Przejdź do treści

Test UMA – co warto o nim wiedzieć?

test UMA
fot lightfieldstudios / 123RF

Problem z zajściem w ciążę dotyka coraz więcej współczesnych kobiet. Niektóre z nich decydują się na zapłodnienie pozaustrojowe in vitro, które niestety nie zawsze kończy się pozytywnym wynikiem na teście ciążowym. Dlaczego? To pytanie zadaje sobie chyba każda z nich. W takim przypadku warto wykonać test UMA, który być może zwiększy szansę na posiadanie potomstwa. Czym jest wspomniane badanie i kiedy powinno się je przeprowadzić?

Zapisz się do newslettera

Czym jest test UMA?

Test UMA (Uterine Muscle Activity) to badanie aktywności mięśnia macicy, mające na celu ocenę czynników wpływających na implantację zarodka. Badanie ultrasonograficzne, które wykonuje się 3 lub 5 dni po owulacji, umożliwia zdiagnozowanie nadmiernej kurczliwości macicy. U niektórych kobiet, test UMA wykonuje się po rozpoczęciu suplementacji progesteronem.

Po co wykonuje się test UMA?

Nadmierna aktywność macicy utrudnia, a czasami wręcz uniemożliwia, zagnieżdżenie się w jej wnętrzu zarodka. Badanie, będące jednym z elementów spersonalizowanej terapii zaburzeń implantacji, ma na celu zwiększenie skuteczności leczenia niepłodności. Test UMA daje szansę na znalezienie ewentualnej przyczyny niepowodzenia zapłodnienia pozaustrojowego in vitro. W przypadku zdiagnozowania nieprawidłowości, program in vitro zostanie uzupełniony o leczenie.

Przebieg badania

Test UMA to bezbolesne badanie USG, wykonane na fotelu ginekologicznym, przy użyciu sondy dopochwowej. Ze względu na konieczność przeanalizowania aktywności mięśnia macicy, czas jego trwania wynosi około 6 minut. Omawiany test jest nieinwazyjny, a po jego zakończeniu można wrócić do normalnego funkcjonowania.

Leczenie

W przypadku stwierdzenia nieprawidłowej aktywności macicy, może zostać wdrożona farmakoterapia, mająca na celu obniżenie lub zablokowanie jej kurczliwości, tym samym umożliwiając implantację zarodka.

Źródło: klinikainvicta.plchcemybycrodzicami.pl

Klaudia Kierzkowska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, miłośniczka podróży, teatru i włoskiej kuchni.

Jakość komórki jajowej kobiety zależy od ważnego koenzymu metabolicznego – najnowsze badania

jakość komórek jajowych NAD+
fot. 123rf.com

Płodność kobiety zależy od szeregu czynników – m.in. prawidłowej masy ciała, sposobu odżywiania, stylu życia, czy aktywności fizycznej. Jak się jednak okazuje, na jakość komórki jajowej ma również wpływ koenzym metaboliczny NAD+. Co warto o nim wiedzieć?

Zapisz się do newslettera

Czym jest NAD+?

To dinukleotyd nikotynoamidoadeninowy, a plus pojawiający się w nazwie oznacza formę utlenioną. Na ilość NAD+ w organizmie wpływa przede wszystkim wiek – im jesteśmy starsi, tym jest go mniej. W jaki sposób koenzym ten wpływa na płodność kobiety?

NAD+ a jakość komórek jajowych

Według badań przeprowadzonych na University of Queensland, zwiększenie poziomu wspomnianego dinukleotydu, znajdującego się we wszystkich ludzkich komórkach, może poprawić płodność kobiety, a tym samym sprawić, że komórki jajowe pobierane do in vitro będą lepszej jakości. Reasumując, jakość komórek jajowych jest zależna jest od koenzymu metabolicznego NAD+.

„NAD+ jest kluczowym koenzymem występującym w każdej komórce twojego ciała i biorącym udział w setkach procesów metabolicznych, ale jego poziom spada wraz z wiekiem. Jakość komórek jajowych spada stosunkowo wcześnie, od 30 roku życia, co sprawia, że ​​zajście w ciążę jest coraz trudniejsze. Jeśli utrzymamy stały poziom NAD+, możemy zwiększyć szanse kobiety na zajście w ciążę zarówno w sposób naturalny, jak i poprzez zapłodnienie in vitro” – powiedział profesor Hayden Homer, Centrum Badań Klinicznych UQ, którego słowa cytuje News Medical

Niepłodność – choroba cywilizacyjna

Niepłodność, z którą zmaga się coraz więcej par na całym świecie, przez Światową Organizację Zdrowia WHO została uznana za chorobę cywilizacyjną XXI wieku. Kobiety niemogące zajść w ciążę często muszą uciekać się do zapłodnienia pozaustrojowego in vitro, dzięki któremu być może będą mogły cieszyć się wymarzonym macierzyństwem. Za jedną z przyczyn niepłodności uważa się niedrożne jajowody, o czym można przeczytać TUTAJ.

Około czterech proc. wszystkich dzieci urodzonych w Australii zostało poczęte właśnie dzięki wspomnianej metodzie. Co ciekawe, wskaźnik powodzenia in vitro spada z 35 proc. u pacjentek poniżej 30 roku życia do zaledwie 8 proc. u kobiet powyżej 40 roku życia.

„Dzięki postępowi technologicznemu badanie to przybliży nas do możliwości wybrania najlepszych jaj do zapłodnienia in vitro oraz do poprawy jakości jaj” – powiedział profesor Homer.

Źródło: news-medical

Zobacz też: Niska jakość komórek jajowych po stymulacji do in vitro. Z czego wynika i jak ją poprawić?

Klaudia Kierzkowska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, miłośniczka podróży, teatru i włoskiej kuchni.