Najwyższą jakość nasienia w Europie, zgodnie z danymi Szwajcarskich naukowców, mają mężczyźni w Hiszpanii, Estonii i na Litwie, jednak porównywanie wyników jest utrudnione ze względu na różnicę w metodologii badań.

Jeśli chodzi o Polskę, przekrojowe badania nasienia nie były robione, naukowcy dysponują tylko wynikami mężczyzn, którzy zgłosili się do kliniki leczenia niepłodności, co czyni ich mało reprezentatywną grupą.

Zobacz też: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Przebieg badania

Naukowcy przebadali 2500 mężczyzn w wieku 18-22 lat. Próbki nasienia pobierane były jako element badań przed rekrutacją do wojska. Mężczyźni pochodzą z różnych regionów Szwajcarii. Uczestnicy wypełniali kwestionariusz dotyczący ich ogólnego zdrowia, stylu życia, diety i edukacji. Rodzice uczestników również zostali objęci badaniem i otrzymali osobny, odpowiednio sprofilowany kwestionariusz.  Nasienie było badane pod kątem liczby, koncentracji plemników i ich ruchliwości i kształtu.

Jakość męskiego nasienia nie różniła się wśród mężczyzn pochodzących z różnych regionów, również między mieszkańcami miast i obszarów wiejskich.

Zdaniem androloga, współautora badań, doktora Alfreda Seann’a, niskie parametry nasienia mogą mieć wpływ na płodność mężczyzn, jednak mówią bardziej o ryzyku niepłodności, niż są jej pewnym wyznacznikiem. Mimo wszystko, ekspert uważa wyniki za znak ostrzegawczy, że jakość nasienia w populacji młodych mężczyzn Szwajcarii wkracza w fazę krytyczną.

Zobacz też: Nowy Jork – dziadkowie użyją nasienia zmarłego syna, by spłodzić wnuka?

Dlaczego jakość nasienia spada?

Professor Serge Nef z Uniwersytetu w Genewie (UNIGE) powiedział dziennikarzom The Independent,  że niska jakość nasienia może być związana z rosnącym natężeniem takich czynników środowiskowych jak zanieczyszczenie środowiska, w tym powietrza, pestycydy w żywności oraz stylem życia, w szczególności paleniem papierosów, piciem alkoholu i stosowaniem innych używek. Czynnikiem pogarszającym jakość nasienia zdaniem doktora Nef’a jest również nadwaga i otyłość.

Bieżące dane sugerują, że gorszej jakości nasienie pojawia się u mężczyzn, których matki paliły na początku ciąży. Profesor zwraca uwagę na rosnącą liczbę zachorowań na raka jądra jako na prawdopodobną przyczynę spadku średniej jakości nasienia w populacji. Według danych statystycznych z różnych krajów Europy, im więcej zachorowań na raka jądra, tym gorsza populacyjna jakość nasienia.

Źródło: The Independent

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Leczenie niepłodności u pacjentek onkologicznych – skuteczność stymulacji hormonalnej

Leczenie niepłodności u pacjentek onkologicznych – skuteczność i bezpieczeństwo
fot.Pixabay

Amerykańscy naukowcy skupili się na obserwacji odpowiedzi na stymulację hormonalną u kobiet chorujących na różne typy nowotworu.

Zapisz się do newslettera

Płodność a nowotwór

Terapia onkologiczna ma istotny wpływ na żeńską płodność, jednak wciąż nie jest znany wpływ raka jako takiego na płodność. W przeszłości przeprowadzono badania, które wykazały, że kobiety obciążone nowotworem potrzebują silniejszej stymulacji hormonalnej, by osiągnąć gotową do pobrania komórkę jajową, inne badania z kolei nie wykazały różnic w wymaganej stymulacji hormonalnej u kobiet zdrowych i chorych na nowotwór.

Badania amerykańskich naukowców, których wyniki ukazały się w zeszłym roku w magazynie Fertility Research and Practice miały na celu rozjaśnienie tej zależności. Skupili się oni na obserwacji odpowiedzi na stymulację hormonalną u kobiet chorujących na różne typy nowotworu. Komórki miały być pobrane i zamrożone przed rozpoczęciem terapii onkologicznej.

Zobacz też: Co to jest zarodek?

Na czym polegało badanie?

Badacze przeprowadzili retrospekcyjne badanie kohortowe, w ramach którego przeanalizowali wyniki stymulacji hormonalnej 147 pacjentek onkologicznych, które zdecydowały się na pobranie i zamrożenie komórek jajowych (lub stworzenie i zamrożenie zarodków) w pewnej klinice leczenia niepłodności w latach 2007-2014.  Tę grupę podzielili na dwie podgrupy, z zależności od zaawansowania nowotworu. Odpowiedź na stymulację hormonalną tych pacjentek porównali z odpowiedzią zdrowych kobiet poddanych stymulacji w tej samej klinice w tych samych latach.

Zobacz też: Nowy Jork – dziadkowie użyją nasienia zmarłego syna, by spłodzić wnuka?

Wyniki badania

Nie zaobserwowane istotnych różnic między odpowiedzią na stymulację hormonalną w e wszystkich trzech grupach kobiet. Czas stymulacji, liczba uzyskanych komórek nie rózniły się. Jednak kobiety chorujące na nowotwór miały statystycznie niższą rezerwę jajnikową, niż zdrowe kobiety, wymagały zastosowania większych dawek FSH.

To pozwoliło badaczom wyciągnąć wniosek, że stymulacja hormonalna pacjentek przed rozpoczęciem terapii onkologicznej, mimo, że wymaga wyższej dawki FSH,  jest jak najbardziej skuteczna i pozwala na uzyskanie zdrowych, dojrzałych komórek jajowych, co pozwala na wyhodowanie zarodków, które mogą zostać użyte w przyszłości, po wygranej walce z rakiem.

Źródło: Fertility Research and Practice

Zobacz też: Jakość nasienia w populacji spada? Na pewno w Szwajcarii

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Zespół Di George’a – znaczenie diagnostyki prenatalnej

Zespół Di George'a
fot.Fotolia

Badania prenatalne pozwalają ocenić ryzyko wystąpienia wad genetycznych u dziecka i, jeśli chodzi o badania inwazyjne, wykryć wady genetyczne płodu. Standardową procedurą diagnostyki prenatalnej jest tak zwane genetyczne badanie USG, które wykonuje się około 10 tygodnia ciąży. Jeśli jakieś nieprawidłowości występują, pacjenta jest kierowana na inne nieinwazyjne, a później, jeśli ryzyko jest wysokie, inwazyjne badania prenatalne. W przypadku niepłodności, w którym kobieta czy para korzysta z metody zapłodnienia in vitro, przyczyna problemów z zajściem w ciążę jest rozpoznana, a zarodki powstałe z komórek rozrodczych pary lub dawcy i dawczyni są dokładnie badane pod kątem występowania wad genetycznych.

Zapisz się do newslettera

Zobacz też: Poronienie i geny: co mają ze sobą wspólnego?

Co to jest zespół Di George’a?

Zespół Di George’a to zespół wad genetycznych, wynikających z wypadnięcia fragmentu chromosomu 22 (mikrodelecja 22q11).

Objawy są zmienne, występują u pacjentów w różnych kombinacjach. Są to między innymi:

  • wrodzone wady serce
  • pierwotny niedobór odporności spowodowany niewykształceniem grasicy
  • wrodzone wady nerek
  • choroby autoimmunologiczne
  • niedoczynność gruczołów tarczycy
  • niedorozwój podniebienia

Zobacz też: Wady genetyczne płodu, czy częściej występują po in vitro?

Jakie badania prenatalne pozwalają wykryć zespół Di George’a?

Większość dostępnych na rynku badań prenatalnych pozwala wykryć zespół Di George’a u płodu.

  • Panorama

Nieinwazyjny test DNA Panorama przeprowadza się na próbce krwi matki. Na podstawie wolnokrążącego DNA dziecka w krwi matki, naukowcy są w stanie ocenić ryzyko występowania wad.

Test Panorama to nieinwazyjny test DNA dostarczający ważnych informacji na temat ciąży już w jej dziewiątym tygodniu. Pozwala na oszacowanie ryzyka wystąpienia trisomii płodu w chromosomach 21., 18. i 13. Pozwala też na określenie płci dziecka oraz występowanie popularnych mikrodelecji, w tym zespołu Di George’a, zespołu Angelmana, zespołu Cri du Chat – wyjaśnia Marcin Kalęba, ekspert do spraw analityki medycznej i genetyki w Synevo.

  • Badanie VERACITY

VERACITY to nowej generacji nieinwazyjne badanie prenatalne pozwalające na przeprowadzenie diagnostyki płodu pod kątem aneuploidii chromosomów i mikrodelecji. Badanie można wykonywać już w 10. tygodniu ciąży, jest przeprowadzane na podstawie próbki krwi matki.

  • Badanie VERAgene

VERAgene to nowej generacji nieinwazyjne badanie prenatalne, pozwalające na jednoczesną diagnostykę pod kątem często spotykanych aneuploidii, wybranych mikrodelecji oraz 50 chorób jednogenowych.

Uczulamy pacjentki, by nie robiły tego typu badań na własną rękę. Często zdarza się, że z różnych przyczyn badania te nie są w danym przypadku zalecane, zdarza się też, że uzyskujemy wyniki nieinformacyjne. By zasadne było przeprowadzenie badań, a ocena faktycznego ryzyka była możliwa, niezbędne jest przeprowadzenie szczegółowego wywiadu z pacjentką. Historia medyczna rodziny jest ważna, również historia medyczna pacjentki, to, czy przebyła jakieś zabiegi lub zdarzały jej się poronienia, czy urodziła dzieci z wadami – powiedziała dr n. med. Iwonę Kozak-Michałowską, Dyrektor ds. Nauki i Rozwoju Synevo.

  • Amniopunkcja

Amniopunkcja to tak zwane badanie inwazyjne, które wymagają pobrania płynu owodniowego (płynu otaczającego płód). Pobraną próbkę analizuje się pod kątem występowania wad genetycznych u płodu. Zabieg trwa kilka minut. Lekarz, pod kontrolą USG, wprowadza przez powłoki brzuszne kobiety cienką igłę, przekłuwając pęcherz płodowy i pobiera do strzykawki płyn owodniowy. Wyniki badania są miarodajne i dają pewność, co do występowania określonych wad płodu. Wykonuje się ją zwykle dopiero w momencie, kiedy nieinwazyjne badania wykazują wysokie ryzyko wystąpienia określonych wad genetycznych.

Zobacz też: Czy dzieci poczęte metodą in vitro rozwijają się wolniej? Naukowcy odpowiadają

Szczepionki a zespół Di George’a

Wczesne wykrywanie zespołu jest o tyle ważne, że dziecko nim obciążone wymaga specjalnego prowadzenia, między innymi jeśli chodzi o wczesną profilaktykę zdrowotną. Nie wiedząc o chorobie i postępując z obciążonym nią dzieckiem, tak, jak z dzieckiem zdrowym, możemy wyrządzić obciążonemu maluchowi nieodwracalną krzywdę.

Wyobraźmy sobie, że rodzi się dziecko z zespołem Di George’a i nie jest rozpoznane – nie przeprowadzono badań prenatalnych, w pierwszych miesiącach życia choroba nie daje żadnych zauważalnych objawów. Dziecko jest szczepione standardowymi szczepionkami, zgodnie z harmonogramem szczepień. Z racji tego, że w związku z nierozpoznanym zespołem Di George’a ma obniżoną odporność – choruje po tej szczepionce, jest to naturalny objaw. Dwa lata później, kiedy dziecko się rozwija, okazuje się, że jest upośledzone umysłowo, że ma jakąś inną wadę. Co myślą rodzice? Wszczepili mojemu dziecku chorobę. Jest bardzo dużo takich przypadków, że dzieci później są diagnozowane i okazuje się, że to jest zespół Di George’a, który nie był rozpoznany. Jeśli ta wada genetyczna jest rozpoznana wcześniej, cały harmonogram szczepień jest inny. Nie podaje się szczepionek powiązanych, wydłuża się odstępy między szczepieniami i przestrzega szeregu innych wytycznych mówił na konferencji prasowej Synevo Marcin Kalęba.

Zespół Di George’a nie jest odosobnionym przykładem wady genetycznej, która, wcześnie zdiagnozowana, pozwala uniknąć szkodzenia dziecku rutynowym postępowaniem profilaktycznym i medycznym. Natomiast przypadki wystąpienia chorób po szczepieniach, które w rzeczywistości nie mają związku ze szczepieniem jako takim, a z inną, nierozpoznaną przyczyną – na przykład wadą genetyczną, są wodą na młyn ruchów antyszczepionkowych.

Rozpoznanie wady genetycznej już prenatalnie umożliwia dostosowanie opieki przedporodowej, okołoporodowej i poporodowej dla matki i dziecka. Niektóre wady genetyczne wymagają zastosowania cesarskiego cięcia i szczególnej opieki nad matką i dzieckiem zaraz po porodzie. Kobieta, która nie wie o wadach płodu może zdecydować się na poród w szpitalu o niskim stopniu referencyjności, który nie będzie w stanie udzielić odpowiedniej pomocy jej i dziecku.

Zobacz też: 5 badań genetycznych po poronieniu, które warto wykonać

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Dofinansowanie in vitro w Lublinie? Petycja trafiła do Ratusza

Dofinansowanie in vitro w Lublinie

Do Ratusza w Lublinie trafiła w zeszły piątek petycja o stworzenie systemu dopłat do leczenia niepłodności i zapłodnienia in vitro. Część radnych zapowiedziała stworzenie projektu uchwały w tej sprawie.

Zapisz się do newslettera

Zobacz też: Czy ustawa o in vitro może być zagrożona? Minister Szumowski myśli o wypracowaniu „kompromisu”

Lublin jak Poznań i Warszawa

Petycję w sprawie wdrożenia miejskiego programu dofinansowania in vitro podpisało w Lublinie ponad 500 osób. Reakcja radnych – deklaracja, że przygotują projekt uchwały w tej sprawie – pozwala przypuszczać, że istnieje realna szansa na wprowadzenie dopłat do leczenia niepłodności w Lublinie.

Program dofinansowania prawdopodobnie miałby działać analogicznie do miejskich programów funkcjonujących w takich miastach jak Poznań, Warszawa, Częstochowa, Gdańsk, Łódź i Sosnowiec.

Lokalne programy są odpowiedzią na likwidację Narodowego Programu Leczenia Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego. Program został wycofany w 2016 roku, po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Rozwiązania lokalne mogą działać dzięki temu, że planowanie i realizacja budżetów miejskich leży w rękach rad miasta, w których zasiadają politycy reprezentujący różne ugrupowania.

Zobacz też: 3 najczęstsze pytania o dofinansowanie in vitro. Poznaj odpowiedzi!

Głosowanie już w czerwcu?

Jak donosi Kurier Lubelski, Michał Krawczyk, przewodniczący Klubu Radnych Prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka oświadczył, że być może głosowanie uda się przeprowadzić już na sesji Rady Miasta, która odbędzie się 27 czerwca 2019 roku. Zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego Rady Miasta mają trzy miesiące na rozpatrzenie tego rodzaju petycji, w związku z tym czas sporządzenia projektu uchwały i rozpatrzenia projektu może się przedłużyć.

Jednak wypowiedź Michała Krawczyka napawa optymizmem: Moje stanowisko jest takie, żeby pozytywnie zaopiniować te petycję. Jednak w najbliższą środę na posiedzeniu klubu będziemy o tym dopiero oficjalnie dyskutować. Osobiście będę namawiać pozostałych radnych, aby przygotować taki projekt uchwały – mówił przewodniczący dziennikarzom Kuriera Lubelskiego.

Zobacz też: Koniec dofinansowania in vitro w Łodzi? PiS blokuje wojewódzki program

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.