Przejdź do treści

Zdrowie zębów a płodność – są istotne powiązania!

Zdrowie zębów a płodność
Jeśli nie dbamy prawidłowo o zęby, nasza jama ustna prędko staje się siedliskiem szkodliwych bakterii. || Fot lightfieldstudios/ 123RF

Może się wydawać, że higiena jamy ustnej nie ma nic wspólnego z płodnością. W rzeczywistości jest inaczej. Jak może wpływać na zdrowie reprodukcyjne, w tym na leczenie in vitro?

Zapisz się do newslettera

Jeśli ktoś nie myje regularnie zębów, nie stosuje płukanek i odżywia się niezdrowo, jego jama ustna prędko staje się siedliskiem szkodliwych bakterii. Mogą one dostać się w głąb tkanek, jak również do krwiobiegu. Konsekwencje łatwo przewidzieć: potencjalne schorzenia różnych organów, w tym rozrodczych. Najnowsze badania naukowe wskazują, że osoby mające chore zęby i/lub dziąsła dłużej starają się o dziecko – dotyczy to obu płci, choć w różnym stopniu.

Mężczyźni

Udowodniono, że obecność szkodliwych bakterii w jamie ustnej negatywnie wpływa na jakość spermy, a zwłaszcza na liczebność oraz ruchliwość plemników. W jaki sposób – nie udało się jeszcze dokładnie ustalić, ale powstało na ten temat kilka teorii. Pierwsza opiera się na założeniu, że bakterie przedostają się bezpośrednio do jąder i zakłócają proces spermatogenezy. Według kolejnej to układ immunologiczny, „zajęty” walką z infekcjami dziąseł, zębów i innych organów, omyłkowo atakuje zdrowe komórki – w tym plemniki. Trzecia teoria głosi, że te same czynniki, które zwiększają ryzyko chorób jamy ustnej (jak np. palenie), przyczyniają się także do rozwoju niepłodności.

Zobacz też: Ciąża po in vitro vs ciąża po zapłodnieniu naturalnym

Kobiety

Badania wykonane w Australii na niemal 4000 ciężarnych kobiet wykazały ciekawą zależność. Te z nich, które miały zdrowe uzębienie, zachodziły w ciążę średnio po 5 miesiącach starań. Paniom cierpiącym na infekcje zębów i dziąseł zajmowało to ok. 7 miesięcy, różnica jest zatem widoczna. Trzeba jednak odnotować, że obserwacje te dotyczą wyłącznie kobiet rasy niekaukaskiej. Dlaczego tak się dzieje? Prawdopodobnie ich układ odpornościowy jest bardziej wyczulony na infekcje w obrębie jamy ustnej, a zatem organizm przeznacza więcej zasobów na walkę ze szkodliwymi bakteriami.

Zdrowie zębów a płodność – wnioski

Nadal nie wiadomo, czy infekcje zębów i dziąseł wpływają na zdrowie pozostałych organów, czy też jest odwrotnie i stanowią jedynie przysłowiowy wierzchołek góry lodowej. Nie ma natomiast wątpliwości co do tego, że nadwrażliwy układ odpornościowy może utrudniać zajście w ciążę, zwiększać ryzyko poronienia, a także utrudniać procedurę in vitro (skutkować m.in. nieudaną implantacją zarodka). Endometrioza i zespół policystycznych jajników również wiążą się ze zwiększonym prawdopodobieństwem występowania infekcji jamy ustnej. Wszystkie te elementy tworzą spójną całość, choć występujące między nimi zależności wymagają dalszych badań.

Na podstawie: verywellfamily.com

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

PŁODNOŚĆ w kilku krokach

„Zadbaj o swoją płodność” – to nie tylko puste słowa. To konkretne wskazówki, które mogą pomóc Ci spełnić marzenia o rodzicielstwie. Jak to zrobić? Opowiadają o tym specjaliści z porozumienia The Fertility Partnership Polska: Vitrolive ze Szczecina oraz CM Macierzyństwo z Krakowa.

Zapisz się do newslettera

Wraz z nadejściem października wystartowała ogólnopolska kampania edukacyjna „Zadbaj o swoją płodność” z The Fertility Partnership Polska. Przez 10 tygodni specjaliści grupy będą przekazywać wiedzę z zakresu zdrowia reprodukcyjnego. W ramach akcji będzie można też wykonać niektóre badania oraz otrzymać vouchery na bezpłatne konsultacje (pierwszorazową i kolejną). Wszystkie te działania są niezwykle ważne, ponieważ pozwalają zwiększać świadomość na temat problemów związanych z płodnością, a jak wiadomo, owa świadomość redukuje lęk i ewentualne obawy przed sięgnięciem po pomoc. Ułatwia też działania profilaktyczne, pomaga zadbać o siebie i swoich najbliższych. Co zatem warto wiedzieć?

POZWÓL SOBIE POMÓC

Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości dotyczące swoich możliwości naturalnego poczęcia dziecka, warto skonsultować się z lekarzem. Pomoc niosą w tym zakresie między innymi specjaliści ze wspomnianych już klinik zrzeszonych w ramach europejskiego porozumienia The Fertility Partnership (TFP)Vitrolive znajduje się w Szczecinie i zajmuje się pełnoprofilową diagnostyką niepłodności partnerskiej, a także leczeniem z zakresu ginekologii i położnictwa. Działając od ponad 12 lat, przeprowadza leczenie metodami wspomaganego rozrodu, osiągając świetne wyniki skuteczności. To samo dotyczy Centrum Medycznego Macierzyństwo w Krakowie, gdzie lekarze bazują na medycynie opartej na faktach, profesjonalizmie, doświadczeniu oraz empatii. Oba ośrodki mogą pochwalić się bardzo dobrze działającymi laboratoriami in vitro, co jest wynikiem zaangażowania zespołu, wyposażenia klinik, wdrożonych procedur i kontroli jakości.

Sukces leczenia w Vitrolive i CM Macierzyństwo nie jest obietnicą bez pokrycia, bowiem obecność klinik w porozumieniu TFP gwarantuje wysokie standardy opieki – usługi są weryfikowane przez system, który wypracowywano przez ponad 35 lat wymiany do świadczeń między załogami z tej transgranicznej grupy. TFP składa się z kilkunastu placówek zlokalizowanych w 6 państwach, w tym dwóch ośrodków w Polsce. Ma też sieć placówek satelitarnych, laboratorium diagnostyczne, własny ośrodek dializ i bank komórek rozrodczych. Takie zaplecze pozwala dzielić się
doświadczeniami, a także mobilizować się wzajemnie do dalszej pracy.

Dla obserwatorów swoich social mediów organizatorzy kampanii „Zadbaj o swoją płodność” z The Fertility Partnership Polska przygotowali vouchery na bezpłatne konsultacje do lekarzy Vitrolive i CMM oraz pakiety bezpłatnych badań AMH i badań nasieniaŚledźcie profile klinik na Facebook (funpage Vitrolive Macierzyństwo), Instagramie oraz youtube.com!

Zobacz też: Jak czasowe zaprzestanie leczenia niepłodności spowodowane pandemią COVID-19 wpłynęło na psychikę kobiet? Najnowsze badania!

OTO PIERWSZE 5 WSKAZÓWEK OD SPECJALISTÓW Z THE FERTILITY PARTNERSHIP POLSKA:

1. WIEK

Wrogiem płodności, którego nie da się pokonać, jest wiek. Jeśli para chce mieć własne biologicznie poczęte dziecko, powinna starać się o nie przed ukończeniem 30. roku życia – prof. Rafał Kurzawa, dyrektor medyczny The Fertility Partnership Polska.

2. REGULARNE WSPÓŁŻYCIE

Aby zajść w ciążę, potrzebne jest regularne współżycie, bez zamykania się na konkretne fazy cyklu. Tymczasem wiele par pragnących mieć potomstwo „ustawia” swoje życie seksualne pod dzień owulacji, uprawiając tzw. współżycie celowane.
Jak wykazują badania, najwyższy wskaźnik płodności występuje, gdy kochamy się systematycznie co 2–3 dni
 – dr Robert Sienkiewicz z kliniki Vitrolive.

3. PŁODNOŚĆ

Radzimy sobie coraz lepiej z chorobami nowotworowymi, doprowadzając bardzo często do całkowitego wyzdrowienia pacjentów. Ubocznym skutkiem terapii przeciwnowotworowych może być jednak utrata płodności. Mając tę świadomość, możemy skutecznie zachować potencjał płodności przed rozpoczęciem terapii. Korzystajmy z tej możliwości! – dr Wojciech Kolawa z CM Macierzyństwo.

4. BMI

Nadwaga i otyłość mogą niekorzystnie wpływać na płodność kobiety. Masa ciała w normie to większa szansa na prawidłowe poczęcie, mniejsze ryzyko powikłań w trakcie ciąży, łatwiejszy poród i fizjologiczny przebieg połogu – dr Wojciech Głąbowski z kliniki Vitrolive.

5. PAPIEROSY? STOP!

Rzuć palenie! Korzyści dla zdrowia (w tym reprodukcyjnego) są oczywiste. Palenie papierosów istotnie obniża parametry nasienia u mężczyzn, a u kobiet może powodować problemy z owulacją i wcześniejszą menopauzę. Myślisz o rodzicielstwie – porzuć nikotynę! – dr Krzysztof Mirocki z CM Macierzyństwo.

 

Redakcja In Vitro Online

Jedyny poradnikowy portal o in vitro.

Ciąża na życzenie? To nie zawsze tak działa!

Zadbaj o swoją płodność - wywiad prof. Rafał Kurzawa
fot. 123rf.com

Jak podejść do starań o dziecko? Kiedy powinna zapalić się nam czerwona lampka? O jakich elementach codzienności często zapominamy, a mogą okazać się kluczowe dla płodności? Wyjaśnia w rozmowie z nami prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa – Dyrektor Medyczny The Fertility Partnership Polska – sieci klinik leczenia niepłodności, która w ostatnim czasie zainicjowała kampanię „Zadbaj o swoją płodność”.

Zapisz się do newslettera

Katarzyna Miłkowska: Mam wrażenie, że osoby, które nie zagłębiają się szczególnie w temat lub dopiero rozpoczynają starania o dziecko, mają przekonanie, że jest to bardzo prosta sprawa – czy rzeczywiście tak jest?

prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa: Nie, zdecydowanie nie jest to prostą sprawą. Wskaźnik płodności u ludzi, którzy znajdują się biologicznie w momencie swojej najwyższej płodności (tj. są młodzi, zdrowi, nie mają obciążeń zdrowotnych i regularnie ze sobą współżyją) mówi, że w każdym miesiącu szanse na zajście w ciążę wahają się między 15 a 20 proc. Z tego też w pewnym sensie wynika definicja niepłodności: mówimy o niej wtedy, kiedy nie ma ciąży po roku regularnego współżycia. Owszem, rok jest tu okresem umownym, ale niewątpliwie podkreśla to fakt, że w ciążę nie zachodzi się życzeniowo. Owszem, część par ma to szczęście, że już w pierwszym lub drugim kobiecym cyklu udaje się odnieść sukces, lecz u znacznej większości musi minąć trochę czasu zanim partnerzy doczekają się pozytywnego testu ciążowego. Taka jest natura człowieka.

Czy zatem czerwona lampka powinna zapalić się nam właśnie po wspomnianym roku starań, czy może są sygnały, które już wcześniej powinny zwrócić nas w kierunku lekarzy?

Jeśli kobieta, która stara się o ciążę, podejrzewa, że coś może być nie tak, niezależnie od tego, jak długo trwają owe starania, czerwona lampka powinna się już palić. Wcale nie musi być tak, że dopiero po roku starań należy się zacząć zastanawiać, co się dzieje. W mojej opinii warto podejść do tego tematu świadomie, już w samym momencie podjęcia decyzji o ciąży.

Co to właściwie oznacza?

Zarówno kobieta, jak i mężczyzna, powinni zastanowić się nad tym, czy w ich życiu nie wydarzyło się coś, co mogłoby ograniczyć ich płodność. Mowa przede wszystkim o ogólnym stanie zdrowia, ponieważ do zmniejszenia płodności mogą przyczyniać się problemy medyczne bardzo różnego rodzaju. Określenie „ogólny stan zdrowia” jest pojemne, wiem, ale naprawdę należy spojrzeć na siebie z szerokiej perspektywy, przy czym – owszem – kluczowe będą konkretne sytuacje medyczne z przeszłości, które bezpośrednio wiązały się z obszarem zdrowia reprodukcyjnego. Są to m.in. przebyte stany zapalne narządów rodnych kobiety, zwłaszcza zapalenie przydatków, czy też różnego rodzaju leczenie operacyjne, nawet wycięcie wyrostka robaczkowego, co także może ograniczyć kobiecą płodność, bo po tego typu zabiegu mogą pojawić się w jamie brzusznej zrosty.

Oczywiście należy również zwrócić uwagę na elementy związane z codziennym funkcjonowaniem. W stan ostrzegawczy winny wprowadzać kobietę takie objawy jak: bardzo bolesne miesiączki lub bóle występujące podczas współżycia, które mogą sugerować endometriozę. Istotny, chociaż w zasadzie od tego w ogóle powinniśmy zacząć, jest przebieg cyklu miesiączkowego. Kobieta musi odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy moje cykle są regularne?”. Jeśli nie, wiąże się to ze sporym ryzykiem występowania cykli bez jajeczkowania.

Zobacz też: PŁODNOŚĆ w kilku krokach

Co więcej, w ramach codziennego funkcjonowania niewątpliwie mieści się też pojęcie: „zdrowy styl życia”. Jeśli para pragnie zajść w ciążę, musi mieć świadomość, że palenie papierosów, znacząca nadwaga i otyłość, zła dieta oraz brak umiarkowanej aktywności fizycznej obniżają prawdopodobieństwo sukcesu. Zmniejsza je także brak regularnego współżycia, którego optimum oznacza kochanie się 2-3 razy w tygodniu, nie koncentrując się przy tym tylko na dniu owulacji. To właśnie takie podejście wiąże się z największymi szansami na zajście w ciążę, a wynika to z faktu, że w drogach rodnych kobiety ruchliwe plemniki będą obecne zawsze. Będą miały tym samym szansę na zapłodnienie komórki jajowej niezależnie od tego, kiedy konkretnie dojdzie do jajeczkowania. Mówimy o tym w ramach naszej kampanii edukacyjnej „Zadbaj o swoją płodność”, która ma na celu uwrażliwiać społeczeństwo właśnie na czynniki i sytuacje, które mają faktyczny wpływ na naszą płodność i zdrowie reprodukcyjne.

Warto zrobić sobie autoanalizę już na samym początku drogi do rodzicielstwa, a nie czekać rok, po upływie którego zastanawiać się, dlaczego jeszcze nam się nie udało. Cóż, jeżeli kobieta zmaga się z otyłością, pali papierosy i nie współżyje regularnie – nawet jeśli przy tym jest w rozumieniu medycznym zdrowa, a jej cykle są owulacyjne – sam praktykowany przez nią styl życia zmniejszy jej szanse na poczęcie dziecka niemalże do zera. Zmiany w tym zakresie powinny się zatem pojawić od razu, a nie dopiero po kilku czy kilkunastu miesiącach spontanicznych prób i niepowodzeń.

A czy z perspektywy Pana gabinetu tego typu przypadki – gdzie rzeczywiście styl życia jest kluczowy – są częste?

Myślę, że wiele w tym kontekście ogranicza fakt, że większość lekarzy oraz pacjentów zafiksowanych jest na problemie medycznym. Często umykają nam sprawy, które wydają się być błahe, a tak naprawdę odgrywają ogromną rolę. Z tego też względu optymalizacja stylu życia dotyczy praktycznie każdej pary, która zgłasza się do poradni leczenia niepłodności. Nie przesadzam – każdej. Dlatego ze szczerego serca polecam prześledzenie 10 porad, których udzielają specjaliści The Fertility Partnership Polska w ramach naszej kampanii.

Domyślam się jednak, że inaczej do tego wszystkie powinny podejść pary mające 20, 30 lub 40-kilka lat?

To jest bardzo słuszna uwaga – oczywiście. Im kobieta jest starsza, tym krócej powinna starać się o ciążę zanim zgłosi się do specjalisty ds. płodności. Nie jest to zapisane w rekomendacjach, ale na podstawie swojego doświadczenia uważam, że jeśli decyzję o swoim pierwszym dziecku podejmuje kobieta 38-letnia, powinna zgłosić się do specjalisty w zakresie leczenia niepłodności już na samym początku.

Od razu wiąże Pan to z jakimś problemem?

Zacznijmy może od tego, że tego typu wizyta pomoże ocenić, czy w danym przypadku występują przesłanki wskazujące na ryzyko zmniejszonej płodności. Newralgicznym czynnikiem, poza tymi, które wymieniłem wcześniej, jest tzw. rezerwa jajnikowa. Trzeba sprawdzić, czy jest ona wystarczająca, by kobieta miała czas na naturalne starania.

Czyli rozumiem, że badanie AMH jest jednym z pierwszych, które byłyby wskazane?

Przyznaję, jestem zwolennikiem przeprowadzania badań AMH, co nawet znajduje odzwierciedlenie w konstrukcji kampanii „Zadbaj o swoją płodność”, gdzie pule takich badań przekazujemy chętnym paniom za darmo. Owszem, są w zakresie proponowania badania AMH kobietom różnego rodzaju dyskusje, ponieważ jest ono względnie drogie – kosztuje ponad 100 zł. Niektórzy uważają, że w związku z tym nie powinno być badaniem przesiewowym, ale w moim odczuciu jest ono często bardzo zasadne. Oznaczenie stężenia AMH może być potrzebne chociażby po to, by uspokoić pacjentkę w kwestii pewnej linii czasowej, jaką ma przed sobą. Poza tym, wśród młodych kobiet często znajduje się też te, które mają nieadekwatnie niskie wartości AMH w stosunku do wieku. Uważam, że dla dobra tych pacjentek trzeba przyspieszyć świadomy proces diagnostyczno-terapeutyczny.

A co z czynnikami psychologicznymi – czy one także mogą wpływać na płodność?

Są niezmiernie ważne. Powiedziałbym, że wręcz fundamentalne, ponieważ z perspektywy psychosomatycznej niejako warunkują płodność. Jeśli dana kobieta żyje w permanentnym stresie, może występować u niej somatyzacja objawów, w tym np. zaburzenia miesiączkowania i cykle bezowulacyjne. Nie ma zatem wątpliwości, że istotnie może się to odbić na powodzeniu w staraniach o dziecko. Do planów rodzicielskich trzeba podejść wieloaspektowo, ponieważ to właśnie takie spojrzenie daje największe szanse na spełnienie marzeń o dziecku.

Zobacz też: Jak czasowe zaprzestanie leczenia niepłodności spowodowane pandemią COVID-19 wpłynęło na psychikę kobiet? Najnowsze badania!

Zadbaj o swoją płodność - wywiad prof. Rafał Kurzawa

 

Ekspert

Prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa

Ginekolog położnik, specjalista endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, a także specjalista embriologii klinicznej, który w ostatnim czasie objął stanowisko Prezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii. Jest Dyrektorem Medycznym The Fertility Partnership Polska i każdego dnia pomaga parom pokonywać trudności na drodze do rodzicielstwa.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Redaktorka prowadząca e-magazyn "Chcemy Być Rodzicami" oraz portal o tej samej nazwie. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Wiek, styl życia, masa ciała – co jest kluczowe dla płodności? Okiem ekspertki

the fertility partership zadbaj o swoją płodność
for. 123rf.com

Styl życia, wiek, wiedza – każdy z tych elementów jest niezwykle istotny w czasie starań o dziecko. O czym konkretnie należy pamiętać? Co wesprze zdrowie reprodukcyjne, a co mu zaszkodzi? Mówi o tym w rozmowie z nami – a także w kampanii „Zadbaj o swoją płodność” – dr Marta Sikora-Polaczek, Dyrektor Laboratoriów IVF The Fertility Partnership Polska.

Zapisz się do newslettera

Czy ma Pani poczucie, że świadomość wagi zdrowia reprodukcyjnego w naszym społeczeństwie rośnie, czy raczej spada?

Dr Marta Sikora-Polaczek: Wydawałoby się, że skoro rośnie ogólna świadomość dotyczącą zdrowego trybu życia, tak samo będzie ze świadomością zdrowia reprodukcyjnego. Z jednej strony rzeczywiście tak jest – prowadząc aktywny tryb życia, jedząc zdrowo i ograniczając używki dbamy jednocześnie o nasze zdrowie reprodukcyjne. Z drugiej jednak strony ten tok myślenia może być ryzykowny. Bardzo często spotykamy się z parami, którym pozornie udaje się zatrzymać zegar biologiczny, ponieważ pomimo bycia sporo po 30-stce są zdrowi, aktywni i z poczuciem, że na rodzicielstwo zostało mnóstwo czasu. Niestety, tak nie jest. Niezależnie od tego, jak świetnie się czujemy i wyglądamy, komórki jajowe się starzeją, a do tego obniża się zarówno „wydajność” jajników, jak i jakość genetyczna komórek. Tym samym szansa na zajście w ciążę i urodzenie zdrowego dziecka z każdym rokiem dramatycznie spada.

Czy w takim razie, oprócz zdrowego stylu życia, jesteśmy w stanie jakkolwiek zadbać o nasze zdrowie reprodukcyjne lub przynajmniej dowiedzieć się, jakie mamy szanse na zostanie rodzicami?

W każdej chwili możemy wykonać proste badania, pozwalające nam wstępnie oszacować potencjał płodności. Badanie nasienia (seminogram) określa u mężczyzn liczbę, ruchliwość i żywotność plemników. Oznaczenie poziomu AMH u kobiet pozwala zaś określić tzw. rezerwę jajnikową – wynik takiego badania informuje, czy jajniki mają potencjał do uwalniania komórek jajowych. Co istotne, poziom AMH znacznie spada z wiekiem. Uważa się, że u kobiet 35-letnich pozostaje średnio jedynie 5% rezerwy jajnikowej. Jednocześnie wartości AMH są bardzo różne dla poszczególnych osób.

Dla wszystkich kobiet czas jest nieubłagany także w kontekście genetycznej jakości komórek jajowych. Wiemy, że procent prawidłowych chromosomowo żeńskich gamet gwałtownie spada po 30. roku życia, a u kobiet po 40. roku życia szanse na to, że dana komórka jajowa jest prawidłowa są niższe niż 20%. Tak więc – niestety – pomimo generalnego postępu w rozwoju medycyny, w przypadku medycyny rozrodu najistotniejszą kwestią wciąż pozostaje wiek. Główną radą dla osób chcących mieć biologicznie własne potomstwo jest więc ostrożność w odwlekaniu decyzji o rodzicielstwie lub rozważenie zabezpieczenia płodności na przyszłość poprzez zamrożenie komórek jajowych.

Zobacz też: Ciąża na życzenie? To nie zawsze tak działa!

The Fertility Partnership Polska Zadbaj o swoją płodność
fot. materiały prasowe

Niezależnie jednak od wieku, dla niektórych par jedyną szansą na rodzicielstwo będzie leczenie z wykorzystaniem zapłodnienia in vitro. Na którym etapie tego typu leczenia niezbędny jest embriolog?

Embriolog to specjalista, który wkracza właśnie na etapie zapłodnienia pozaustrojowego. Nie mamy kontaktu z parą w trakcie diagnostyki lub wcześniejszych etapów leczenia, za to cały proces zapłodnienia pozaustrojowego – od pobrania komórek do podania lub/i zamrożenia zarodka – przebiega w laboratorium embriologicznym. Specyfiką tego zawodu jest to, że przeprowadzając zapłodnienie, a następnie godzina po godzinie obserwując rozwój zarodkowy (znaczna część laboratoriów jest wyposażona w systemy time-lapse, umożliwiające ciągły podgląd rozwoju zarodkowego), zdecydowanie więcej czasu spędzamy z samymi komórkami i zarodkami niż z leczącą się parą. Staramy się jednak mieć jak największy kontakt z pacjentami: na bieżąco informujemy, co dzieje się w laboratorium, zachęcamy do zadawania pytań oraz do uczestnictwa w warsztatach informacyjnych przed rozpoczęciem leczenia. Obie nasze kliniki z The Fertility Partnership Polska oferują takie cykliczne, kompleksowe webinary dla chętnych par.

Nawiązując zatem do grupy The Fertility Partnership (TFP) – czy fakt, że CM Macierzyństwo i Vitrolive ze Szczecina są jej członkami daje osobom, które starają się o dziecko z pomocą tych właśnie placówek, dodatkowe powody do zaufania?

Zgodnie z obowiązującą w Polsce ustawą o leczeniu niepłodności wszystkie ośrodki medycznie wspomaganej prokreacji muszą pracować bezpiecznie. Wydaje się również, że skuteczność leczenia, dzięki obowiązującym wytycznym i rekomendacjom, nie różni się drastycznie pomiędzy ośrodkami. Jednakże przynależność do międzynarodowej grupy The Fertility Partnership to – przynajmniej z punktu widzenia embriologa – niezwykle istotna sposobność na czerpanie z wiedzy i doświadczeń ogromnej rzeszy specjalistów. Dostęp do szkoleń i bezpośredni kontakt ze światowej klasy ekspertami jest nie do przecenienia i wpływa na efektywność leczenia. To także wyjątkowa standaryzacja i kontrola jakości laboratoriów, co z pewnością doceniłabym jako pacjentka.

Wracając jeszcze do stylu życia – czy w samym leczeniu in vitro ma on równie duże znaczenie, co w staraniach naturalnych? Zdarza się bowiem spotykać z myślą, że: „In vitro wszystko załatwi” – zdaje się, że jest to spore uproszczenie…

To zdecydowanie niewłaściwy sposób rozumowania. Rzeczywiście, zapłodnienie pozaustrojowe jest jedynym ratunkiem dla osób, u których z różnych względów nie może dojść do zapłodnienia w sposób naturalny (np. niedrożne jajowody, skrajnie obniżone parametry nasienia). Ogromnie też zwiększa szanse na zajście w ciąże par z ograniczoną płodnością. Jednakże efektywność zapłodnienia pozaustrojowego jest w dużym stopniu determinowana przez jakość komórek jajowych i plemników, z których powstaje zarodek. Opublikowanych jest szereg rozległych doniesień naukowych mówiących o negatywnym wpływie np. otyłości oraz palenia papierosów na skuteczność zapłodnienia pozaustrojowego. Prowadząc zdrowy tryb życia dbamy o wszystkie komórki naszego organizmu, a zatem także o komórki rozrodcze – nie zapominajmy o tym. Bardziej szczegółowo opowiadamy o tym w ramach naszej kampanii „Zadbaj o swoją płodność” z The Fertility Partnership Polska. Czasami bowiem wydaje się, że niektóre wskazówki są oczywistością, ale tak naprawdę zaskakująco mało nacisku kładziemy na proste zasady dotyczące naszych zachowań, a mocno koncentrujemy się na powodzeniu interwencji medycznej. Warto mieć wzgląd na wszystkie te elementy.

Rozmowa prowadzona w ramach popularyzacji inicjatywy edukacyjnej podjętej przez grupę The Fertility Partnership Polska – kampanii „Zadbaj o swoją płodność”.

Zobacz też: PŁODNOŚĆ w kilku krokach

Ekspert

dr Marta Sikora-Polaczek

Dyrektor Laboratoriów IVF The Fertility Partnership Polska, embriolog kliniczny z certyfikatami ESHRE oraz PTMRiE, na co dzień związana z kliniką CM Macierzyństwo w Krakowie.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Redaktorka prowadząca e-magazyn "Chcemy Być Rodzicami" oraz portal o tej samej nazwie. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Kisspeptyna a leczenie niepłodności u kobiet. Najnowsze badania

kisspeptyna
Fot. 123rf

Naukowcy z Londynu opracowali nowy specyfik przydatny w leczeniu chorób układu rozrodczego u kobiet. Lek znajduje również zastosowanie podczas stymulacji owulacji do in vitro. Czym jest kisspeptyna i jaki potencjał niesie ze sobą MVT-602?

Zapisz się do newslettera

Kisspeptyna to naturalnie występujący peptyd, który kontroluje poziom hormonów rozrodczych w organizmie. Odgrywa ważną rolę w płodności, zdrowiu reprodukcyjnym i regulacji cykli miesiączkowych u kobiet.

Więcej na jej temat znajdziesz w artykule: Kisspeptyna: hormon seksu pomoże niepłodnym parom?

Naturalnie występująca postać kisspeptyny, zwana kisspeptyną-54 (KP54), jest przedmiotem zainteresowania naukowców od wielu lat. W najnowszych badanych użyto dodatkowo leku MVT-602, który indukuje silniejsze działanie hormonu w dłuższym czasie.

Naukowcy wyszli z założenia, że lek o nazwie MVT-602 może być stosowany do skutecznego leczenia szeregu chorób układu rozrodczego, które wpływają na płodność, takich jak zespół policystycznych jajników (PCOS) oraz czynnościowy, podwzgórzowy zanik miesiączki.

Zobacz też: PCOS – kiedy potrzebne jest in vitro?

Badanie

Badacze przeprowadzili eksperyment na 24 kobietach w wieku 18-35 lat. Połowa ochotniczek była zdrowa, a pozostałe dwanaście kobiet cierpiało na PCOS lub zanik miesiączki. Wszystkie kobiety otrzymały MVT-602. Ponadto zdrowym ochotniczkom podano zastrzyk z naturalnie występującej kisspeptyny.

Okazało się, że u wszystkich kobiet, które otrzymały MVT-602, czas trwania podwyższonego poziomu hormonów rozrodczych był dłuższy. W szczególności hormonu luteinizującego (LH) i hormonu folikulotropowego (FSH).

Wnioski z badań

Naukowcy sugerują, że ze względu na znacznie dłuższy czas działania MVT-602 można go podawać rzadziej niż naturalnie występującą postać kisspeptyny, jednocześnie będąc w stanie utrzymać stopień stymulacji hormonów rozrodczych, jaki wymagany jest do przywrócenia zdrowia reprodukcyjnego.

Profesor endokrynologii Waljit Dhillo, główny autor badań, powiedział:

Nasze poprzednie prace wykazały, że kisspeptyna może być stosowana do stymulacji owulacji u kobiet poddawanych zabiegowi in vitro (IVF). Jednak istnieją pewne ograniczenia w stosowaniu naturalnie występującego hormonu kisspeptyny – jego skuteczność zanika po kilku godzinach. Badanie wskazuje, że MVT-602 może stymulować kisspeptynę przez dłuższy czas bez skutków ubocznych, co oznacza, że ​​moglibyśmy potencjalnie użyć go do leczenia szerszego zakresu zaburzeń rozrodczych.

Cała wypowiedź profesora znajduje się na stronie Imperial College London.

Zespół hiperstymulacji jajników

Leczenie in vitro wiąże się ze zwiększonym ryzykiem zespołu hiperstymulacji jajników (OHSS). Jest to potencjalnie zagrażający życiu skutek uboczny leczenia.

Wcześniejsze badania wykazały, że kisspeptyna może być stosowana do bezpiecznego stymulowania hormonów rozrodczych u kobiet poddawanych leczeniu IVF bez powodowania OHSS.

Przedmiotowe badanie potwierdza tę zależność. Naukowcy będą teraz dążyć do przeprowadzenia dalszych badań nad wpływem MVT-602 na kobiety z zaburzeniami rozrodczości.

Źródło: News Medical

Zobacz też: Gonadotropiny – jakie mogą być ich skutki uboczne?

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu In Vitro Online. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego.